Zdarza nam się coraz częściej pisać o autonomicznych samochodach i choć powszechność tego zjawiska rokuje pozytywnie, ciężko nie odnieść wrażenia, że dla wielu z nas jeszcze długo będzie to technologia finansowo nieosiągalna. Hyundai chce jednak udowodnić, że jest zupełnie inaczej. 

Tegoroczne targi CES obfitują w prezentacje samochodów autonomicznych, pokazanie więc kolejnego przez firmę Hyundai na pierwszy rzut oka nie powinno budzić żadnych wielkich emocji. Z jednego powodu jest jednak inaczej – koreański producent samochodów poprzez wykorzystanie tańszych czujników i podzespołów komputerowych stara się stworzyć autonomiczny samochód, na który będzie mógł pozwolić sobie niemal każdy.

Aby utrzymać nowoczesny design, inżynierowie Hyundaia ukryli czujniki LIDAR za zderzakiem, co przypomina autonomiczne SUVy Audi. Jest to przyjemny widok, bo już powoli zaczęliśmy godzić się z myślą, że wszystkie inteligentne wehikuły będą naszpikowane wystającymi kamerami i sensorami. Jak widać, da się do tego wszystkiego podejść inaczej.

Podstawową różnicą w założeniach Hyundaia jest jednak to, że firma ta celuje w rynek masowy, co oznacza, że choć wyższe poziomy technologicznie autonomii samochodu mogą okazać się dla Ioniqa nieosiągalne, wciąż ma być to najbardziej przystępny ekonomicznie model tego typu na rynku. Konkurencją dla Hyundai Ioniq ma być prędzej Toyota Prius niż Tesla Model S.

Zasięg nowego Hyundaia ma pozwolić mu na przejechanie 250 kilometrów na jednym ładowaniu, co jest wynikiem porównywalnym z pojazdami Nissan Leaf i Chevy Bolt.

źródło: theverge.com