Jako, że artykuł na temat ciekawostek związanych z Iron Maiden cieszył się tak dużym zainteresowaniem, postanowiłem napisać część drugą. Czym Bruce Dickinson zajmuje się na co dzień i jak Żelazna Dziewica gra z playbacku – o tym dowiecie się z poniższego tekstu.

W poprzedniej części skupiłem się głównie na ciekawostkach związanych z okładkami, pochodzeniem Eddiego oraz młodością jednego z gitarzystów. Dziękuję wszystkim za tak gorący odzew i wskazówki, które zainspirowały mnie do napisania części drugiej. Tym razem przyszykowałem kolejne trzy tematy. Mam nadzieję, że Wam przypadną do gustu.

Bruce Dickinson

IRON MAIDEN - the final frontier 2011

Wokalista grupy, to istna kopalnia ciekawostek. Zacznijmy od tej najsmutniejszej. Gdy miał się urodzić, jego rodzice byli jeszcze nastolatkami. Próbowali dokonać aborcji, która się nie powiodła. Ostatecznie, wychowywali go dziadkowie i to z nimi czuł się bardziej związany. Piętno niechcianego dziecka dało swój wyraz w tytułowym utworze solowej płyty Dickinsona o nazwie „Accident of Birth”. Kolejnym interesującym faktem jest to, że swą muzyczną karierę zaczynał on od…grania na perkusji, a jego idolem był Ian Pace z Deep Purple. Z czasem zorientował się jednak, że najlepiej wychodzi mu śpiew. Tak, po zahaczeniu o parę innych grup, trafił do Samsona, gdzie mógł pokazać w pełni swój kunszt. W zespole spędził dwa lata i nagrał razem z nimi trzy albumy. W 1981 roku, po ostatnim na trasie występie w Reading, po zdolnego wokalistę sięgnęło Iron Maiden, które właśnie rozstało się z Paulem Di’Anno. Reszta, jak to mówią, jest już historią.

Niniejszy artykuł nie służy jednak przedstawianiu pełnej biografii członków zespołu. Skupmy się raczej na pasjach Bruce’a, gdyż te są bardzo ciekawe. Zacznijmy od faktu, że w młodości uprawiał szermierkę. Od dziecka trenował on ten sport i zaczął osiągać niemałe sukcesy. W szczytowym momencie, wokalista Ironów był pozycjonowany na 7. miejscu w Wielkiej Brytanii. Tym samym, ocierał się już o kadrę olimpijską, lecz ostatecznie nigdy w niej nie wystąpił. Kolejną, bodaj największą poza muzyką, pasją Dickinsona jest latanie. Bruce posiada licencję pilota i pomiędzy obowiązkami związanymi z zespołem pracował przez kilka lat dla czarterowych linii lotniczych Astraeus. Doszło do tego, że w 2008 roku Iron Maiden wypożyczyło od nich Boeinga 757, którego następnie pomalowali w swoje barwy, przerobili powiększając przestrzeń bagażową i ruszyli w swą trasę dookoła świata. Za sterami nierzadko siedział sam wokalista. Poza nim, latało jeszcze dwóch pilotów. Niestety, „Ed Force One”, bo tak ochrzczony został samolot, nie im służył zbyt długo, gdyż ze względów organizacyjnych i prawnych, nie mogli z niego korzystać w późniejszych latach tak dużo, jak chcieli. Ostatni raz 757 w barwach Dziewicy znalazł się w powietrzu w 2011r. Dickinson niedawno wylądował „na bruku”, po rozpadzie Astraeus, lecz szybko odnalazł się w nowej odmianie swej pasji i zainteresował lotnictwem hybrydowym. Zainwestował swoje pieniądze w firmę Hybrid Air Vehicles, która próbuje swych sił w produkcji i promocji…sterowców. Takich, jakie kiedyś królowały na niebie, jeszcze na początku XX wieku. Aktualnie firma promuje swój produkt, Airlander 10.

airlander-10

Warto na koniec dodać, że to nie jedyne lotnicze osiągnięcie Dickinsona. W zeszłym roku, na 100-lecie I wojny światowej, stworzone zostało podniebne show, w którym biorą udział samoloty z tamtego okresu, odtwarzając bitwy powietrzne Wielkiej Wojny. Bruce zakupił replikę słynnego trójpłatowca – Fokkera Dr.I – i został jednym z pilotów Great War Display Team. Nagranie z ich „występu” podczas festiwalu Sonisphere w Knebworth możecie obejrzeć poniżej:

Żelazna Dziewica z playbacku

Wszyscy fani zespołu wiedzą, że jego członkowie mają do grania z playbacku stosunek, delikatnie mówiąc, mało przyjazny. Przykładem może być sytuacja ze słynnego brytyjskiego programu telewizyjnego Top of the Pops, w którym zespoły wykonywały swe utwory, często grając i śpiewając z podkładu. W 1980 roku zaproszone Iron Maiden nie zgodziło się na taki układ i byli jednym z niewielu zespołów, które wystąpiły w tym programie ‘live’. Utworem, jaki wówczas wykonali, było „Running Free”. Kilka lat później miejsce miała podobna historia, która tym razem skończyła się dużo zabawniej. W 1986 roku grupę zaproszono do niemieckiego programu telewizyjnego. Muzycy owszem przyjechali i zagrali z playbacku. Sposobu, w jaki to zrobili, nie da się opisać. To trzeba zobaczyć:

„Szatańskie” wersety w utworze

Po wypuszczeniu swego przełomowego arcydzieła – „Number of the Beast” – zespół w wielu krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych, oskarżano o satanizm. Doszło do tego, że albumy Iron Maiden palono na stosach, bądź niszczono w inny, równie wymyślny, sposób. Nie przeszkodziło to samej płycie w podbijaniu kolejnych list sprzedaży.

Iron_Maiden_Piece_of_Mind

W odpowiedzi na wszystkie te fałszywe oskarżenia, muzycy zawarli na kolejnym krążku drobny dowcip. Utwór „Still Life” rozpoczyna się sekwencją dziwnych i niepokojących dźwięków. Puszczone od tyłu, ukazują zdanie „What ho said the t’ing with the three ‚bonce’, do not meddle with things you don’t understand…” (dosłowne tłum. “Co, powiedział potwór z trzema głowami, nie mieszaj się do spraw, których nie rozumiesz”). Zostało ono wypowiedziane z dziwnym akcentem przez perkusistę, Nicko McBraina. Poniżej znajduje się link do piosenki puszczonej od tyłu:

Członkowie zespołu sądzili, że skoro ludzie i tak są w stanie wierzyć w ich satanizm, to przynajmniej dostarczą im na to „dowodów”.

Podsumowanie

Jak już pisałem poprzednio, brytyjska legenda heavy-metalu to kopalnia ciekawostek. Nie da się ich wszystkich opisać. Za to zachęcam do samodzielnego słuchania, szukania i czytania. Na pewno znajdziecie sporo interesujących faktów. Koniecznie dzielcie się nimi ze wszystkimi w komentarzach.

promocja