Po najlepszych serialach zeszłego roku, przyszedł czas na te, które oglądaliśmy już w poprzednich latach. Obecnie emitowanych jest tyle świetnych produkcji, że nie można o nich tak po prostu zapomnieć. Poniżej znajdziecie dziesięć – moim zdaniem – najlepszych seriali, które w 2015 roku doczekały się nowych sezonów.

10. Dolina Krzemowa – Sezon 2

Pierwszy sezon „Doliny Krzemowej” nie był rewelacyjny, ale na tyle dobry, że HBO zamówiło drugi z większą liczbą odcinków. Zaufanie stacji opłaciło się, bo kontynuacja historii Richarda i jego start-upu jest jeszcze ciekawsza, śmieszniejsza i realistyczniejsza niż w pierwszym sezonie. W brutalnym świecie IT nie ma miejsca na sentymenty, a świeżo upieczony milioner właśnie się o tym dowiedział. Liczne pomyłki Richarda nie tylko śmieszą, ale i wzbudzają do refleksji czy cała gra jest warta świeczki i nie łatwiej byłoby się poddać. Trochę przeszkadza to, że Richardowi i jego ekipie praktycznie nic się nie udaje i co chwila muszą smakować gorycz porażki, ale zakończenie drugiego sezonu nastraja optymistycznie, nie tylko dla Pied Piper, ale i podtrzymania wysokiej jakości serialu.

dolina krzemowa


9. House of Cards – Sezon 3

Po rewelacyjnych dwóch pierwszych sezonach serialu Netflixa, tym razem mamy wyraźny spadek. Kevin Spacey w roli Franka Underwooda wciąż jest doskonały i w telewizji nie ma lepszego czarnego charakteru od niego, ale scenarzyści tym razem nie potrafili wykorzystać charyzmy aktora. Od kiedy Underwood został prezydentem USA, tempo akcji wyraźnie spowolniło, a intrygi Franka, jego żony oraz przeciwników nowej głowy państwa, nie są już aż tak ciekawe. Cała siła serialu polegała na tym, że widz pruderyjnie dążył wraz z głównym bohaterem do osiągnięcia jego mrocznego celu, ale gdy ten stał się faktem, nagle wszystko stało się mniej ciekawe. Twórcy mieli doskonały pomysł na ukazania konfliktu na linii USA – Rosja, ale tym razem rzeczywistość przegoniła fikcję i realne wydarzenia ze świata, które transmitowały telewizje na całym świecie, były ciekawsze od tych z serialu. Lekki regres w żaden sposób nie przekreśla trzeciego sezonu „House of Cards”, bo nadal serial Netflixu ogląda się doskonale. Lepszego politycznego thrillera w telewizji nie uświadczymy.

House of Cards


8. The Knick – Sezon 2

Pierwszy sezon niemal w całości poświęcony był genialnemu, uzależnionemu od narkotyków lekarzowi Johnowi Thackery’emu, oraz tytułowemu szpitalowi. Na horyzoncie majaczyły gdzieś poboczne wątki, ale te zawsze pozostawały na uboczu. Drugi sezon to zmienił i już nie tylko oglądamy popisy świetnego warsztatu aktorskiego Clive’a Owena, ale dużo więcej czasu dano innym bohaterom. To zmiana, która nie wszystkim przypadnie do gustu, ale „The Knick” dzięki temu stał się serialem o wiele wszechstronniejszym, jeszcze lepiej ilustrującym nie tylko medycynę na początku XX wieku, ale także przekrój społeczny czy codzienne życie mieszkańców Nowego Jorku. Serial w jeszcze realniejszy, odważniejszy, a przy tym obrzydliwszy sposób pokazuje liczne operacje. Także cichy romans między byłą siostrą zakonną Harriet a Tomem Cleary to mocny punkt „The Knick”, tym bardziej, że bohaterowie po aborcjach w pierwszym sezonie, tym razem powracając z innowacyjną techniką antykoncepcji. Aż miło patrzy się na różne odkrycia medycyny, które dziś stosowane są rutynowo.

The Knick


7. Gwiezdne Wojny: Rebelianci – Sezony 1 i 2

Pierwszy w pełni kanoniczny serial w świecie „Gwiezdnych Wojen”, od kiedy Disney kupił prawa do marki. Może nie jest to idealna produkcja, ale nawet starszych widzów potrafi zainteresować, tym bardziej, że akcja rozgrywa się między trzecią a czwartą częścią i jak się okazuje, Yoda i Obi Wan nie byli jedynymi Jedi, którzy przeżyli Rozkaz 66. W drugi sezon Disney wpakował jeszcze więcej pieniędzy, bo oprócz dużo lepszej grafiki i animacji, fabuła stała się dużo poważniejsza. Nieprzypadkowo w pierwszym odcinku drugiego sezonu pojawia się Darth Vader, a w pościg za Ezrą i Kananem podąża dwóch nowych inkwizytorów, którym nie brakuje ani mocy ani umiejętności władania mieczem. Drugi sezon „Rebeliantów” pokazuje to, za co pokochaliśmy przygody Luke’a Skywalkera. Serial pełen jest różnych smaczków i odniesień do oryginalnej trylogii.

Rebelianci


6. The Walking Dead – Sezon 6

Sezon 5 był bodajże najgorszym z całego serialu. Nudne wątki, przeciąganie akcji do granic możliwości, absurdalne dialogi i nie mające żadnego znaczenia wydarzenia. Gdy wydawało się, że „The Walking Dead” już nie podniesie się z kolan, w październiku rozpoczął się kolejny sezon, tym razem będący przeciwieństwem poprzedniego. Sezon 6 rozpoczął się najlepiej jak mógł, czyli dostajemy masę zombie, do tego zmierzającą ku Alexandrii, bezpiecznej przystani dla Ricka i jego ekipy. Kolejne odcinki to walka nie tylko z zombie, wrogo nastawionymi grupami ludzi, ale także z własnymi słabościami. Jak zawsze pierwsze skrzypce gra Rick, który pomimo ogólnego zmęczenia na twarzy, znów pokazuje dawno utracona iskrę. Z drugiej strony jest Negan, którego historię poznajemy w jednym z odcinków. Bohater wyznający tę sama filozofię co Batman nie może być nudny i przedstawienie go wyszło twórcom doskonale, pomimo że otacza go okrutny świat opanowany przez zombie. „The Walking Dead” od czasów Gubernatora nie dostarczał tak ogromnej dawki rozrywki, a „śmierć” jednego z głównych bohaterów w niczym nie ustępowała temu, co działo się w internecie po ostatnim odcinku „Gry o Tron”. Co najlepiej świadczy o formie serialu.

Norman Reedus as Daryl Dixon - The Walking Dead _ Season 6, Episode 1 - Photo Credit: Gene Page/AMC


5. Flash –  Sezony 1 i 2

Czego można spodziewać się po serialu o superbohaterze z nadprzyrodzonymi mocami? Jak każda tego typu produkcja, tak i „Flash” nie uniknął przydługiego i nudnego wprowadzenia, gdzie każdy odcinek był osobną „sprawą tygodnia”, a gdzieś tam w tle rozwijały się relacje między bohaterami. Dopiero w drugiej połowie pierwszego sezonu twórcy pokazali, że nie muszą podążać drogą utartą przez inny serial tej samej stacji, czyli „Arrow.” Ostatnie odcinki udowadniają, że „Flash” ma konkretną fabułę z doskonałym czarnym charakterem, historię która potrafi zaskoczyć, choć fani komiksów od początku wiedzą czego się spodziewać. Drugi sezon „Flasha” rozpoczął się spokojnie, ale już po chwili poznajemy nowego przeciwnika, który tym razem jest o wiele potężniejszy niż główny bohater i ma co do Barry’ego konkretne plany. Wieloświatowość i linie czasowe to ogromna siła serialu. Gościnne udziały Team Arrow, czy wprowadzenie do nowego serialu „Legends of Tommorow”, urozmaicają już i tak dobry serial.

Flash


4. Fargo – Sezon 2

Krytycy zachwycili się drugim sezonem „Fargo”, ogłaszając go nawet lepszym niż pierwszy. Nie jest to do końca prawdą, bo drugi sezon choć zachwyca, to wyraźnie brakuje tam jednej, centralnej postaci jaką był Lester Nygaard (Martin Freeman) oraz jego główny przeciwnik, doskonale zagrany przez Billy’ego Boba Thorntona Lorne Malvo. Tym razem mamy aż trzy wiodące postacie: policjanta Lou Solversona (Patrick Wilson), ojca Molly, policjantki z pierwszego sezonu oraz małżeństwo Eda (Jesse Plemons) i Peggy Blomquistów (rewelacyjna Kirsten Dunst). Tym razem zaszczyt największego pechowca przypadł Peggy, a Ed został niejako wciągnięty w całą intrygę, na szali której stają nie tylko ludzkie życia, ale także nadchodząca wielkimi krokami wojna gangów, która kończy się znanym już z pierwszej części widokiem masakry w Sioux Falls. W roli tego „złego” mamy całą rodzinę przestępczą z Floyd Gerhardt i jej dwoma synami Doddem i Bearem oraz przedstawiciela konkurencyjnej organizacji, zabawnego i wyrachowanego Mike’a Milligana. Pod koniec pierwszego sezonu doszło do genialnego twistu fabularnego, którym był przeskok w czasie. W drugim sezonie całość dąży wyłącznie do wspomnianej wcześniej masakry – a szkoda, bo brakuje trochę miejsca dla rozwoju postaci drugoplanowych. A te niczym nie ustępują tym grającym pierwsze skrzypce – najlepszym tego przykładem jest genialny Nick Offerman jako Karl Weathers. Choć narracja w drugim sezonie „Fargo” lekko różni się od tej z pierwszego sezonu, to mamy do czynienia z genialną kliszą, która odhacza kolejne wątki i bohaterów z pierwszego sezonu.

Fargo


3. Agenci T.A.R.C.Z.Y. – Sezony 2 i 3

Ekipa Phila Coulsona nie miała najlepszego startu, ale już pod koniec pierwszego sezonu dostaliśmy taki serial, na jaki wszyscy liczyliśmy. Drugi sezon jedynie potwierdził, że twórcy wysłuchują się w głosy fanów i w końcu byliśmy świadkami doskonałej historii ze świetnymi postaciami w uniwersum Marvela. Skye w końcu odkryła swoją tożsamość, która w rezultacie prowadzić ma do kinowego hitu „Inhumans”. Duet Fitz & Simmons przestał irytować, a w trzecim sezonie wręcz urzeka swoją naturalnością i prawdziwą chemią między aktorami. Dużo większe znaczenie dla serialu zaczęli mieć Bobbi Morse, Hunter, Mac czy Lincoln, co jedynie urozmaiciło serial, bo nowi aktorzy szybko się zaadaptowali. Trzeci sezon jest jeszcze lepszy od drugiego. Tym razem głównym przeciwnikiem znów jest Hydra, która pomimo straty swych głów, wciąż ma wiele w zanadrzu. Tym razem na jej czele stoi Gideon Malick oraz Ward, którzy mają plan na odzyskanie utraconej pozycji. Ostatni odcinek trzeciego sezonu najlepiej pokazuje, jak szybko rozwinęła się ta produkcja, dostarczając większych emocji niż kinowe filmy Marvela.

Agenci Tarczy


2. Gra o Tron – Sezon 5

Serial HBO to jakość sama w sobie. Tegoroczny sezon nie był tak udany jak poprzedni, ale to w końcu „Gra o Tron”, więc nawet wydarzenia dziejące się w tle głównej historii mają ogromne znaczenie dla świata Westeros. W końcu doczekaliśmy się bitwy między Białymi Wędrowcami a Dzikimi, która robi ogromne wrażenie. Szkoda, że większość budżetu poszło na ten konkretny odcinek, bo po raz kolejny smoki oglądamy zbyt rzadko, choć tym razem dostajemy jedną ważną i chwytającą za serce scenę z Khaleesi i jednym z jej dzieci. Stolica natomiast zmaga się z setką religijną, a skutki tej przepychanki są wstrząsające, szczególnie dla Cersei. O finale sezonu mówiło się dosłownie wszędzie, a twórcy bawią się śmiercią Johna Snowa pokazując nam go w wideo zapowiedzi kolejnego sezonu.”Gra o Tron” bez jednego z głównych bohaterów nie będzie już tą samą produkcja, tym bardziej, że do tej pory zginęło już sporo ulubieńców publiczności. Co gorsza George R.R. Martin również skończył fabułę swych póki co wydanych książek mniej więcej w tym samym momencie, więc nikt nie ma pojęcia jak potoczą się dalej losy głównych bohaterów tej serii.

Gra o Tron


1. Pozostawieni – Sezon 2

Jestem zły na świat, że twórcy serialu musieli walczyć o niego z władzami HBO, bo produkcja duetu Lindelof & Perrotta ma bardzo słabą oglądalność. Śmiało można postawić tezę, że „Pozostawieni” to najważniejszy obecnie emitowany serial. Nie ma, nie było i nigdy nie będzie drugiej takiej produkcji, pełnej niedomówień, metafor, biblijnych odniesień oraz nadprzyrodzonych zjawisk. Nie jest to lekki i przyjemny serial dla każdego, ale to jedna z tych produkcji, która powinna wejść do kanonu dzieł, które każdy inteligentny człowiek powinien znać. „Pozostawieni” dają do myślenia, a najlepsze w nich jest to, że wydarzenia na ekranie każdy może interpretować według własnego uznania, bo twórcy prawie nigdy niczego nie wyjaśniają. Już pierwszy sezon udowodnił, że mamy do czynienia z serią niezwykłą, nietuzinkową, nie dającą się łatwo zaszufladkować, pełną emocji, genialnych dialogów, twistów fabularnych czy rewelacyjnie stworzonych i odegranych postaci. Drugi sezon jest jeszcze lepszy dzięki chociażby takim odcinkom jak ósmy, który śmiało można nazwać przełomowym dla całego przemysłu serialowego, bo to samoistny twór, który może funkcjonować równie dobrze bez pozostałych odsłon, ale przy okazji tworząc z nim genialną całość. Równie dobrze prezentuje się dziesiąty, który tak jak przed rokiem dostarcza ogromnej dawki emocji, gdzie łzy wzruszenia mieszają się ze złością i wątpliwościami co dalej. „Pozostawieni” zawieszają poprzeczkę jeszcze wyżej – HBO na szczęście daje jeszcze jedną szansę nie tylko twórcom na wyprodukowanie jeszcze lepszego serialu, ale też widzom, aby ci w końcu poszli po rozum do głowy i zaczęli bardziej tłumnie oglądać wydarzenia świata wykreowanego przez dwóch geniuszy. Oby tym razem się udało i stacja pomyślała nad kontynuacją, na pewno już nie historii Kevina (rola życia Justina Therouxa, który konkurencje zostawia daleko w tyle), bo ta niestety zakończyć się ma w ostatnim, trzecim sezonie. Świat „Pozostawionych” ma jeszcze tak wiele do opowiedzenia, że można na jego podstawie stworzyć całą mitologię. Nie samą „Grą o Tron” człowiek powinien żyć, a „Pozostawieni” wypełniają lukę filozoficzno-psychologicznego thrillera w najlepszym wydaniu. Dlatego też apeluję do Was, dajcie szansę „Pozostawionym” i do tego samego namówcie swoje rodziny i znajomych, bo dzięki takim produkcją kultura odzyskuje swój blask w zalewie wysokobudżetowego kiczu.

Pozostawieni