WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Czy to rzeczywiście kosmiczny pocisk zgładził dinozaury?

„To był wielki kamień z kosmosu” – stwierdzi prawdopodobnie większość osób, wychowanych na obowiązującej od kilkudziesięciu lat teorii, jakoby za piąte wielkie wymieranie w historii Ziemi, tzw. wymieranie kredowe, odpowiadało uderzenie ogromnej asteroidy. Sam też, choć od 11 lat nie jestem dzieckiem, zostałem wychowany na tej teorii. Ale czy ktoś nie wprowadził nas w błąd?

„Oficjalna wersja wydarzeń” głosiła, że około 66 milionów lat temu nieopodal wybrzeża Jukatanu uderzyła z ogromną siłą asteroida o średnicy około 10 kilometrów. Kamień wielkości Sosnowca, rozpędzony do prędkości ponad 20 kilometrów na sekundę uderzył w Ziemię powodując falę uderzeniową, tsunami, trzęsienie ziemi i odparowując taką ilość skał, że po uderzeniu pozostał krater o średnicy około 180 kilometrów.

Chicxulub_Map-1-

Tej wielkości uderzenie wysłało w atmosferę miliardy ton pyłu, który przesłaniając słońce spowodował kilkuletni spadek temperatury na całym świecie. O ile można sobie wyobrazić, że część dinozaurów mogła wtedy wymrzeć z głodu (mniej światła i niższa temperatura oznaczają mniej roślin), to trudno uwierzyć w to, że wymarły niemal wszystkie, z wyjątkiem przodków dzisiejszych ptaków.

Kiedy pierwszy raz naukowcy zasugerowali, że za wymarcie dinozaurów mogło odpowiadać ochłodzenie klimatu spowodowane uderzeniem asteroidy, myśleliśmy, że dinozaury były zmiennocieplne. Jednak odkrycia ostatnich lat sugerują, że o dinozaurach nie można powiedzieć z czystym sumieniem ani że były zmienno – ani stałocieplne. Ich metabolizm był wydajniejszy od metabolizmu ssaków, jednak nie tak wydajny jak metabolizm żyjących dziś gadów.

dinosaur-mesotherm

Metabolizm ssaków, w porównaniu do metabolizmu gadów, jest trochę „popsuty”. Współczesne gady wykorzystują większy odsetek energii zgromadzonej w pożywieniu, natomiast w organizmach ssaków więcej energii „marnuje się” w postaci ciepła. Dlatego ssaki żeby przeżyć muszą jeść więcej niż gady, za to nie są tak mocno uzależnione od temperatury otoczenia. Dinozaury, według naszej obecnej wiedzy, plasowały się w tym spektrum gdzieś pomiędzy ssakami a żyjącymi współcześnie gadami.

Jak to się więc mogło stać, że dinozaury, nie będąc jakoś drastycznie podatnymi na zmiany temperatury, jednak wymarły? Okazuje się, że uderzenie dużej asteroidy przytrafiło się Ziemi w bardzo nieodpowiednim momencie. Ostatnie odkrycia sugerują, że asteroida uderzyła w Ziemię w czasie trwającego od kilkuset tysięcy lat okresu wzmożonej aktywności wulkanicznej. Co więcej, nie tylko uderzenie asteroidy ochłodziło atmosferę już i tak schłodzoną przez pyły wulkaniczne, ale też mogło zintensyfikować aktywność wulkaniczną na całym globie.

Znaną od dziesięcioleci alternatywną teorią wyginięcia dinozaurów była teoria związana z powstaniem tak zwanych trap (pokryw lawowych) Dekanu. W teorii chodziło o to, że zmiany klimatyczne, które spowodowały wyginięcie dinozaurów, zostały spowodowane przez gigantyczne wypływy lawy, które ukształtowały płaskowyż Dekan w Indiach.

deccantraps

Według najnowszych wyników badań, uderzenie ogromnej asteroidy mogło zdestabilizować skorupę ziemską i wpłynąć na wzrost aktywności wulkanicznej. Bezpośrednio po uderzeniu tempo wypływu lawy na płaskowyżu Dekan miało wzrosnąć dwukrotnie. O ile więc nie mamy bezpośrednich dowodów wskazujących na to, że uderzenie asteroidy zabiło dinozaury, to mamy poszlaki – koincydencję czasową pomiędzy uderzeniem, a wzrostem aktywności tektonicznej w już i tak niestabilnym regionie, co mogło mieć ogromny wpływ na życie na naszej planecie.

Na koniec przypomnijmy, że nie tylko dinozaury padły ofiarą kataklizmu. Według ostrożnych szacunków 66 milionów lat temu przepadło około 80% wszystkich gatunków żyjących na Ziemi.

[źródło: eurekalert.com, iflscience.com; grafika: iflscience.com, mrbarlow.wordpress.com, theyucatantimes.com]