Dawno nie grałem w żadne gry niezależne. W końcu postanowiłem do nich powrócić i zacząłem od tytułu „4PM”. Mimo wielu minusów, nie zawiodłem się.

Duże, znane produkcje rzadko potrafią mnie zaskoczyć, dlatego lubię czasami pograć w jakąś mało znaną grę, która jest oryginalna i stawia na opowieść. Takim właśnie tytułem jest 4PM, który mimo iż trwa zaledwie 20-30 minut, dostarcza wiele emocji i warto się z nim zapoznać.

Historia opowiada kilka godzin z życia Caroline Wells, która pracuje w wielkiej korporacji. Jej życie jest nudne i jednym z wyjść jest dla niej upijanie się do nieprzytomności. Grę rozpoczynamy w swoim mieszkaniu, gdzie budzimy się z kacem i jesteśmy spóźnieni do pracy. Na każdym kroku widzimy jak nasza bohaterka jest zamulona, zmęczona życiem i tylko ciągle szuka okazji by się napić. Ale dlaczego taka się stała? Dlaczego próbuje o tym zapomnieć? Tego dowiemy się już w trakcie gry, choć nie wszystko jest nam dokładnie wyjaśniane, bo kilku rzeczy musimy domyślić się sami. Warto przejść grę przynajmniej dwa razy, by poznać całość, ponieważ w kilku momentach mamy wybory, od których wiele zależy.

20140703200911_771414bb

Podczas gry zwiedzimy kilka zupełnie różnych lokacji. Co prawda nie ma ich za wiele, ale to dobrze. Tak więc, jest mieszkanie bohaterki, taksówka, klub nocny, biuro oraz dach wieżowca. Spodobało mi się, że w każdym miejscu robimy zupełnie coś innego. Przykładowo podczas pobytu w domu gra wygląda jak przygodówka. Poznajemy wtedy otoczenie, podnosimy przedmioty, by się im bliżej przyjrzeć itd. A w biurze wygląda to bardziej na skradankę, bo w jednym momencie musimy przekraść się między biurami tak, aby szef nie zauważył jak wymykamy się z pracy. Każdy moment w grze trzyma w napięciu, lecz kończy się tak szybko, że aż nie wiadomo kiedy. Bardzo dobrze zbudowano tu klimat, który powstał głównie dzięki muzyce i głosom. Udźwiękowienie czasem wydaje się aż lekko psychodeliczne, co świetnie pasuje do stylu gry. Rzadko w tych mniejszych produkcjach zdarza się, że postacie mają dobrze dobrane głosy. Pod tym względem 4PM radzi sobie doskonale, bo rozmów aż chce się słuchać.

Oprawa graficzna jest dość specyficzna. Z jednej strony jest ładna, a z drugiej jest sporo powodów, by na nią narzekać. Momentami wygląda nawet ładnie, ale nałożono na nią sporo filtrów i dlatego prezentuje się dość średnio. Obraz jest zbyt rozmyty przez co nieco męczy oczy, ale za to bardzo dobrze pasuje do klimatu. Lokacje wyglądają dobrze, lecz często są zbyt puste, jak na przykład biuro, gdzie nie ma prawie żadnych pracowników. Najgorzej wyglądają jednak postacie, których animacja odstrasza i jest po prostu brzydka.

Na pewno 4PM nie spodoba się każdemu. Jest to produkcja skierowana do osób szukających niedługiej, lecz angażującej przygody, która opiera się głównie na emocjach. Mimo krótkiej rozgrywki ma sporo do zaoferowania i być może na długo pozostanie w Waszej głowie.