Wielu z nas korzysta z bezpłatnych aplikacji na swoich smartfonach. Jednakże mało kto wie, że duża część z nich ma dostęp do informacji o nas. Zaledwie 27% użytkowników godzi się na oddanie części ze swojej prywatności w celu zwiększenia wygody czy łatwości korzystania z aplikacji. Czy więc należy obawiać się darmowych programów?

Podczas festiwalu Opener zrobiła się potężna afera. Agencja reklamy mobilnej przeanalizowała wtedy, wbrew wiedzy użytkowników, dane na temat osób biorących udział w tym wydarzeniu. Dyrektor zarządzający Powermat Polska komentuje:

Biorąc pod uwagę fakt, że w naszych telefonach znajdują się dane dość wrażliwe, np. te dotyczące preferencji seksualnych lub zamiarów powiększenia rodziny, rozumiem, że użytkownikom może zapalić się czerwona lampka. Należy jednak uświadomić sobie jedną kluczową rzecz – dane te, nawet jeśli trafią do statystyk jakiejś aplikacji to nie są one powiązane z konkretnym użytkownikiem. Oznacza to tyle, że agencja czy firma udostępniająca darmową aplikację nie jest w stanie powiązać konkretnej osoby czy numeru telefonu z informacją na temat preferencji zakupowych czy innych osobistych informacji. I szczerze powiedziawszy, wcale im na tym nie zależy. Mówimy tu raczej o zbiorze danych statystycznych, które specjaliści od marketingu wykorzystują do kreowania „spersonalizowanych ofert”.

Owe oferty tworzone są właśnie na podstawie udostępnionych przez nas danych. Personalizacja polega na przypisaniu użytkownika do danej grupy, np. miejsce zamieszkania: Warszawa. Takie dane są kluczowe dla marketingowców.

Tu dotykamy sedna zagadnienia. Cytując klasyka: „nie istnieje coś takiego jak darmowe obiady” (Milton Friedman przyp. Red.), za każdą rzecz płacimy,niekoniecznie pieniędzmi. Dziś walutą w mobilnym świecie jest także informacja o zwyczajach użytkowników.

Nie lubimy dzielić się informacjami nieświadomie, ale sytuacja zmienia się w momencie gdy jesteśmy o to zapytania. Wtedy też aż 84% przebadanych osób jest w stanie zgodzić się na przekazanie danych statystycznych. Oczywiście muszą oni mieć z tego jakiś zysk jak na przykład możliwość korzystania z aplikacji.

To osoby, które bardzo świadomie korzystają z nowoczesnych rozwiązań technologicznych, dbając o swój wizerunek w mediach społecznościowych. Jednocześnie aktywnie korzystają z darmowych rozwiązań. Widzimy to też po tym, jak entuzjastycznie reagują na nasz Powermat. Zaspokajając swoją potrzebę darmowego doładowania telefonu w przestrzeni miejskiej są świadomi tego, że aplikacja na przykład musi mieć dostęp do ich GPS, skoro ma wskazać im najbliższy punkt ładowania. Zgadzają się na taką wymianę wzajemnych informacji, bo wiedzą, że im się to po prostu opłaca.

Źródło: Materiały prasowe