Ori and the Blind Forest autorstwa Moon studios to nie gra – arcydzieło. Nie definiuje na nowo gatunku, nie wyznacza nowych ścieżek, no i nie stanie się źródłem inspiracji dla przyszłych tytułów. Nie jest przełomowa i innowacyjna, ale z jakiegoś powodu znajdziecie ją na niemal każdej liście najlepszych gier poprzedniego roku. Dlaczego? 

Piękna bajka

Oczywiście pierwszy element,  który zawsze jest chwalony w Ori and the Blind Forest to oprawa. Pierwsze pokazy gry zostały dostrzeżone przez odbiorców tylko dlatego, że grafika wyglądała przepięknie. Podejrzewam,  że głównie z tego powodu obserwowaliśmy silne zaangażowanie Microsoftu w promowanie tytułu na wszelkich możliwych targach. Nie ma co się dziwić, bo gra pod tym względem rzeczywiście zachwyca. Wspaniały design świata, pastelowe, miękkie barwy i ten oniryczny sznyt uzyskany przez lekkie rozmazanie obrazu.

Z drugiej strony, dość mroczny klimat, atmosfera podskórnego niepokoju, potęgowana odgłosami i muzyką. Do tego wspomniane kolory, mimo że piękne, to wcale nie wesołe i ciepłe – bardzo często właśnie ciemne, zimne, niedostępne. To musiało przykuwać wzrok. Przez całą, mniej więcej 10-12 godzinną podróż przez świat Ori and the Blind Forest zachwyt nad grafiką i muzyką nie ustaje. W związku z tym – być może słusznie – większość recenzentów stwierdziło, że to jest najważniejsza składowa gry, główny powód, dla którego warto w nią zagrać i który jest dopracowany tak bardzo, że pozwala na zajęcie wysokiego miejsca w wszelkiej maści rankingach najlepszych gier.

Ori and the Blind Forest

Ori and the Blind Forest to dobrze naoliwiony mechanizm

Po przejściu Ori and the Blind Forest, a w zasadzie to podczas tradycyjnego oglądania napisów końcowych, tknęła mnie myśl, że to by nie wystarczyło. Sama grafika nie utrzymałaby mnie przed telewizorem do końca opowieści, bo dni, kiedy miałem mnóstwo czasu i niewiele gier w zasięgu ręki, bezpowrotnie minęły. Muszę mieć wewnętrzne przekonanie, że warto poświęcić produkcji tyle czasu, ile ona wymaga. Z Ori and the Blind Forest nie miałem takiego problemu. Z wielką przyjemnością przechodziłem kolejne etapy i nie miałem dość, dochodząc do wielkiego finału.

Nagle zdałem sobie sprawę, że tak chwalona grafika mogłaby w tym przypadku być zlepkiem pikseli na wzór pierwszego Pitfalla. Grafika nie ma w tej grze znaczenia, bo zawarte jest w niej coś więcej – doskonała, dopracowana mechanika rozgrywki, stawiająca przed graczem wyzwania i trudna, połączona ze świetnie zaprojektowanymi planszami.

A oto i Pitfall

Wyzwanie, jakie oferuje Ori and the Blind Forest jest w stu procentach takie, jakiego moglibyśmy oczekiwać od gry platformowej. Stawia przed nami zadanie i mówi – idź zrób to, to jest na pewno możliwe, a czy ci się uda – zależy tylko i wyłącznie od ciebie. To jest najpiękniejsze i stanowi o sile gry. W żadnym wypadku nie można zrzucić winy na nią. Sterowanie jest tak precyzyjne, jak to możliwe, ruchy postaci przewidywalne i konsekwentne. Bo jeżeli coś  może irytować w grze platformowej to to, że przez pracę kamery, zepsute sterowanie, jakieś niedopracowanie po stronie twórców nie uda nam się poprawnie wykonać skoku, rozwiązać zagadki, przejść dalej. Tu tego nie ma.

W tym wypadku powyższy problem nie istnieje, dostajemy do ręki zestaw możliwości głównego bohatera i zawsze możemy na te możliwości liczyć w przewidywalny sposób. Nie ma co ukrywać, Ori and the Blind Forest to trudna gra, ale ta trudność wynika jedynie z tego, że musimy wykazać się niekiedy niezwykłą zręcznością i refleksem przynależnym bramkarzom w szczypiorniaku. Jeżeli wszystko zrobimy dobrze i błyskawicznie – nic innego nie przeszkodzi nam w parciu przez ten piękny świat. Oprócz tego, nie występuje tu problem obecny w wielu grach tego typu, czyli pytanie co dalej zrobić, jaka jest prawidłowa ścieżka.

Ori and the Blind Forest

Owszem, słusznie można zarzucić, że Ori and the Blind Forest to tytuł liniowy, ale dzięki temu dostajemy naprawdę designerską pierwszą ligę. Poza tym, że nie czujemy się zagubieni, to kolejne pomysły dotyczące zarówno odkrywanych mocy jak i stawianych na naszej drodze przeszkód nie pozwalają na nudę i zapewniają świetną grywalność. Jedyne do czego możnaby się przyczepić, to trochę backtrackingu, ale jeżeli ktoś zainteresuje się grą teraz, to wraz z nadchodzącym wydaniem gry w formie Deifnitive Edition problem zniknie ze względu na wprowadzony mechanizm szybkiej podróży.

Moim zdaniem to nie grafika definiuje Ori and the Blind Forest, ale doskonałe wykonanie całego rdzenia, czyli mechanizmu gry platformowej. W tym wypadku dostajemy do zabawy najlepszą reprezentację tego gatunku – taką, w której jedynym czynnikiem do którego możemy mieć pretensję w związku z niepowodzeniem jesteśmy my sami.