Mamy ciekawą nowinkę dla absolutnie leniwych osób, które mają problem z wyciągnięciem ręki do klawiatury (nawet tej z ekranu dotykowego w telefonie). Co powiecie na to, żeby pisać przy pomocy fal mózgowych i to w prędkości blisko 100 słów na minutę? Facebook już pracuje nad taką technologią!

Wieści dotyczące tego rozwiązania pochodzą bezpośrednio od Facebooka i nie są to żadne plotki. Regina Duggan – wicedyrektor działu inżynierii oraz szef budynku 8, podczas F8 Developer Conference powiedziała, że w ciągu kilka lat firma zamierza wprowadzać powoli nieinwazyjne sensory, które będą w stanie wyłapywać nasze myśli oraz przetwarzać je na tekst z prędkością około 100 słów na minutę. To 5 razy szybciej, niż jesteśmy w stanie „wystukać” na ekranie naszego smartfona, a w dodatku jest znacznie precyzyjniejsze! W końcu nasze myśli nie tylko zawierają konstrukcję samego słowa, ale też jego wymowę, a co najważniejsze – znaczenie przy użyciu w danym kontekście.

Według danych Facebooka – ludzki umysł przetwarza jeden terabit danych na sekundę, mowa zaś transmitowana jest w 40-60 bitach na sekundę. Mark Zuckenberg podkreślił, że dla porównania nasz mózg potrafiłby streamować 4 filmy w HD w ciągu każdej sekundy. Jednak naszym głównym sposobem przekazywania informacji jest przede wszystkim mowa, która ma zawrotną prędkość modemów z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Nad projektem pracuje obecnie zespół 60 osób, w skład którego wchodzą między innymi eksperci w zakresie neuroprotetyki oraz uczenia maszynowego (machine learning z angielskiego brzmi lepiej). Facebook poszukuje też obecnie inżynierów do spraw brain-computer interface oraz neural imaging (pozwólcie, że tego nie przetłumaczę dla własnej i Waszej wygody).

System ten to istne zbawienie dla leni, ale nie oni są główną grupą docelową. Technologia ta jest tworzona z myślą o osobach z różnego rodzaju zaburzeniami związanymi z komunikacją. Oczywiście podłączenie takiego urządzenia, stworzonego przez tak ogromną korporację jak Facebook, może budzić pewne wątpliwości co do kwestii ochrony danych prywatnych. Pani Regina Duggan zaprzecza jednak, jakoby sensory zbierały oraz rejestrowały losowe myśli, nieukierunkowane w stronę przetworzenia ich na słowa. Fani teorii spiskowych z pewnością są innego zdania. W końcu w czasach masowej inwigilacji jedynym bezpiecznym obszarem, gdzie żadne służby specjalnie nie mają dostępu, to przede wszystkim nasz mózg. Ale w dobie szaleńczo rozwijającej się technologii, czy na długo pozostanie on naszym bezpiecznym azylem? Pozwólcie, że zasieję w Was tę nutkę wątpliwości.

źródło i zdjęcie: techspot.com