Do seansu „Assassin’s Creed: Lineage” podchodziłem już kiedyś dwa razy, jednak zawsze kończył się on po pierwszym odcinku, gdyż jakość produkcji niezbyt mnie ujęła. Teraz już spróbowałem wytrzymać i po obejrzeniu całości muszę przyznać, że nie było aż tak źle.

„Lineage” to mini serial, który powstał, by promować grę Assassin’s Creed 2. Jak widać, promocja dla Ubisoftu jest bardzo ważna, skoro w tym celu postanowili stworzyć tak dużą produkcję, jaką jest serial. Całość składa się z trzech krótkich odcinków, które trwają razem nieco ponad 30 minut, tak więc seans nie jest za długi i bardzo dobrze. Jestem wybredny co do takich produkcji, które nie mają zbyt dużego budżetu i większość niedopracowań próbują zakryć efektami specjalnymi i oryginalnymi filtrami. Tutaj jest tego sporo, ale dzięki temu tytuł nieco się wyróżnia i pasuje stylem do gry.

Fabuła skupia się na postaci Giovanniego Auditore da Firenze, który jest ojcem Ezia, bohatera drugiej części gry. Asasyn, którym sterowaliśmy podczas rozgrywki jest tu pokazany jako młody chłopak, a do tego rzadko się pojawia. Przez większość czasu śledzimy sytuacje, w których jest sam Giovanni. Jego postać w grze średnio mi się podobała, ale dzięki temu tytułowi bardziej go szanuję, choć to głównie zasługa aktora, który się w niego wciela. Jak nie trudno się domyślić, historia skupia się na wydarzeniach rozgrywających się przed grą. Osoby, które w nią grały, wiedzą co się stało z ojcem Ezia. Serial opowiada dlaczego niektórzy ludzie chcą śmierci głównego bohatera. Pod względem fabularnym tytuł prezentuje się słabo. Można szybko  zapomnieć o fabule i skupić się jedynie na tym, co ciekawego się dzieje na ekranie.

Assassins-Creed.Lineage-fotofilm

Całość została stworzona na green screenie, co widać na każdym kroku. Tła, na których znajdują się postacie pasują bardziej do gry, niż do serialu, czy filmu. Dla niektórych może to być wada, ale trzeba przyznać, że takie podejście bardziej zbliża „Lineage” do gry, dzięki czemu pasuje on do opowiadanej w grze historii. Mnie trochę raziły w oczy te wszystkie efekty i filtry, ale to pewnie dlatego, że nie przepadam za nimi w żadnych produkcjach, nawet tych hollywoodzkich. Trzeba jednak przyznać, że sceny, w których kamera pokazuje całe miasto prezentują się świetnie i wyglądają jakby były żywcem wyjęte z gry. Główny bohater odwiedza kilka różnych miast, więc takich fragmentów jest kilka i każdy mi się podobał, a szczególnie Rzym.

W tak niskobudżetowych produkcjach częstym problemem jest gra aktorska. Jednak w przypadku tego serialu byłem pozytywnie zaskoczony. Większość występujących tu aktorów, to ci sami ludzie, którzy użyczyli swojego wizerunku w grze, więc łatwo będzie przypomnieć sobie kto jest kim. Jednym z większych plusów produkcji jest główny bohater, którego gra Romano Orzari. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze poradził sobie ze swoją rolą, dzięki czemu przyjemnie się go ogląda. Reszta obsady jest po prostu dobra i nic więcej. Jedyną osobą, która zupełnie mi się nie spodobała, jest Ezio. W grze miał on solidną posturę, męskie rysy twarzy i był twardym facetem, który uwodził kobiety. W „Lineage” aktor, który się w niego wciela zupełnie go nie przypomina. Jest to zwykły nastolatek, o skromnej budowie ciała i łagodnych rysach twarzy. Nie byłoby tak źle, gdyby siedział cicho i pojawiał się tylko na chwilę. Niestety czasami się odzywa, przez co miałem go jeszcze bardziej dosyć.

assassins_creed_lineage3

W „Lineage” jest kilka scen walki, które mogłyby się udać, gdyby nie montaż i praca kamery. Z resztą w prawie każdej scenie one zawodzą. Pojedynki mają fajną choreografię, ale co z tego, skoro są krótkie i prawie w ogóle ich nie widzimy przez dynamiczny montaż. Najczęściej kamera pokazuje moment uderzenia lub cięcia i tyle. Jest o wiele za blisko wydarzeń, przez co nie wygląda to interesująco. Gdyby twórcy oddalili nieco kamerę i pokazali większy obszar walki, to wyszłoby o wiele lepiej. Podobnie jest w scenach, w których Asasyn wspina się po budynkach. Jest jeden fragment, w którym bohater wspina się po ścianie. I znowu to samo, co w przypadku walki, kamera źle pokazuje ten moment. A przecież jest to ważny element w serii Assassin’s Creed. Aż dziwne, że Ubisoft tak kiepsko to wykonał.

Początkowo, gdy serial się pojawił, uważałem go za syf, niewarty oglądania. Lecz było to po obejrzeniu jedynie pierwszego odcinka. Gdy skończyłem całość, uważam że nie jest aż tak źle. Jest to co najwyżej średnia produkcja, która może się spodobać fanom serii. Reszta niech lepiej nie zabiera się do oglądania, gdyż seans pewnie nie zachęci do grania. Jednak jak na produkcje, która jest reklamą gry, to nie wyszło aż tak źle.