Nareszcie możemy rozsiąść się wygodnie przed telewizorem i korzystać z nowego wymiaru świata filmów i seriali, który zafundował nam Netflix. Mieliśmy przyjemność porozmawiać z Joris’em Evers’em, V-ce president, Head of Communications for Europe, Middle East and Africa at Netflix, przedstawicielem tego światowego giganta, który od stycznia udostępnił w Polsce swoje usługi.

Wszyscy na to czekaliśmy, jednakże sam start Netflixa w Polsce okazał się dla wielu osób zaskoczeniem, bo nie dostaliśmy tak szerokiej oferty, jakiej byśmy się spodziewali. Oto czego udało nam się dowiedzieć o planach i założeniach dla dalszego rozwoju tej platformy.

Przede wszystkim, zespół Netflixa ma pełną świadomość, że istota ich oferty jest czymś całkowicie nowym, odmiennym od standardów rządzących dotychczas światem filmu i seriali. Jak dobrze wiemy, jest to sfera regulowana regionalnie, ograniczona licencjami na dystrybucję ograniczonymi co do terytorium. Decyzje co do udostępnienia produkcji w poszczególnych formach dotyczą odrębnie każdego kraju, wymagają uzgodnień z poszczególnymi dystrybutorami. Taki dotychczas był model tego biznesu.

Netflix natomiast funkcjonuje w świecie Internetu i jest odpowiedzią na potrzeby i sposób myślenia Internautów, przyzwyczajonych do swobody wyboru i dostępności treści na „kliknięcie”. To globalne myślenie jest dla nas, użytkowników, jak najbardziej korzystne.

Spytaliśmy również o zaangażowanie Netflixa co do funkcjonowania Smartflixa oraz VPN’ów. Otóż rozwiązaniem tego problemu ma być ujednolicenie praw licencyjnych na terytorium każdego z państw, co pozwoli zniwelować niekorzystne dla użytkowników różnice w ofercie Netflixa i docelowo zamknie problem dostępu do treści z naruszeniem lokalnych licencji.

Netflix zamierza objąć swoją usługą jak największą liczbę państw, jednakże na drodze ku temu stoi z całą pewnością konieczność uzyskania odpowiedniej ilości stosownych licencji w każdym z krajów, co spowalnia ten proces i wpływa na zakres usług. Dokładanie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Polsce. Dlatego zakres tytułów dostępnych w danym kraju nie wynika z decyzji Netflixa, lecz z prawnych możliwości pozyskania odpowiednich licencji na ich rozpowszechnianie. Około rok temu zapadła decyzja, aby Netflix stał się dostępny na całym świecie, dlatego też przystąpili do nabywania licencji nieograniczonych co do określonego terytorium, co z kolei doprowadzi z czasem do upragnionego ujednolicenia oferty Netflix w każdej lokalizacji. Ponieważ jednak jest to zupełna nowość w tym biznesie, producenci i wydawcy nie są przyzwyczajeni do takiej sprzedaży swoich produkcji, a cały proces nie jest tak prosty i szybki jak zapewne byśmy sobie tego życzyli jako użytkownicy, bo wymaga zmiany sposobu myślenia po ich stronie.

Dobra wiadomość jest więc taka, że po czasie powstanie jednolita baza tytułów, dostępna dla każdego zalogowanego użytkownika Netflix.

Chociaż przyjdzie nam jeszcze na ten moment poczekać, Netflix jest zadowolony efektów uruchomienia swojej usługi w Polsce, bo mimo ograniczonej na chwilą obecna oferty, cieszy się oczekiwaną popularnością.

Zarządzanie marką z globalnymi aspiracjami wiąże się z ciekawymi aspektami. Przykładowo serial „Suits”, który bije w Europie rekordy popularności, wcale nie był takim hitem w USA, dlatego też nie wykupiono na tym obszarze licencji do wszystkich sezonów. Z ciekawostek, świadczących o wpływie tego serialu, ostatnio gazetaprawna.pl informowała, że jedna z międzynarodowych kancelarii prawnych współpracuje z informatyczną światową korporacją nad stworzeniem „systemu sztucznej inteligencji”, służącego do przeglądu orzecznictwa, który zastąpi pracę asystentów prawnych. Jego planowana nazwa to … „ROSS”, tj. nazwisko jednego z głównych bohaterów ww. serii, którego niezwykłym talentem jest fotograficzna pamięć.

Wracając jednak do naszych polskich realiów, zostaliśmy zapewnieni, że Netflix stale pracuje nad dodaniem polskich napisów i lektora do obecnych tytułów, jak również do wszystkich nadchodzących premier. Rozważają również nakręcenie polskiej produkcji. Podpowiedzieliśmy przy okazji pomysł, by zainteresowali się serialem z serii Wiedźmin, kto wie może kiedyś odpalimy Netflixa, by obejrzeć naszego „Wieśka”…