Władze Kalifornii poczyniły pierwszy krok w kierunku wprowadzenia przymusowych szczepień dzieci. Szczepień których z których nie da się zrezygnować nawet pod pretekstem religijnym czy osobistym.

Odpowiedzią na rosnącą popularność ruchu anty-szczepieniowego, motywującego do tego, aby z różnych przyczyn nie pozwalać na szczepienie przeciwko chorobom swoich dzieci, jest w Kalifornii ustawa SB 277. Ustanowi ona ten stan trzecim w USA, w którym zabiegi te stają się przymusowe i nie można uchronić się już przed nimi argumentem „to godzi w moje przekonania religijne”. Pośrednio do zainteresowania się tematem zmusił władze Kalifornii wypadek w okolicznym Disneylandzie, gdzie rozprzestrzeniła się odra, infekując ostatecznie ok. 150 osób w całej Ameryce. Kiedy prześledzono „drogę” jaką przemierzyła choroba, okazało się, że zostało ona rozniesiona dalej przez nieszczepione dzieci, mające kontakt z osobą zarażoną właśnie w parku rozrywki.

Prawo zostało wprowadzone w głosowaniu wygranym 46 do 30, zatwierdzonym przez California Assembly. Senat, który już zatwierdził ustawę, musi jedynie wprowadzić kilka drobnych poprawek zanim zostanie ona wysłana do gubernatora Jerrego Browna. Póki co, ten nie wyraził swojego zdania na temat tego, czy ja podpisze, aczkolwiek według L.A. Times jego rzecznik stwierdził że „według gubernatora szczepienia są niezwykle ważne i każda ustawa polepszająca stan zdrowia publicznego będzie warta rozpatrzenia”. Jeśli rozpatrzona zostanie pozytywnie, to wejdzie w życie pierwszego stycznia 2016 roku.

Gdy prawo to zacznie obowiązywać, wówczas jedynym dopuszczalnym uzasadnieniem wystosowanym przez rodziców dziecka, które nie może zostać szczepione, będą problemy zdrowotne, takie jak reakcje alergiczne czy słaba odporność. Władze Kalifornii nie pozwolą unikać szczepień dzieciom, które korzystają z państwowej edukacji – bez immunizacji nie przejdą do siódmej klasy . Jedynym wyjściem dla buntujących się przeciwko systemowi rodziców będzie nauczanie swojego dziecka w domu, bo na tę formę edukacji ustawa ta w żaden sposób nie wpływa.

Ludzie z opozycji mówią, że chcą, aby ich dzieci łapały te choroby naturalnie, ale one umierają od nich. Zostają sparaliżowane, cierpią z powodu uszkodzeń mózgu. Nie jest to coś, czego życzyłbym jakiemukolwiek dziecku.

 Na taki komentarz pokusił się autor ustawy, pediatra i jednocześnie senator stanu Richard Pan (na zdjęciu) i ciężko się z nim nie zgodzić.

Richard Pan[źródło: iflscience.com; zdjęcie: kqued.com]