Bezzałogowe pojazdy latające, znane lepiej jako drony, są solą w oku rządzących. Bo jak to tak może być, że coś sobie lata gdzie chce bez kontroli urzędnika? Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA – Federal Aviation Administration) przygotowuje nowe przepisy, które miałyby ukrócić samowolkę w tej dziedzinie. Regulacje te mają być surowe – ograniczać masę, prędkość i wysokość lotów drona, wymagać od operatora odpowiedniego wieku i zdania testu oraz, czego zdecydowanie najbardziej boją się wszystkie firmy zamierzające wykorzystywać drony – zakazać lotów poza zasięgiem wzroku operatora.

Firmy takie jak Amazon, który zamierza wykorzystywać drony do dostarczania przesyłek, rozpoczęły prace mające na celu „ucywilizowanie” maszyn. Prace dążące do zwiększenia bezpieczeństwa rozwiązania mają odwieść FAA od wprowadzenia szczególnie restrykcyjnych zaleceń. Amazon czy Verizon to tylko niektóre z firm współpracujących by dopracować technologię bezzałogowców. Kluczową rolę w konsorcjum opracowującym technologie kontroli nad dronami odgrywa NASA, a do grupy w ostatnich dniach dołączył Google. Firma z Mountain View od kilku lat pracuje nad bezzałogowcami, które, według niej, mogłyby zostać użyte choćby do niesienia pomocy ofiarom klęsk żywiołowych.

W przyszłym tygodniu NASA zaprasza przedstawicieli nauki oraz przedsiębiorców na konferencję poświęconą kontroli lotów dronów. Na konferencji poruszane będą między innymi tematy związane z systemami zapobiegającymi zderzeniom z przeszkodami terenowymi czy innymi pojazdami latającymi oraz ze sterowaniem urządzeniem poza zasięgiem wzroku operatora.

[źródło i grafika: digitaltrends.com]

promocja