Przy całym wybuchu zainteresowania najnowszym Falloutem (które podkręcane jest przez Bethesdę do granic absurdu; Fallout 4 już jest w przedsprzedaży, mimo że pojawił się na razie jeden enigmatyczny trailer i jeden screenshot, co oznacza, że proces developingu jest chyba jeszcze niezbyt zaawansowany. Już dawno nie widziałem na Steamie takiego „wcześniaka”) nie można zapominać o wcześniejszych częściach tej ikonicznej serii. A także o tym, jaką frajdę daje rozgrywka w świecie, którego mechanika pozwala naprawdę na wiele. Oto jedno z najbardziej zaskakujących osiągnięć – przedstawiamy gracza, który przeszedł Fallout: New Vegas w 24 minuty!

Speedrunner o nicku rydou, w swoim filmie prezentuje ze szczegółami, w jaki sposób w niecałe pół godziny skończyć tak rozległą i skomplikowaną grę. Trik polega na wykorzystaniu pewnego, dość trudnego do opanowania buga i dokładnej znajomości trasy, którą należy przebyć.

Pierwszym krokiem jest szybkie stworzenie postaci, po czym dokonanie kradzieży wszystkiego co posiada pierwsza spotkana przez gracza postać (nie licząc filmu intra), Doc Mitchell. Potem pozostaje ekspresowe wybranie odpowiedzi nr 1 na wszystkie zadawane pytania – i w świat. Szybki sprint na pobliski cmentarz, gdzie postać rydou łamie sobie nogę. Jak sam mówi, jest to działanie zamierzone:

Kiedy masz uszkodzoną nogę, poruszasz się wolniej; kiedy ją wyleczysz, gra w zamierzeniu ma ci oddać tą szybkość. Poprzez zrobienie quickloadu (szybkiego przeładowania gry) tuż przed wystąpieniem „efektu złamania”, można „zmylić” grę, tak aby przywróciła prędkość, której nie utraciłeś (bo – mimo wszystko – do złamania jednak wtedy nie dochodzi). Dzięki temu, prędkość zwiększa się o 165%. (…) Nie jest łatwo skorzystać z tej luki, bo trik wymaga dobrego wyczucia, dodatkowo jest zależny np. od twojej konfiguracji i fps-ów.

Tak czy siak, dzieki lekkiemu „wykantowaniu” mechaniki gry, rydou pędzi bezpośrednio w kierunku New Vegas – w normalnej rozgrywce szybko zostałby rozszarpany przez trudne do pokonania bestie kręcące się po drodze, lecz pędząc z taką prędkością kompletnie się nimi nie przejmuje, nie dogonią. W mieście przybywa mu wystarczająco dużo doświadczenia by wykupić perk „Black Widow” (Czarna Wdowa, używany przez kobiece postacie do uwodzenia mężczyzn) i użyć go na niedoszłym mordercy z wprowadzenia do gry – Bennym. To powoduje romantyczną schadzkę, po której bohater spokojnie morduje swego śpiącego kochanka. Chwilę później składa wizytę niejakiemu Panu House, centralnej postaci fabularnej, która również raz-dwa powiększa grono aniołków. (Jeśli ktoś – tak jak ja – jest zapalonym graczem w Fallouta, wie, ze jest to wydarzenie do którego zwykle dochodzi po wielu godzinach gry… natomiast ten gość dokonał tego już po dwunastu minutach!)

FalloutMrHouse

Kolejny etap to Nellis Air Force Base, tam szybki slalom między wybuchającymi pociskami z haubic i błyskawiczna rozmowa ze Starszą plemienia. Sprawa załatwiona, kolejna grupa której należy złożyć wizytę to słynne Bractwo Stali (Brotherhood Of Steel). Nie wpuszczą do ukrytego bunkra? Nic prostszego! Wystarczy sprowokować do ataku opancerzony patrol, po czym przejść w tryb skradania. Dzięki temu gra umożliwi kradzież ważnego klucza, który pozwoli popchnąć fabułę do przodu. Całość trwa sekundy.

Potem szybka rozmowa z Khanami i powrót do Vegas, tam czeka dialog z robotem Yes Manem, która uruchomi tzw. „endgame”. Rydou wybrał niezależny The Strip, broniony przez armię robotów (bez Pana House, co prowadzi do nieco bardziej „liberalnego” zakończenia). No i czas wziąć udział w ostatecznej bitwie na Hoover Dam… ale tylko przez chwilę, bo okazuje się, że przechodzenie przez cały teren konfliktu nie jest konieczne. Rydou i tutaj znalazł sposób na przyspieszenie spraw – wystarczy skoczyć z tamy do wody, dzięki czemu można raz-dwa dostać się na skróty do obozu Legata. Tam wystarczy elokwentnie przekonać ostatniego bossa do opuszczenia tego miejsca (rydou specjalnie po to wymaksował podczas gry umiejętność Speech) i voila! Koniec. 24 minuty, 15 sekund (dotychczasowy rekord wynosił 28 minut). „War. War never changes.”

FNV_Lanius

Ten przeprowadzony na Łatwym poziomie trudności speedrun jest jedną z dwóch najfajniejszych rzeczy jaką mi się zdarzyło ostatnio obejrzeć na youtube (drugą jest recenzja Wieśka 3, Angry’ego Joe). Rozpisałem się, dlatego też na zakończenie powiem tylko tyle: weźcie popcorn, rozsiądźcie się wygodnie i odpalcie poniższy filmik. Zaręczam, że warto.

[źródło: kotaku.com, grafiki: Bethesda Softworks]