Okres świąteczny jak żaden inny sprzyja wydawaniu gotówki w ilości większej niż zazwyczaj. Pytanie tylko, na co przeznaczyć posiadany kapitał? Prawdopodobnie jednym z kierunków, w jakim będziecie się rozglądać to konsole. Tylko na którą się zdecydować?

Dla wielu rodaków słowo „konsola” kojarzona jest z PlayStation – platforma Japończyków posiada silną pozycję na rodzimym rynku od lat. Niemniej wybór mamy znacznie szerszy, bo swoją ofertę prezentuje jeszcze Microsoft, a także Nintendo, choć trzecią markę mało, kto bierze na poważnie. Mimo że Nintendo Wii U to znakomity system rozrywkowy – niewielki, solidny sprzęt, darmowa usługa sieciowa, najlepsze ekskluzywne tytuły ósmej gen. – to niestety brak realnego wsparcia marketingowego, dystrybucji, jak i gier zewnętrznych studiów pogrzebał tę konsolę w Polsce i Europie.

Wszechobecna dyskusja o mocy obliczeniowej w kontekście konsol wydaje się jałowa. Słowem kluczem dla konsol jest optymalizacja, czyli jak najlepsze wykorzystanie dostępnej mocy przerobowej w realizacji gier, a także wsparcie w postaci różnych usług dla samego urządzenia. Przyjrzyjmy się dokładnie, co daje każdy z producentów.

PlayStation

PS4 bezsprzecznie to najlepiej sprzedający się system w Polsce i na świecie. Rok wyprzedzenia amerykańskiej konkurencji, a także idealnie rozegrany marketing pozwolił wyjść na dalekie prowadzenie. Bazowy model PS4 doczekał się jednak dość mocnego liftingu. Mamy do wyboru wersję Slim i Pro. W czym tkwią różnice? Slim jest konstrukcją o pomniejszonej obudowie względem poprzedniczki o jakieś 1,5 cm, zaś wewnątrz czeka na nas ten sam ośmiordzeniowy APU od AMD taktowany zegarem 1,6 Ghz, ale został wykonany teraz w niższym procesie technologicznym – pobiera mniej energii i wydziela mniej ciepła. Zarówno model „Fat” i Slim posiadają 8GB pamięci GDDR5 o przepustowości 176GB/s. Z zewnątrz PS4 Slim doczekał się wyjścia HDMI 2.0, co jest istotne w kontekście technologii HDR, ale jednocześnie nie posiada wyjścia optycznego dla dźwięku. Godzi to mocno we właścicieli starszych zestawów kina domowego.

PlayStation 4 Pro została wyposażona w szybsze pamięci, zaś APU wymieniono na świeższą i znacznie mocniejszą konstrukcję AMD o taktowaniu 2.1 Ghz. Innymi słowy mamy więcej mocy obliczeniowej, co ma przełożyć się na lepsze doznania wizualne gier. Konsola obsługuje rozdzielczość 4K i nowy standard dla telewizorów LCD o nazwie HDR. Cóż, producent sporo namieszał w nazewnictwie, nakręcając niezdrową kampanię marketingową, dlatego pewne kwestie należy szybko wyjaśnić.

PS4 Pro nie obsługuje natywnej rozdzielczości 4K, a jedynie skaluje standard Full HD do wyższych wartości, stosując szereg programistycznych trików, w czym oczywiście pomaga większa moc obliczeniowa. Nadal jedyną platformą do pełnej obsługi 4K pozostaje PC. Niemniej przy skalowanym 4K nie starczy konsoli pary na wyższy frame rate (ilość wyświetlanych klatek na sekundę), dlatego 30fps to górna granica. W niektórych grach, jak choćby nowym Tomb Raider twórcy udostępnią opcje graficzne, gdzie wybierzemy pomiędzy 4K i 30fps, a FHD i wartością zbliżoną do 60 fps, z jednocześnie paroma efektami graficznymi ekstra. Jak bywa jednak w prawdziwym życiu, wszystko zależy od wydawców, umiejętności programistów i budżetów, jakimi dysponują studia. Dlatego podejrzewamy, że nie wszystkie gry pójdą tą drogą.

Dużym plusem dla PS4 Pro jest pełna obsługa HDR za sprawą m.in. HDMI 2.0. Dzięki temu w grach doświadczymy żywszej palety kolorów, zmieniającej w niektórych przypadkach odbiór szaty graficznej tytułu. Oczywiście, aby uświadczyć dobrodziejstwa HDR należy zakupić odpowiedni telewizor 4K. W miarę sensowe rozwiązania zaczynają się w okolicy 6-7 tysięcy złotych, zaś naprawdę konkretne telewizory to przedział już powyżej 10 tysięcy. Produkty oferujące rozdzielczość 4K (bez HDR) w cenie do symbolicznych ~2 tysięcy zł nie są warte dyskusji, bowiem stosowane matryce i elektronika pozostawiają wiele do życzenia, nie nadając się do gier czy nawet multimediów. Warto przypomnieć jednocześnie, iż starsza PS4 Fat nie wspiera HDR m.in. ze względu na standard wyjścia HDMI 1.4.

Słowem nie wspomniano o kontrolerze, a trzeba przecież przypomnieć, iż Slim i Pro wzbogaca poprawiona wersja pada, ale wniesione zmiany są wyłącznie lekkim liftingiem. Nadal jest to DualShock 4.0 bazujący na transmisji danych Bluetooth.

Xbox

Xbox One wcale nie był gorszą konsolą od PS4, tylko Microsoft nie potrafił podjąć racjonalnych decyzji marketingowych, co zdystansowało jego pozycję względem Japończyków. „Pierwszy” X-Klocek to gabarytowo potężna, prawie dwukrotnie większa maszyna niż PlayStation. Wewnątrz udało się sensownie zaprojektować konsolę, w tym układ chłodzenia, dlatego Xboxy już od pierwszych dni ulegały rzadziej usterkom (prawie wcale), co dla PS4 nie było taką oczywistością. Ponadto konsola była cichsza i chłodniejsza.

Nowy Xbox One S po trzech latach stanowi coś więcej niż tylko lifting. Podobnie jak w PS4 Slim producent zdecydował się na komponenty wykonane w niższym procesie technologicznym, dlatego konsola uległa skurczeniu o przeszło 40%. Ponadto zasilacz upchano do środka, a i tak jest jeszcze chłodniej oraz ciszej. Niemniej wersja S posiada atut w postaci podniesionej prędkości pracy APU, choć znaczącej poprawy wydajności we wszystkich grach nie zobaczymy. Zarówno cenowo jak i wydajnościowo wersja S jest odpowiednikiem Slim od Sony, ale oferuje nawet nieco więcej niż mocniejsza Pro. Niektóre gry skaluje do standardu 4K, wspierając rzecz jasna pełny HDR, a na dodatek na pokładzie znajdziemy napęd Blu Ray 4K. Innymi słowy XOne S jest najtańszym odtwarzaczem nośników 4K, czego nie zapewniają urządzenia Japończyków.

Wersja S pozbawiona została wejścia dla Kinecta, który nie jest już wspierany, ale w przypadku chęci podpięcia takowego rozszerzenia (choćby dla funkcji komend głosowych i gestów) można nabyć stosowną przejściówkę USB. Ponadto z zewnątrz znajdziemy wyjście optyczne, 3x USB 3.0, plus 2x HDMI 2.0. Microsoft pomyślał jeszcze o poprawieniu kontrolera. Wprawdzie nadal zasilają go zwykłe baterie AA, co nie jest specjalnym minusem, ale najważniejsze, iż teraz wspiera standard Bluetooth, czyli jest kompatybilny z Windows bez dedykowanych adapterów. Zmianie ulegała również tekstura plastiku na uchwytach, dzięki czemu leży pewniej w dłoni. Naturalnie kontrolery z obu wersji Xbox One są ze sobą kompatybilne.

Usługi i możliwości

Jedną z największych kart przetargowych PlayStation jest Wirtualna Rzeczywistość. Wersja zwykła i Slim radzi sobie z tym zadaniem przyzwoicie, choć szału nie ma. Dlatego m.in. powstała wersja Pro ze znacząco podniesioną mocą obliczeniową. Na tę chwilę konsola Sony i dedykowane gogle są najtańszym zestawem VR na rynku. Konkurencja nie ma odpowiedzi na ten argument w żadnej postaci.

Natomiast, jeśli przyjrzeć się multimediom Xbox One S posiada ogromną przewagę w napędzie Blu Ray 4K, z czego na pewno skorzystają posiadacze telewizorów o odpowiednich parametrach, gustujący w dobrym kinie. Zarówno PS4 jak i XOne wspierają dodatkowo wiele aplikacji multimedialnych, ale przewaga leży ponownie po stronie Microsoftu: stremowanie i nagrywanie rozgrywki w 4K, szerszy wachlarz usług pokrewnych Netfilxowi, itd. Ponadto Xbox One ogarnie więcej rozwiązań multimedialnych z nośników fizycznych, m.in. płyty audio CD, odtwarzanie MP3, FLAC, szeroką bazę formatów video itd. Niestety Super Audio CD nadal pozostaje domeną wysłużonego PlayStation 3, które to notabene jest bardziej multimedialnym urządzeniem, niż następca z numerem 4.

HDR czyli „szeroki zakres tonalny” oznacza obraz, którego jasność jest porównywalna z tym, co widzi ludzkie oko. Szeroki zakres tonalny rozumiemy jako stosunek najjaśniejszego punktu na obrazie do najciemniejszego. Do tej pory HDR było znane przede wszystkim w fotografii, ale od 2015 r. wprowadzono ją do telewizorów. HDR wykorzystują wyłącznie matryce o natywnej rozdzielczości 4K – 3840 x 2160 pikseli.

Zarówno konsola amerykanów, jak i japońskiego giganta wymaga opłacenia comiesięcznego abonamentu do korzystania ze wszystkich usług sieciowych w tym także rozgrywki wieloosobowej. Obecnie jedynie w pełni darmowa usługa sieciowa występuje na Nintendo Wii U. Niemniej, opłacając „haracz”, otrzymujemy w zakresie Xbox Live i PS Network darmowe gry co miesiąc. Sony daje po dwa tytuły na każdą platformę osobno – PS3, PS4, Vitę, natomiast Microsoft użycza cztery gry dla Xbox One. Dwa tytuł należą do obecnej generacji, zaś pozostałe są pozycjami z Xbox 360 udostępnionymi w programie kompatybilności wstecznej.

Konsola Sony w przeciwieństwie do sowich poprzedników nie wspiera kompatybilności wstecznej, zastępując ją usługą PS Now polegającą na odpłatnym streamowaniu gier z choćby PS3. Microsoft podszedł inaczej do tego tematu. Gry z X360 owszem możemy nabyć w wirtualnym sklepie, ale jeśli posiadamy w swojej bibliotece starszy tytuł na płycie, za ponowne ogranie na nowszym urządzeniu nie ponosimy dodatkowych opłat. Wystarczy włożyć płytę do napędu, pobrać odpowiednie pliki i już wracamy do ulubionych tytułów. Obecnie usługa ta wpiera 300 gier. Konsole Xbox One udostępniają jeszcze usługę EA Access – odpowiednik Origin Access z PC, gdzie za roczną opłatę 80 zł możemy wypożyczać cyfrowe wersje gier wydawane przez EA, plus gwarantuje nam wcześniejszy dostęp do premier Elektroników.

Gry i garść podsumowania

Konsolę nabywamy oczywiście w celu wirtualnej zabawy. Każdy z systemów posiada bogatą listę tytułów występujących międzyplatformowo, a także na wyłączność. Wybierając konsolę, musimy patrzeć przyszłościowo i tu Sony łapie plusy, bowiem rok 2017 pod względem polityki exclusive wygląda nieco lepiej. Ponadto gry z XOne w większości będą jednocześnie dostępne jeszcze na Windows 10, ale dochodzi kwestia optymalizacji, która leży i kwiczy najczęściej dla PC, tudzież nie każdy posiada nowego Windowsa i mocną kartę grafiki z DirectX 12. Dlatego konsola wciąż jest lepszym wyborem.

Pozycje będące na obu konsolach wyglądają zasadniczo tak samo i działają tak samo. Wszelkie inne porównania są najczęściej wydumanymi testami, lub skrajnymi opiniami wyrażanymi przez osoby chcące poprawić swoje ego. Wybór konsoli zależy tak naprawdę od własnych growych preferencji, a także oczekiwań, jakie stawiamy przed konsolą.

Rozdzielczość to parametr określający liczbę pikseli obrazu wyświetlanych na ekranie w bieżącym trybie pracy matryc. Rozdzielczość natywna dla monitora lub TV oznacza najzdrowszą dla oka i matrycy jakość obrazu. W kontekście konsol i komputerów wyświetlanie gier w Full HD albo 4K determinowane jest przez trzy czynniki: moc obliczeniową źródła, zdolności wyświetlacza i sposób opracowania/optymalizacji oprogramowania. Obecnie konsole są za słabe, aby generować gry w pełnym 4K przy wystarczającej płynności animacji – chodzi o realną ilość pikseli, jak i odpowiedni poziom jakości detali tekstur. Dlatego stosując zabieg skalowania – „rozciągają” obraz z 1080p do 2160p, stosując wiele zabiegów upiększających.

Jeśli idzie o stosunek ceny do ogólnych walorów i wsparcia konsumenta na tę chwilę lepszym wyborem jest Xbox One S – usługi 4K, napęd Blu Ray 4K, skalowanie (niektórych) gier do wyższej rozdzielczości i wsparcie HDR (jeśli mamy odpowiedni TV), odczyt wielu formatów audio i video, EA Access, Xbox Live Gold, nie wspominając już o miłym dodatku w postaci kompatybilności wstecznej. Urządzenie Microsoftu dla telewizorów 4K wybierzemy poszukując idealnego balansu między elektroniczną rozrywką, a multimedialnym centrum.

Jednak, jeśli pominiemy usługi dodatkowe, a skupimy się wyłącznie na grach, i już nabyliśmy z TV 4K wyższej półki wspierający HDR, to PlayStation 4 Pro będzie lepszym wyborem. Ponadto Pro to także najbardziej optymalne rozwiązanie dla Wirtualnej Rzeczywistości, choć na tę chwilę to bardziej gadżet niż realna alternatywa dla zwykłej rozgrywki. Musimy poczekać na dalszy rozwój VR.

Ciekawostka: nawet bazowy model Xbox One i PlayStation 4 w wielu grach na początku generacji nie wyświetlały natywnego 1080p, skalując obraz o niższej rozdzielczości do Full HD.

Zakładamy jednak, że nie wszyscy są krezusami szastającymi gotówką na prawo i lewo. Dlatego pewnie zajrzeliście do tego artykułu. W przypadku posiadania dobrego odbiornika Full HD (telewizor lub monitor) nie widzimy realnego sensu dokładać do PS4 Pro. Podobnie, jeśli już mamy PS4 – wersję zwykłą – nie ma realnych przesłanek, aby wymieniać urządzenie na odświeżone modele od Sony. Konsola to nie PC, gdzie, co jakiś czas żonglujemy kartami graficznymi lub procesorami. Co więcej, w przypadku braku konsoli, ale posiadania starszego, ale dobrego telewizora Full HD wciąż sensownym rozwiązaniem jest zwykła PS4, taniejąca na potęgę z powodu wietrzenia magazynów.

Reasumując: mimo że Xbox One S wykazuje przewagę na kilku polach nad PS4 Slim, to najpierw rozejrzyjcie się, jakie gry oferują obaj producenci i na tej postawie podejmujcie decyzję. Wolicie Gears of War i Forzę, czy może bardziej przemawia do Was Uncharted i DriveClub? Z drugiej strony, jeśli Wasi znajomi mają którąś z tych konsol, zawsze pozostaje argument wzajemnego użyczania gier. :)