Nie ma to jak kawa, prawda? Ale jak powszechnie wiadomo, kawa kawie nierówna. I nie chodzi tutaj jedynie o jakość, składniki, sposób przyrządzania itp. Ludzie z lekkimi zapędami snobistycznymi wiedzą doskonale o co chodzi – o „obrazek” na piance.

Urządzenie Ripple nie jest tanie – jego koszt wynosi ok. tysiąca dolarów, plus 75$ za miesięczne serwisowanie, toteż nie jest to raczej produkt z którego chcielibyśmy korzystać w naszych domowych pieleszach. W dodatku nie parzy kawy – jego jedynym zadaniem jest zamiana latte w dzieło sztuki. Można tak stwierdzić z absolutnym przekonaniem, gdyż jak inaczej nazwać coś takiego na powierzchni płynu w filiżance?

1314428260408467626

Maszyna zawiera specjalne kartridże zawierające ekstrakt z naturalnej kawy; Ripple jest w stanie wydrukować wprowadzone do pamięci obrazy na gęstej, mlecznej piance, wszystko przy pomocy technik zapożyczonych z klasycznych drukarek atramentowych oraz 3D. Bazę danych można wzbogacać na bieżąco, przesyłając do niej nawet własne, cyknięte przez posiadany smartfon zdjęcia. Druk czegoś takiego to jedyne 10 sekund. Produkt na pewno zainteresuje właścicieli kawiarni, chcących nieco bardziej wzbogacić prezentowany asortyment. No bo – powiedzmy sobie szczerze – kto nie miałby ochoty napić się takiego ekstrawaganckiego napoju z wymyślnym obrazkiem na powierzchni?

startup-ripples-combines-inkjet-and-printing-1

Pierwsze Ripple trafią do sprzedaży we wrześniu – już teraz wiadomo że większą partię urządzeń zakupiła Lufthansa, która ma zamiar ustawić je w poczekalniach na lotniskach. Kto wie, może już niedługo nawet logo Starbucksa będzie na nas spoglądać nie tylko z kubka, lecz również z samej kawy? To by dopiero był „product placement”…

[źródło: gizmodo.com; zdjęcia: gizmodo.com, 3dprint.com]

promocja