Przy takim wzroście zainteresowania samochodami elektrycznymi całkiem możliwym jest, że za kilka lat James Bond będzie zmierzał na misję elektrycznym Astonem Martinem. 

Ceniony brytyjski producent samochodów Aston Martin ogłosił we wtorek, że ich pierwszy samochód elektryczny będzie można nabyć już w 2019 roku.

RapidE prezentuje wizję zrównoważonej przyszłości, w której wartości cenione przez firmę Aston Martin, takie jak uwodzicielski styl i nieziemska wydajność, nie tylko współistnieją z ekologicznymi ideami, ale i są przez nie wzmacniane.

O taki komentarz pokusił się doktor Andy Palmer, prezydent i CEO Aston Martin, którego entuzjazmowi ciężko się dziwić. Zostanie wyprodukowanych raptem 115 RapidE, co wyklucza możliwość stworzenia dedykowanej platformy EV. Warto jednak zauważyć, że Aston Martin produkuje inny (nieelektryczny) model, zwany Rapide, który jest czterodrzwiowym sportowym sedanem. Można się więc spodziewać, że RapidE będzie wykorzystywał fundamenty zbudowane na potrzeby mniej ekologicznego odpowiednika.

W nim znajdziemy 6-litrowy silnik V12, który zostanie rzecz jasna zastąpiony przez elektryczny odpowiednik, o nieujawnionych jeszcze parametrach. Jak niemal wszystkie Astony z XXI wieku, samochód ten skorzysta z architektury VH, na którą składa się aluminiowe podwozie, zachowujące sztywność przy niskiej wadze. Dużym wyzwaniem dla inżynierów może być upchnięcie wszystkich baterii bez naruszenia rozkładu wagi w pojeździe, z czym zmagali się choćby konkurenci z Porsche. Nie mniej jednak, miło zobaczyć, jak samochody elektryczne odjeżdżają wizerunkowo od nudnych modeli zalewających rynek jeszcze kilka lat temu.

źródło: arstechnica.com