Nauka w służbie dobra ludzkości? Po to w końcu została ona wynaleziona, ale czasem i naukowcy muszą się jakoś rozerwać. Specjaliści do spraw nanotechnologii postanowili bowiem urządzić sobie mały wyścig. I to mały w dosłownym jego słowa znaczeniu, bo jego uczestnikami będą „nanosamochodziki” na równie niewielkim torze.

Wydarzenie to odbędzie się we Francji, a konkretniej w Tuluzie, w CEMES (Centre for Materials Elaboration and Structural Studies) już 28 kwietnia. Wystartuje w nim 6 różnych drużyn naukowców, pochodzących z 3 kontynentów (4 różne kraje). Odcinek na którym będą walczyć wykonany został z szlifowanego złota i będzie miał oszałamiającą długość aż 100 nanometrów. Dla porównania jest to zaledwie jedna tysięczna długości ludzkiego włosa. Wyścig transmitowany ma być na YouTube oraz na oficjalnej stronie, choć ciężko powiedzieć, żeby był on relacjonowany na żywo, nie będzie on też w dodatku zbyt spektakularnym widowiskiem. Wrócimy jednak do tego tematu w dalszym akapicie.

Wszystko wynika z tego, jak „samochodziki” te będą wprawiane w ruch. Celowo ich nazwę zamykam w cudzysłowach. Mają one bowiem różne kształty i właściwości, przez co ciężko nazwać je w ogóle pojazdami, ponieważ nie posiadają własnych napędów, które mogłyby wprawiać je w ruch. Jak zatem będą się one przemieszczać? Naukowcy przy pomocy specjalnego mikroskopu będą „strzelać” w nie elektronami, co wywoła w tych malutkich konstrukcjach odpowiednią reakcję, a ta ostatecznie nimi poruszy. Dla przykładu reprezentant National Institute for Materials Science z Tsubuka, w Japonii ma kształt motyla i po „przyjęciu” na siebie wiązki, zaczyna machać skrzydełkami, co spowoduje jego przesunięcie. Wszystkie drużyny mają bezwzględny zakaz dotykania swoich „rajdowców”, stąd też muszą wykorzystać właściwości toru oraz sam mikroskop, by osiągnąć sukces.

I tutaj pojawia się właśnie problem tego, jak w ogóle podejść do transmitowania takich wyścigów. Naukowcy mają na to mocno specyficzne rozwiązanie. Otóż po każdej wystrzelonej wiązce ze skaningowego mikroskopu tunelowego (bo tak ten sprzęt się nazywa), przewidziana jest 3-minutowa przerwa na przeanalizowanie toru. „Skany” te będą zbierane w jedną garść co godzinę, by następnie wypuścić je w sieć w formie krótkiej animacji.

Dla naukowców jest to zatem spore wyzwanie, choć nutka zabawy i rywalizacji jest tam jak najbardziej obecna. Celem całych wyścigów jest jednak współpraca w zakresie badań związanych z zachowywaniem się odizolowanych nanorobotów na stałej powierzchni. To może wpłynąć na współczesną medycynę czy technologię… i przy okazji przyniesie nieco emocji zainteresowanym osobom.

źródło: engadget.com | zdjęcie: nature.com

promocja