Każdemu, kto interesuje się twórczością science-fiction (lub po prostu urodził się jeszcze w XX wieku) znany jest komandor podporucznik Geordi La Forge. Niewidomy od urodzenia oficer Gwiezdnej Floty widział dzięki specjalnym okularom odbierającym szerokie spektrum widma elektromagnetycznego i przekazującym informacje do mózgu użytkownika. Podobne rozwiązanie, choć na razie mniej zaawansowane, zostanie przetestowane w przyszłym roku w Australii.

Badacze z Monash University stworzyli zestaw składający się z montowanej w okularach kamery, kieszonkowego przetwornika oraz elektrody umieszczonej w mózgu. Z wcześniejszych badań wiadomo, że elektroda umieszczona w mózgu niewidomego pacjenta może powodować wrażenie widzenia światła. Australijczycy zamierzają pójść nieco dalej i umieścić w obszarach mózgu odpowiedzialnych za widzenie 11 zestawów po 43 elektrody.

Jeżeli eksperyment się powiedzie, pacjenci będą mogli zobaczyć obraz składający się z 473 pikseli. To mało, dlatego bardzo ważny cyfrowy przetwornik, który ma wychwycić najważniejsze cechy widzianego obrazu i przekształcić je na prostą interpretację. Autorzy projektu porównują to do pracy rysownika, który musi przedstawić złożone sytuacje za pomocą minimalnej ilości informacji.

Choć rozwiązanie zaprezentowane przez Australijczyków wydaje się bardzo niedoskonałe, to wydaje się ono słusznym krokiem na drodze do przywracania wzroku osobom całkowicie niewidzącym. Niewielka ilość zastosowanych elektrod jest niewątpliwie uzasadnionym kompromisem, bowiem to właśnie dokładność interfejsu komputer-mózg może się okazać najpoważniejszym problemem do rozwiązania. Wraz z rozwojem technologii zobaczymy zapewne modele dysponujące znacznie większymi możliwościami, a w końcu może nawet przewyższające VISOR z serialu Star Trek.

[źródło: newscientist.com; grafika: wikipedia.org]