Pięć gier, ponad 30 milionów sprzedanych egzemplarzy, setki godzin na liczniku i miliony kombinacji na to, w jaki sposób mogę podbić świat. Tak w wielkim skrócie mógłbym podsumować swoją podróż z serią Civilization – jedną z najlepszych serii gier strategicznych, zaraz po Anno. Zawsze myślałem, że w przypadku tej gry (jak i również dzieł Ubisoftu) trudno o to, żeby cokolwiek mogło mnie zaskoczyć. Bowiem każde kolejne jej odsłony, choć równie wciągające, są do siebie podobne niemal pod każdym względem, a ewentualne zmiany i nowości są jedynie kosmetyczne. Jednak wszystko miało się zmienić, kiedy seria od Take-Two wyruszyła na podbój kosmosu.

Kosmiczne wojaże, obce cywilizacje i futuryzm pełną gębą – wszystko to, co stanowi główny trzon Beyond Earth w domyśle miało wywołać u mnie efekt „wow” i skutecznie przykuć przed ekran komputera na wiele dni. Pierwsza część zadania została wykonana, przy drugiej pojawiło się jedno „ale”. Od pewnego czasu­­­­ Beyond Earth leży gdzieś na dysku i nie jestem w stanie do niego powrócić, choć w równie futurystyczne Anno 2070 gram po dziś dzień. Nie wiem, co jest tego powodem: czy to brak elementów znanych z poprzednich części (nawiązania do historycznych postaci itp.), braku nowości z pierwszego zdarzenia, a może po prostu gra w końcu mnie znudziła? Trudno powiedzieć. Jednak niedawno było mi dane zagrać w dodatek do gry zwany Rising Tide, po którym Beyond Earth miałoby wrócić do mych łask. Powiem to tak: miałem wrażenie, jakbym grał w zupełnie nową grę.

Wytłumaczmy sobie na wstępie jedną rzecz: Rising Tide to nie jakieś zwykłe DLC. Mówiąc szczerze, z tymi trzema literami nie ma nic wspólnego. To jest naprawdę duża rzecz, która rozbudowuje grę o wiele elementów, w dodatku bardzo potrzebnych.

Pierwsze i najważniejsze – zwiększenie roli wód występujących na planecie. W Beyond Earth miałem wrażenie, że ten element został zepchnięty na dalszy plan. Niesłusznie, bowiem włączenie go do głównej osi rozgrywki w Rising Tide sprawiło, że jest po prostu ciekawiej.

S92_NRaD-3K5.878x0.Z-Z96KYq-639x360

Oprócz nowych jednostek gracz otrzymuje też możliwość założenia miasta na wodzie. Oczywiście, podobnie jak na lądzie, także wody bywają groźne – trzeba uważać na wszelkie mniejsze i większe stworzenia, które ochoczo atakują nasze miasta i jednostki pływające, a także na hydrokoralowce broniące dostępu do surowców. W skrócie: mnóstwo jednostek, tyle samo nowych przeciwników i spore pole do popisu w zakresie strategii rozwoju i obrony naszych włości.

Na plus zaliczam także nowy system artefaktów pozwalający na zbieranie i manipulowanie pozostałościami po obcych cywilizacjach tzn. wymienianie ich na surowce, czy też tworzenie z nich ulepszenia i przedmioty. Wydaje się być drobną i w zasadzie mało istotną zmianą, ale wystarczy chwilę nad tym posiedzieć, aby z tury na turę stawać się coraz lepszym od konkurencji.

7c4rfVmBdDiV.878x0.Z-Z96KYq

A propos. Dyplomacja w Cywilizacji zawsze kojarzyła mi się jedynie z wypowiadaniem wojen i wzajemnym poklepywaniu się po plecach. I… tutaj nie jest inaczej. Niemniej jednak warto wspomnieć, że tym razem twórcy postanowili zadbać o to, abyśmy za relacje z naszymi sąsiadami otrzymywali dodatkowe korzyści. W miarę rozwoju naszych włości otrzymujemy punkty dyplomacji, które możemy potem wydać np. na dodatkowe cechy naszej postaci, czy korzyści podczas zawierania umów z innymi przywódcami. Oczywiście jest to transakcja wiązana – raz zdarzy się, że nasz „wspólnik” robi coś, po czym my zyskujemy punkty, a raz na odwrót, to my wspieramy kolegę. Wszyscy zyskują!

civ-bert-announcement-screen-01_d72h.1920

To, co przeczytaliście stanowi jedynie niewielką część tego, co widziałem na własne oczy. O wielu rzeczach, zarówno tych większych (system doktryn), jak i mniejszych (wyszukiwarka w „sieci technologii”) nie wspomniałem głównie dlatego, aby nie psuć niespodzianki tym, których Beyond Earth nie podszedł za pierwszym razem. Ogólnie mogę powiedzieć, że Rising Tide zapowiada się naprawdę dobrze. W końcu nad tym jedynie „niewielkim” demem spędziłem zdecydowanie więcej czasu, niż pierwotnie planowałem.

 

promocja