System obdarowywania znajomych prezentami na Steamie powinien być dokładnie tym, co sugeruje jego nazwa – kupujemy grę, przekazujemy ją wybranej osobie w i cała sprawa powinna zamykać się właśnie w tym miejscu. Valve w obliczu afer związanych z G2A, rykoszetem otrzymuje sporą dawkę krytyki, bo gifty na platformie pozwalają jednak w wygodny sposób działać tego typu firmom… a przynajmniej pozwalały do teraz.

Przypuśćmy standardowo oklepany scenariusz – ktoś wykrada dane karty kredytowej, kupuje dużą ilość kluczy, sprzedaje je na G2A, deweloper traci pieniądze w związku z cashbackami, a potencjalny złodziej nieźle się dorobił. Steam pozwalał na takie zagrania, bo system giftów udostępniał możliwość zakupu kilku kluczy i dodania ich do swojego ekwipunku, by teoretycznie móc się dzielić tymi zasobami ze znajomymi. Wszyscy jednak wiemy, że naiwność można łatwo wykorzystać w niecnych celach.

Valve sfrustrowane aferami postanowiło działać. Dlatego też od teraz kupując prezent, musimy wysłać go bezpośrednio do znajomego. E-maile oraz ekwipunek nie wchodzi w grę. Zaznaczamy docelową osobę, wysyłamy wybrany tytuł i na tym cała zabawa się kończy. Steam doczekał się też nowej funkcjonalności – wysyłki prezentów na określoną datę. Zatem jeśli nasz znajomy ma urodziny w dniu premiery wielkiego hitu, to możemy mu w związku z tym zrobić małą niespodziankę.

Jeśli nasza paczka rówieśników mieszka za granicą, to również wysyłka gier do nich może być małym problemem. Jeśli między krajami jest duża różnica cen tego samego tytułu, to Steam automatycznie uniemożliwi taką transakcję. Podobny scenariusz zajdzie też w momencie, gdy wybrana przez nas gra jest niedostępna w regionie osoby docelowej. W gąszczu tych informacji jest jednak jedna dobra nowina – jeśli wyślemy komuś produkcję, którą nasz znajomy już posiada, to może on odrzucić gifta, a my z automatu dostaniemy zwrot pieniędzy. Na pewno odciąży to nieco zapchany dział obsługi klienta w centrali Steam.

Zatem czy jest to koniec Kinguin oraz G2A? Nie bardzo, ale z pewnością utrudni to zawieranie niektórych transakcji. Szemrani sprzedawcy będą musieli non stop tworzyć nowe konta, dodawać potencjalnych kupców do znajomych i w międzyczasie przechodzić różne etapy weryfikacyjne, dzięki czemu w teorii mniej legalna odsprzedaż kluczy znacznie zmaleje. Praktycznie wszystko można jednak obejść i myślę, że w tym przypadku również nie będzie inaczej.

źródło: neogaf.com | zdjęcie: store.steampowered.com