Wielka determinacja pozwoliła Porsche wygrać tegoroczny 24-godzinny wyścig Le Mans. Earl Bamber, Timo Bernhard oraz Brendon Hartley znakomicie się spisali i 18 czerwca odnieśli 19. w historii Porsche zwycięstwo w generalnej klasyfikacji słynnego maratonu. Dokładnie 40 lat temu podobnego wyczynu dokonali Jacky Ickx, Jürgen Barth i Hurley Haywood, którzy awansowali swoim Porsche 936 z 42. miejsca i wygrali wyścig.

Początkowo w 85. edycji największej i najtrudniejszego wyścigu samochodów na świecie prowadziły dwa prototypy Toyoty. Kierowane przez Bambera, Bernharda i Hartleya Porsche 919 Hybrid z numerem 2, które ostatecznie wygrało wyścig, nie miało szczęścia – o godz. 18:30 musiało zjechać na nieplanowany pit stop. Wymiana silnika elektrycznego przy przedniej osi zajęła mechanikom godzinę i 5 minut. Samochód wrócił do rywalizacji o 19:35, zajmując 54. miejsce w stawce – od lidera dzieliło go 19 okrążeń.

W nocy silni rywale z Japonii musieli pogodzić się ze stratami. Toyota z numerem 8 wylądowała w boksie na długi postój, a druga, z numerem 7, zatrzymała się na torze z powodu awarii sprzęgła. Po kolizji w zatłoczonym ruchu podobny los spotkał trzeci prototyp Toyoty z numerem 9. O godzinie 00:45 na prowadzenie wysunęło się 919 Hybrid z numerem 1. Niestety, przed południem Porsche po raz kolejny zapłaciło cenę za wyścig rozgrywający się w wysokiej temperaturze otoczenia: o 11:09 w aucie lidera wystąpiła usterka silnika. Po ponad 10 godzinach na czołowej pozycji marzenia Neela Janiego, André Lotterera i Nicka Tandy’ego o zwycięstwie nagle legły w gruzach.

W tym momencie nadszedł czas dla łowców. Porsche 919 Hybrid z numerem 2 było wówczas najwyżej pozycjonowanym samochodem w stawce LMP1 i systematycznie przebijało się przez obstawę aut LMP2. O 12:50, na 330. kółku, liczbą okrążeń Bernhard zrównał się z liderem. Na okrążeniu numer 347 wyprzedził go, a 20 kółek później minął metę jako zwycięzca „generalki”.

Powrót do przeszłości: pogoń Jackiego Ickxa z 1977 r.

40 lat temu Porsche dokonało w Le Mans podobnego wyczynu jak kilka dni temu. Tak wspomina to sześciokrotny triumfator generalnej klasyfikacji Jacky Ickx (Belgia, 72 lata): „Po 3 godzinach myśleliśmy, że już wszystko stracone. Moje 936 wypadło z rywalizacji, dołączyłem więc do Jürgena Bartha i Hurleya Haywooda. Niestety, ich maszyna też miała problemy. Byliśmy na 42. miejscu. Wciąż nie mogę pojąć, co stało się później (…) Przez całą noc jechałem z maksymalną prędkością, na krawędzi. W deszczu i we mgle. Szybciej i szybciej. Miejsce 42., 35., 28., 20., 9., 6., 5. Wszyscy przeczuwali, że możemy osiągnąć to, co niewyobrażalne. Jürgen i Hurley jechali szybciej niż kiedykolwiek, a mechanicy wykonali niesamowitą robotę. W ogóle nie czułem zmęczenia. Wysunęliśmy się na prowadzenie. W niedzielę rano byłem zupełnie padnięty. Koniec końców Jürgen minął metę 936 z silnikiem pracującym na zaledwie pięciu cylindrach. Ja nie byłbym w stanie. Z wieloma wyścigami wiążą się takie wspaniałe opowieści. Ale 1977 r. nie ma sobie równych. Taki wyczyn zdarza się raz w życiu. A takie wyścigi tworzą legendę Porsche”.

Le Mans 2017 w liczbach:

  • Zwycięska ekipa z numerem 2 pokonała 367 okrążeń (5001,23 km), ze średnią prędkością 208,2 km/h.
  • Najdłużej pozycję lidera zajmowało bliźniacze Porsche 919 Hybrid z numerem 1 Neela Janiego, André Lotterera i Nicka Tandy’ego, które prowadziło w wyścigu od 155. do 318. okrążenia (w godzinach od 00:45 do 11:09), a także w czasie dwóch „kółek” w początkowej fazie wyścigu. W sumie było na prowadzeniu przez 166 okrążeń.
  • Jedynie przez 246 z 367 okrążeń długi na 13,629 km tor był swobodnie przejezdny.
  • Zwycięski wóz 29-krotnie zjeżdżał do alei serwisowej, w tym jeden raz z powodu kary przejazdu przez boksu. Włącznie z długim postojem na naprawę spędził w boksie 1 godzinę, 38 minut i 5,211 s.
  • Zwycięzcy wyścigu zużyli 10 kompletów slicków i tankowali swój samochód 28 razy.
  • Oficjalnie zmierzona najwyższa prędkość zwycięskiego Porsche 919 Hybrid wynosiła 334,9 km/h (Bernhard, okrążenie numer 338).
  • Najdłuższy odcinek pokonany na jednym komplecie opon wyniósł 43 okrążenia – od 124. do 167. kółka, a pokonał go Earl Bamber.
  • Bernhard pokonał największy odcinek maratonu – łącznie zrobił 159 okrążeń (Hartley – 106, Bamber – 102).
  • Przed wyścigiem waga Bernharda wynosiła 65 kg. Po zakończeniu rywalizacji waga wskazała 63,8 kg.
  • W celu zapewnienia jak najlepszej widoczności z przedniej szyby zwycięskiej maszyny zerwano w sumie 11 warstw folii.
  • Najwyższa temperatura powietrza w czasie wyścigu, tuż przed metą, wynosiła 31,5 stopnia Celsjusza. Nocą powietrze ochłodziło się do 19 stopni. Temperatura toru swój szczyt osiągnęła w sobotę – wynosiła 39 stopni. Najniższa była nocą (27 stopni).
  • W trakcie 24 godzin samochód z numerem 2 przekazał do boksów 25,2 GB danych.

Źródło: materiały prasowe.