Jeśli chcemy rozwijać naszą populację na Marsie, z całą pewnością przydatny będzie do tego czynnik, który napędza przyrost naturalny od zarania dziejów – alkohol. Budweiser chce go zapewnić na Czerwonej Planecie. 

W sieci ciągle trwają dyskusje na temat tego, jak dostarczyć ludzi na Marsa, jak będzie wyglądała jego kolonizacja, co możemy w ten sposób osiągnąć i tak dalej. Nikt do tej pory zdawał się nie poruszać bardzo istotnego pytania – skąd będziemy dostawać na Marsie piwo? Kiedy uda się zebrać pierwsze marsjańskie ziemniaki albo nawiązać męczący kontakt z obcą, marsjańską cywilizacją, pierwszą rzeczą, jaka przyjdzie do głowy każdemu astronaucie, będzie zimne piwo. Budweiser chce zadbać, aby nie zabrakło go nawet poza naszą planetą.

Na aktualnym poziomie rozwoju tego projektu niemożliwym jest stwierdzić, czy jest to huczna kampania reklamowa czy może Budweiser rzeczywiście idzie w kierunku SpaceX. Koncern alkoholowy twierdzi, że nie zadowoli go wrzucenie kilku butelek Budweisera do lodówki statku kosmicznego, lecz postawienie prawdziwego browaru na czerwonych skalach.

Podczas panelu dyskusyjnego na łamach Southwest Interactive Festival w Austin w Teksasie wszyscy członkowie zespołu Budweisera twierdzili z kamienną twarzą, że ich projekt jest absolutnie szczery i prawdziwy. Sam emerytowany astronauta Clayton Anderson przyznał, że może to właśnie piwa brakowało, aby uczynić kosmos „domem z dala od domu”.

źródło: digitaltrends.com | zdjęcie: budweiser.com