Projektanci silnika wyszukiwania Google nie posuną się tak daleko, aby kompletnie usunąć wyniki pochodzące ze źródeł sklasyfikowanych jako „fake news”, czyli nierzetelne serwisy, ale ich renoma zostanie uwzględniona przy ustalaniu kolejności wyświetlania. 

Alphabet Inc., czyli firma-matka Google, zdecydował się na wykonanie rzadko widywanej zmiany w algorytmie wyszukiwania, aby uniknąć wyświetlania (w pierwszej kolejności) mylących, obraźliwych i nieprawdziwych informacji. Google wprowadzi również nowe zasady odnośnie osób oceniających, czyli 10 tysięcy pracowników firmy, którzy szacują przydatność wyników wyszukiwania. Od teraz będą się one zajmować również znakowaniem zawartości „niskich lotów”, czyli między innymi teorii spiskowych.

Ruch ten pojawia się jako konsekwencja wysłuchiwania miesięcy krytyki pod adresem Google i Facebooka za serwowanie swoim użytkownikom artykułów ze źródeł uznawanych za „fake news”, szczególnie w okresie wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Od teraz, Google planuje zmienić nie tylko zasady kolejności wyświetlania artykułów, ale i auto-uzupełniania zapytań, które według niektórych osób potrafiły być obraźliwe. Pojawi się również możliwość zgłaszania przypadków, które umknęły zmianom w algorytmie Google, a także pracownikom tej firmy.

Przez lata, Google bardzo dbało o to, aby nie wyświetlać nieprawdziwych informacji w związku z zapytaniami o zdrowie i finanse, teraz dochodzi do tego trzecia kategoria: aktualności ze świata. Wiceprezydent inżynierii Google, Ben Gomes, przyznaje, że długo nie uznawali tego za swój priorytet, bo przyjmowało się, że „newsy” pochodzą ze stron o wysokiej rzetelności.

źródło: bloomberg.com | zdjęcie: hubspot.com