We wtorkowy wieczór, Senat Stanów Zjednoczonych zatwierdził H.R 2262, czyli The U.S. Commercial Space Launch Competitiveness Act. Nie było ani jednego głosu sprzeciwu. Ustawa ma chronić szereg praw prywatnych firm, które planują rozpocząć działalność w kosmosie – między innymi, pozwala obywatelom Stanów Zjednoczonych na zdobywanie dowolnych kosmicznych surowców, które mogą być przez nich potem wykorzystywane.

Kongres definiuje „surowce kosmiczne”, jako dowolne abiotyczne surowce oryginalnie występujące w przestrzeni kosmicznej – innymi słowy, cokolwiek, co uda ci się znaleźć w kosmosie, pod warunkiem, że nie jest to żywe. Niemniej, cokolwiek, co dana firma jest w stanie wykorzystać – na asteroidach, czy całych planetach – należy do tej firmy, wliczając w to rzadkie minerały, metale szlachetne, czy wodę. Obcych mikrobów posiadać nie wolno.

Poza górnictwem chroniona jest również kosmiczna turystyka. Rozszerzony zostaje „czas do nauki”, w którym latające w kosmos prywatne firmy są wyłączone z regulacji Federalnej Agencji Lotnictwa (FAA). Ponadto klienci płacący za lot mogą go odbyć tylko na swoje ryzyko. Komercyjne starty rakiet mają być wciąż chronione przed procesami o odszkodowania aż do 2025, a Międzynarodowa Stacja Kosmiczna ma pozostać dostępna dla USA przynajmniej o 30 września 2024 roku.

Jak twierdzi Chris Lewicki, jeden z dyrektorów Planetary Resources – firmy, która ma na celu pozyskiwać surowce z asteroid – ustawa jest przykładem sensownego prawa, dzięki któremu rząd może promować postęp. Porównał prawo do Homestead Act z 1862, który pozwolił na ekonomiczne wykorzystanie bogactw „Dzikiego Zachodu”.

Oczywiście, prawo niektórym się nie podoba. W 1967 USA podpisały międzynarodowy Traktat o Przestrzeni Kosmicznej, według którego żadne ciało niebieskie nie może być podległe któremukolwiek z państw przystępujących do traktatu. Pojawiają się zatem wątpliwości, co do tego, czy Kongres może nadawać prawa do czegoś, co znajduje się miliony kilometrów poza jego jurysdykcją. By odnieść się do tej międzynarodowej umowy, Kongres dodał „Klauzulę o pozaterytorialnej suwerenności”, w której jasno stwierdzono, że prawa własności nadane ustawą nie są jednocześnie prawami do ciała niebieskiego. Tak czy siak, na sprawdzenie, jak prawo (a przynajmniej jego bardziej ambitna część) sprawdza się w praktyce, przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.

Teraz jeszcze tylko legalizacja rakiet wykorzystujących jądrowy napęd pulsacyjny i możemy ruszać na podbój ostatecznej granicy.

Project-Orion-Spacecraft

Nikogo nie zabiła, a jednak zakazana

[źródło: popularmechanics.com grafika: popularmechanics.com, silodrome.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!