Po miesiącach plotek, sugerujących, że nowy iPhone pojawi się później niż zwykle, Apple postanowiło podrzucić informację według której rzeczywistość jest kompletnie odwrotna.

Informacje są dosyć oszczędne, jak można się domyślić, ale rozchodzi się o to, że włodarze Apple przewidują, iż w następnym kwartale firma zainkasuje od 49 do 52 miliardów dolarów. Jest to liczba, która sugeruje, że premiera iPhone’a z całą pewnością nie opóźni się, wbrew temu, co można było wyczytać. Trzeci kwartał kończy się 30 września, więc można się spodziewać zapowiedzi iPhone’a na początku września, a premiera powinna się odbyć około tydzień później.

Tim Cook zasugerował taki przebieg wydarzeń podczas wywiadu, w którym zostały poruszone sprawy finansowe, wypalając, że firmę czeka „bardzo ekscytująca jesień”. Nie oznacza to jednak, że we wrześniu ma pojawić się przełomowe, zredesignowany iPhone, bo całkiem popularna jest teoria, jakoby Apple planowało podzielić markę na dwie części. We wrześniu pojawiłby się iPhone 7S, a przemodelowany egzemplarz kilka miesięcy później. Cook obiecał więcej produktów „w późniejszej części roku”, ale to oznacza prawdopodobnie nadejście nowych iPadów oraz odświeżonego Maca.

źródło: theverge.com