Szybkie błyski radiowe zawsze wprawiały naukowców w zakłopotanie, bo nie byli on w stanie odpowiedzieć na pytania „skąd one pochodzą?” lub „co je powoduje?”. W końcu jednak, udało się uzyskać nowe informacje na ten temat.

Za pomocą Very Large Array, a więc obserwatorium radioastronomicznego, udało się wskazać dokładną lokalizację takiego zjawiska, a następnie przy pomocy teleskopu Gemini North odtworzyć wizerunek tego skrawka nieba. Najbardziej zaskakujący nie jest jednak to, jak udało im się to zrobić, lecz skąd błyski radiowe pochodzą.

Zespół badaczy uszczuplił listę możliwości do FRB 121102, obiektu w galaktyce karłowatej (której masa jest mniejsza niż 1/100 Drogi Mlecznej) oddalonej o 3 miliardy lat świetlnych. W teorii, błyski radiowe częściej pojawiają się w okolicy dużych galaktyk, gdzie wraz ze zwiększoną liczbą gwiazd rośnie szansa występowania wiązek promieniowania elektromagnetycznego wysyłanego przez gwiazdy neutronowe. Jak widać, w tym przypadku ten tok rozumowania się nie sprawdza. O co więc właściwie chodzi?

Galaktyka ta jest stosunkowo młoda i nowe gwiazdy powstają w szybkim tempie, możliwym jest więc, że błyski radiowe pochodzą właśnie od młodych gwiazd neutronowych. Inną możliwością jest to, że za błyski radiowe powstawałyby jako efekt działalności hipernowych lub błysków gamma, które zdarzają się dosyć często w galaktykach karłowatych. Jakikolwiek jest powód, zawężenie możliwości jest ważne. Jeżeli naukowcy mogą powtórzyć swoje osiągnięcie, mają większą szansę na pełne zidentyfikowanie natury tych błysków. To z kolei może wyjaśnić nam więcej na temat cyklów życia galaktyk i natury naszego wszechświata.

źródło: engadget.com | zdjęcie: astronomy.com