W Internecie często można było zapoznać się ze stanowiskiem, jakoby media społecznościowe – takie jak Instagram – raczej podsycały depresję niż pomagały przy jej zwalczaniu. Naukowcy z Filadelfii mają na ten temat inne zdanie.

Dla osób zmagających się z depresją, wyjątkowo trudnym zadaniem jest podzielenie się z innymi ludźmi informacją o swoich problemach, obawiając się stygmatyzacji. Według amerykańskich badaczy, szczególnie takim ludziom może pomóc Instagram, gdzie za pomocą zdjęć można opisywać uczucia czy doświadczenia, wydające się nam zbyt skomplikowane czy bolesne, aby ubrać je w słowa.

Chcieliśmy zobaczyć, jak różni się zachowanie ludzi na platformie skoncentrowanej wokół zdjęć, a nie tekstowych komentarzy i postów. Problemy ze zdrowiem psychicznym czy swoim własnym ciałem są nierzadko stygmatyzowane przez ludzi, przez co najczęstszą reakcją na otworzenie się w tej sprawie jest krytyka. Udało nam się ustalić, że tego typu otwieranie się, połączone z głębokimi i pełnymi szczegółów historiami jakichś przykrych przeżyć, przyciągają pozytywne wsparcie na Instagramie.

Wśród naukowców z Drexel University w Filadelfii jest autor powyższego cytatu, Nazanin Andalibi, który brał udział w badaniu odpowiedzi na 800 postów z 95 tysięcy, które w ciągu ostatniego miesiąca otagowano „#depression” (#depresja). Badacze zauważyli, że odpowiedzi są jak na sieć wyjątkowo pozytywne, przepełnione współczuciem i wsparciem. Z tego powodu, niektórzy ludzie postrzegają Instagrama jako bezpieczne narzędzie do dzielenia się prywatnymi i wrażliwymi informacjami na własny temat.

Całość zebranych wniosków ma zostać zaprezentowana na konferencji Computing Machiner’s International Conference w Portland, która trwać będzie od 25 lutego do 1 marca. Możliwe, że Instagram dostał cynk o tym, że ich platforma jest wykorzystywana do zwierzeń przez ludzi cierpiących na depresję, bo ostatnio została tam wprowadzona opcja zgłaszania użytkowników podejrzanych o chęć popełnienia samobójstwa.

źródło: bgr.in | zdjęcie: techcrunch.com