Na łamach portalu WhatNext przedstawiliśmy sylwetkę polskiego podróżnika, misjonarza, jezuity i badacza Michała Boyma. Musimy mieć jednak świadomość, że jego sukcesy są zaledwie tłem szerszego kontekstu historycznego, wypracowanego na osiągnięciach różnych administracji państw azjatyckich i europejskich, uwikłanych w trudną grę dyplomatyczną, toczoną nieprzerwanie od stuleci.

Choć nie zapominajmy, że historię tworzą także jednostki i ich ambicje, marzenia, jak również zwyczajne zachcianki czasem niezbyt racjonalne. Aby zrozumieć w pełni opowieść o Michale Boymie, warto przedstawić historię powstania wielkiego imperium Chin, dążeniach do ekspansji wpływów Europejczyków żadnych sukcesu oraz tragicznych w skutkach krwawych nagonkach na chrześcijan w siedemnastowiecznej Japonii.

Mam nadzieję, że niniejszy tekst pomoże zrozumieć, choć w pewnym stopniu współczesne państwo środka, kuszące europejskich turystów obrazem różnorodnej kultury i tajemniczością tzw. „orientu”, coraz częściej dominowanym przez wizerunek ekspansywnej, agresywnej i taniej siły gospodarczej. Myślę że warto na nowo odkryć daleki wschód.

Narodziny Chin i nowe perspektywy handlowe

Naszą podróż przez czas rozpoczniemy już w nowej erze. Przełom wieku II i III n.e. przyniósł na terenach obecnych Chin rządy dynastii Han, prowadzącej ekspansywną politykę, dążącej do znacznego poszerzenia granic cesarstwa. Na północy i zachodzie przyłączyli ziemie należące od koczowniczych plemion Hunów. Zdołali nawiązać bezpośredni kontakt z Sogdianą i Baktrią – krajami leżącymi w kręgu wpływu kultury hellenistycznej. Na południu podbili wybrzeże Morza Południowochińskiego, a także pobliski półwysep Indochiński.

Objęcie w panowanie tak rozległych terenów nadmorskich otworzyły przed Chinami nowe możliwości handlowe. Z Kantonu (dzisiejszy Guangzhou) oraz z portów Zatoki Tonkińskiej prowadziły szlaki morskie między innymi do Indii, Birmy oraz Czampy (tereny obecnej Kambodży). Chińczycy przywozili ze sobą do nowych miejsc jedwab, wyroby z brązu i laki, importując z kolei przyprawy korzenne, leki, kość słoniową, nie wspominając już o kamieniach szlachetnych. Część chińskich towarów za pośrednictwem Indii trafiała do krajów Bliskiego Wschodu, a stamtąd w końcu do Grecji i Rzymu. Droga morska była niebezpieczna, podobnie jak droga lądowa, na której główne zagrożenie stanowiły koczownicze plemiona Hunów. Po mimo tych przeciwności w 166 r. n.e. drogą morską do Annamu, a następnie drogą lądową do chińskiej stolicy Luoyangu przybyli kupcy rzymscy, podając się za posłów cesarza Marka Aureliusza Antoniusza. Podróżnicy przywieźli ze sobą między innymi kość słoniową i kły nosorożca.

Imperium Han

1. Mapa świata i Azji ok. 200 r. n.e. Granice wpływów plemion i nowo powstałych dynastii są płynne, i ciągle ulegają weryfikacji przez historyków, archeologów oraz antropologów. Dwa imperia – Rzymski świat i państwo dynastii Han.

Po upadku dynastii Han w Chinach przez ponad cztery wieki panowała anarchia, szerzyły się wojny domowe, prowadzące ostatecznie do rozdrobnienia państwa. Ponowne zjednoczenie Chiny zawdzięczają dynastii Sui, panującej od 581 r. do 618 r., natomiast ogólny rozkwit państwa oraz siłę militarną przypisać należy dynastii Tang, sprawującej rządy między 618 a 907 rokiem. W połowie VII w. Chiny uzyskały bezpośredni kontakt z kalifem arabskim, co umożliwiło rozwinięcie handlu zagranicznego na niespotykaną dotąd skalę. Głównym węzłem łączącym Chiny z kalifatem oraz Persją był port Kanton, natomiast kontakt handlowy z Koreą i Japonią utrzymywany był za pośrednictwem portu Yangzhou.

Wschód nowego, potężnego imperium oraz wyprawy morskie chińczyków

W końcu IX w. wskutek wewnętrznych zamieszek oraz nasilających się najazdów koczowników, Chiny odcięły się od świata, przez co handel drogą morską i lądową zamarł. W XII wieku imperium podbili mongolscy najeźdźcy, dając tym samym początek nowej dynastii Yuan. Mongołowie zdołali stworzyć największe imperium w dziejach starego świata, sięgające od Indii poprzez Chiny, Azję środkową i Syberię aż do Persji i wschodniej Europy. Co więcej na terenach zajętych zdołali zapewnić bezpieczeństwo licznym szlakom handlowym. W połowie XIII wieku, podróż Marco Polo na dwór wielkiego Chana drogą lądową z Europy do Chin, była ryzykownym przedsięwzięciem, ale z pewnością bezpieczniejszym niż miałoby to miejsce wiek wcześniej lub później. O tym, jak dobrze dynastia mongolska była wstanie zapewnić ład i prawo na szlakach, świadczyć może ilość misji wysyłanych w obydwie strony. W ciągu tylko pół wieku, aż czterech wysłanników papieża dotarło kolejno do Chin w roku 1289, 1310, 1314 oraz w 1340. Jednakże mimo tak korzystnych warunków handel pomiędzy wschodem a zachodem nie odzyskał dawnej świetności.

W roku 1497, gdy portugalski żeglarz i odkrywca Vasco da Gama opływa Afrykę odwiedza porty arabskie oraz indyjskie, gdzie nie raz spotkał się z opowieściami o Zheng He – dowódcy stojącego na czele potężnej chińskiej floty. Na prawie sto lat przed wyprawą Vasco da Gamy wokół Afryki w Chinach władzę objął cesarz znany pod imieniem Chengzu, a okres jego panowania nosił nazwę Yongle. W dwa lata po objęciu władzy, w roku 1405 cesarz postanowił zorganizować wielką wyprawę do Indii oraz brzegów Afryki. Jako dowódcę wyprawy mianował jednego ze swych eunuchów Zheng He. Flota była budowana dość pospiesznie, jednak mimo tego największe okręty mierzyły po 140 metrów długości oraz 17 szerokości. Przy rozmiarach statków, którymi Kolumb podjął próbę przepłynięcia Atlantyku wymiary statków chińskich są naprawdę imponujące. W roku 1492 największe europejskie okręty miały długość ok. dwudziestu metrów i tylko siedmiu szerokości.

Zheng He

2. Wizerunek admirała Zheng He, reprodukcja współczesna.

Chińska ekspedycja ostatecznie składała się aż z sześćdziesięciu dwóch okrętów. Okres panowania cesarza Chengzu jest pierwszą poważniejszą próbą objęcia przez Chiny większej kontroli na morzach od wieków. Wcześniej Chińczycy nie wykazywali tak daleko idących aspiracji. Podobno pretekstem budowy floty oraz jej misji było schwytanie uciekinierów politycznych, rzekomo zagrażających władzy cesarskiej. Jednak wydaje się, iż prawdziwym powodem budowy tak ogromnej siły morskiej było podkreślenie potęgi państwa środka. Flota opływała wszystkie ważniejsze porty przypominając o możliwościach odległego imperium.

Portugalskie sukcesy i kierunek w stronę państwa środka

W siedem lat po tym jak w 1498 r. Vasco da Gama przybił do portu Kalikat w Indiach Portugalia zdołała założyć trzy porty w wschodniej Afryce. W 1509 r. flota Portugalii odnosi zwycięstwo nad arabskim odpowiednikiem w bitwie pod Diu, zdobywając Malakkę – ważny port na trasie z Goa na Wyspy Korzenne. W 1513 r. pierwszy Portugalczyk, kap. Jorge Alvarez znalazł się w delcie rzeki Perłowej blisko słynnego chińskiego miasta portowego Kanton. Alvarez otrzymał ważną misję z polecenia wicekróla Goa Alphonso de Albuquerque, celem, której była próba nawiązania kontaktów gospodarczo-politycznych z cesarstwem Chińskim.

Zadanie zakończono sukcesem, a sam Alvarez został przychylnie przyjęty przez dwór cesarza. W 1555 r. za pozwoleniem władz w Kantonie zezwolono założyć Portugalczykom stałą bazę wypadową w delcie rzeki Perłowej na wyspie Makau, która była prezentem za zasługi w walce z piratami, będącymi prawdziwą plagą na chińskich morzach. W bardzo krótkim czasie mała wieś rybacka na tej wyspie przemieniła się w ogromny tętniący życiem port handlowy, gdzie pierwszy raz w historii ścierały się na większą skalę kultura europejska, chińska i japońska. W niedługim czasie do portu Makau przybyli misjonarze z zakonów Augustynów, Dominikanów oraz Jezuitów, którzy dążyli do krzewienia wiary chrześcijańskiej w Azji.

Na wschodnim oceanie, wojny o szlaki handlowe

Monopol Portugalczyków na handel z Chinami trwał stosunkowo długo. Papież Grzegorz VIII w bulli Super Specula Militanis Ecclesiae uczynił biskupa Makaku w 1576 r. odpowiedzialnym, za pośrednictwem korony portugalskiej, za wszystkie prowincje Chin oraz wyspy Japonii. Król Portugalii zobowiązał się do udzielania wszelkiej pomocy w działalności misjonarskiej, choć nie trzeba było czekać długo, aby pojawiła się konkurencja w postaci Anglii tudzież Holandii na lukratywny handel w Indochinach, wpierany dodatkowo mandatem Wantykanu. Jednak w porównaniu do Holendrów czy Anglików Portugalczycy, chińskim władzom wydawali się być bardziej cywilizowani. Możliwe, że ze względu na to, iż szczególnie Holendrzy dopuszczali się brutalnych aktów perswazji, uznając wyłącznie argument siły szczególnie, jeśli chodziło o wszelkie negocjacje z Portugalczykami.

Jednak jak odbywał się obrót towarami? Sposób handlowania Portugalczyków był trzy etapowy. Statki floty handlowej wpierw przybijały do portów japońskich, gdzie Portugalczycy między innymi sprzedawali broń palną oraz inne produkty europejskie przyjmując w zamian towary poszukiwane w Chinach takie jak: korzenie lecznicze, tkaniny itp. Japończycy również za dobra płacili srebrem, a to dla tego, iż w Chinach relacja wartości kruszców wyglądała inaczej niż w Europie, ponieważ złoto pod względem wartości było na drugim miejscu na rzecz cenniejszego srebra. Załadowane statki portugalskie udawały się następnie do portów chińskich, zaś za srebro kupowana różnego rodzaju dobra w tym porcelanę, ówcześnie niezwykle poszukiwaną na starym kontynencie. W etapie trzecim podróży statków portugalskich przybijały one do portów islamskich by większość towarów sprzedawać za złoto. Dopiero po tym Portugalczycy obierali kurs powrotny do macierzystych portów. W krótkim czasie portugalska korona dorobiła się niesamowitego majątku, przybywającego w stopniowym i regularnym odstępie czasu, a nie jak miało to miejsce podczas podbijania nowego świata, czyli jednorazowego zastrzyku złota, który zachwiał równowagą europejskiej gospodarki.

Nao sw Maria

3. Przedstawienie statku św. Maria – portugalski okręt Nao, nazywany także Karaką.

Jednak sytuacja uległa drastycznej zmianie w Europie. W roku 1580 Hiszpania zajęła Portugalię pod władzą Filipa II. Następnie w 1587 r. Hiszpanie ponieśli klęskę w walce z królową angielską Elżbietą I, co przyczyniło się między innymi do zwiększenia presji na morzach ze strony Anglii względem Portugalii. W roku 1585 Portugalczycy odnieśli pierwszą dotkliwą stratę na morzach chińskich, gdyż Holendrzy dopuścili się wręcz aktu piractwa atakując statki portugalskie wracające do Europy. Zatopili jeden okręt, a drugi przejęli uprowadzając go do Holandii. Co ciekawe portugalskie statki nazywane Nao, a przez Holendrów i Anglików Karakami były największymi i najnowocześniejszymi okrętami o przeznaczeniu handlowym w Europie, niekiedy przekraczającymi wyporność ponad 500 ton. Porwany przez holendrów statek wraz z całym ładunkiem został sprzedany na aukcji w Amsterdamie przynosząc wystarczającą ilość pieniędzy, aby zbudować całkowicie nową flotę od podstaw! Rok później podobnego aktu dopuścili się Anglicy przejmując tym samym od Portugalczyków ładunek o wartości 150 tyś. funtów, co na tamte czasy był niewyobrażalną fortuną.

Zamknięcie portów Japonii i krwawe nagonki na Jezuitów

Dla zrozumienia szerszego kontekstu dalszych losów portugalskich kupców oraz jezuitów w południowych Chinach i Japonii musimy odwołać się do już przywołanej postaci polskiego misjonarza Michała Boyma.

Michał trafił do Chin w czasach bardzo nieprzychylnych, ponieważ w Europie trwała wojna trzydziestoletnia, zaś państwo środka borykało się z ciągłymi najazdami Mandżurów tracąc stopniowo prowincję za prowincją. Podczas pobytu Boyma w Chinach system nawracania na chrześcijaństwo przez jezuitów, nazywany potocznie podroado, a opracowany przez misjonarza Mateo Ricciego przeżywał stanowczy kryzys, powodowany atakami choćby hiszpańskich dominikanów z Manili, którym blokował on drogę do centralnych Chin. Co więcej, świecka administracja Makau widziała coraz mniejszy sens w popieraniu panującego cesarza Jung-Li, ponieważ odbijało się to negatywnie na handel z terenami opanowanymi przez Mandżurów.

Z czasem holendrom udało się nawiązać poprawne stosunki z Mandżurami, co jeszcze bardziej podważyło i tak kruszejącą pozycję Portugalczyków. Ostatecznie dla Portugali niezwykle dotkliwym okazał się fakt utraty dostępu do portów Japonii, która odcięła się od kontaktów politycznych i ekonomicznych z resztą świata, zostawiając jedynie niewielki przywilej handlowy Holendrom, którzy zaskarbili sobie przychylność nowego szoguna Tokugawy Jeyau. Nowy Szogun rozpoczął krwawe nagonki na jezuitów podyktowane nie względami religijnymi, lecz politycznymi. Holendrzy chętni zysku oraz odwetu za porażkę w inwazji na Makau z 1622 r., gdzie do obrony portu szczególnie zasłużył się ojciec jezuita Rho celnym strzałem z działa niszcząc skład amunicji, nie widzieli żadnych oporów w krwawym rozprawianiu się z jezuitami.

Chiny i Azja cztery stulecia później

Dalsze losy państwa środka i jego sąsiadów są tematem na jeszcze dłuższą opowieść. Potężne imperium pod władzą mandżurskich władców wkrótce przeistoczy się w kolosa na glinianych nogach, tracącego swoje ziemie, potencjał, a w końcu niezależność gospodarczą, by następnie odrodzić się, jako państwo quasi komunistyczne w XX w. Przez ten czas wydarzy się wiele ciekawych oraz istotnych wydarzeń, od wojen z opium w tle, rewolucji przemysłowej i dwóch ogromnych konfliktów, które pochłoną miliony istnień kończąc.

Mimo tego niezmiennie od stuleci odległe państwa Azji pociągają europejskich poetów, pisarzy, podróżników i uczonych, zaś handel zawsze będzie stanowić silne podwaliny tychże kontaktów. Warto także pamiętać, że nie tylko za sprawą Michała Boyma, my Polacy również mamy ogromny wkład w tym procesie dziejowym.

Bibliografia

  • Edward Kajdański, Michał Boym ostatni wysłannik dynasti ming, Warszawa 1988
  • Edward Kajdański, Michał Boym Ambasador państwa środka, Warszawa 1999
  • Kazimierz Chodynicki, Wielka Historia powszechna tom V, Kraków 2000
  • Walter Kramer, Historia odkryć geograficznych, Warszawa 1958
  • źródło ilustracji 1. – pl.wikipedia.org