Na pytanie „dlaczego Mars jest tak mroźny i martwy” naukowcy odpowiedzą wskazując w historii tej planety moment rozpadu pola magnetycznego około 4,2 miliarda lat temu. Bez tego rodzaju osłony, wiatr słoneczny stopniowo pozbawiał Marsa atmosfery. NASA ma zamiar zapobiec dalszej degradacji. 

Nie jest to forma działalności charytatywnej ze strony NASA, ale dbałości o ewentualną przyszłość rasy ludzkiej na Czerwonej Planecie, na której aktualnie warunki atmosferyczne nie są zbyt sprzyjające. Rozwiązaniem na to miałoby być stworzenie tarczy magnetycznej, która spoczęłaby na punkcie libracyjnym L1 poza planetą, tworząc sztuczną magnetosferę, która osłabiałaby wiatry słoneczne oraz nadchodzące promieniowanie. Symulacje sugerują, że atmosfera mogłaby osiągnąć poziom grubości, potrzebny do stopienia lodowego dwutlenku węgla na północnym biegunie Marsa, co uruchomiłoby efekt cieplarniany zdolny do przemiany marsjańskich pokryw lodowych w stan ciekły. Co, rzecz jasna, tworzyłoby krajobraz znacznie bardziej zgodny ze standardami podtrzymywania życia.

Pomysł ten nie jest aż tak oddalony od rzeczywistości jak można byłoby pomyśleć. Prowadzone są już zaawansowane badania na temat nadmuchiwanych struktur, które miałyby tworzyć miniaturowe magnetosfery, jakich potrzeba do osiągnięcia końcowego celu. Jak z wieloma projektami dotyczącymi kosmosu, największym zastrzeżeniem jest czas. Z racji tego, że taka tarcza miałaby duży wpływ na poziom promieniowania, nie jest jasnym, jak długo zajęłoby atmosferze pogrubienie się i podniesienie temperatury na planecie. Mówimy tutaj o globalnych zmianach na gigantycznym obiekcie, przez co nawet zauważenie małej zmiany atmosferycznej mogłoby zająć całe dekady.

źródło: engadget.com | zdjęcie: nasa.gov