Spod chmury kurzu wyłonił się zupełnie nowy, odświeżony LinkedIn, który najwidoczniej jako wzór nowego wizerunku podał ekipie remontowej Facebooka.

LinkedIn zdecydował się na naprawdę grube przemeblowanie, nie raptem powycieranie półek z kurzu. Ciężko nie dostrzec, że wzorem dla serwisu biznesowo-zawodowego była struktura strony giganta społecznościowego, Facebooka. Ciężko wyobrazić sobie również lepszy czas na nadejście takich zmian, bo już nawet współzałożyciel firmy, Reid Hoffman, zauważał, że ich witryna wymaga gruntownej przebudowy.

Teraz strona jest już znacznie bardziej intuicyjna, przejrzysta i szybsza w obsłudze. Najwięcej zmian dostrzeżemy na stronie głównej – link do naszego profilu znajduje się w jej lewej, górnej części. Nasz newsfeed, zupełnie jak w Facebooku, przesuwa się w dół poprzez środek ekranu. Jest to posunięcie logiczne, bo charakter obydwu portali jest dosyć zbieżny, a każdy wie, jak korzystać z Facebooka, toteż przenosiny na nową wersję LinkedIn nie powinny przynieść nikomu problemu.

Ludziom ciężko było zrozumieć, co i gdzie robi się na naszej stronie. Celem we wprowadzeniu nowego designu było uprościć strukturę strony i stworzyć elementy, na których łatwo jest się skupić. Jesteśmy siecią społecznościową, zupełnie tak jak Facebook. Wszystkie typy zachowań i interakcji na obydwu platformach pokrywają się, a z perspektywy projektanta nie chcesz stworzyć zupełnie nowego modelu interakcji ze stroną. Jeżeli ktoś zdecydowałby się na stworzenie nowej aplikacji email, oczekiwałbyś, że będzie ona wyglądała i przypominała w obsłudze wszystkie inne programy tego typu.

W taki sposób redesign wytłumaczyła Amy Parnell, starszy dyrektor designu w LinkedIn, twierdząc, że do tej pory na ich stronie było „za dużo hałasu, za dużo obciążenia”.

źródło: wired.com | zdjęcie: semahead.pl