Był taki czas, kiedy zajadałem się gumami Turbo, a Brazylia miała świetną reprezentację w piłkę nożną. Mniej więcej w tym czasie, tj. w drugiej połowie i końcówce lat 90tych, bój o dominację w świecie FPSów toczyły dwie zasłużone marki – nieco starszy Quake oraz młodszy Unreal. Na przełomie wieku firmy prowadzące oba tytuły dostrzegły potencjał w rozgrywce wieloosobowej.

W ten oto sposób powstał odwieczny spór – czy lepszy był Quake 3 czy Unreal Tournament? Z perspektywy czasu wiemy, że zwycięzcą okazał się Unreal. Quake został nieco zapomniany – czwórka nie została doceniona (niesłusznie!) przez graczy, zaś Quake Wars był bardziej spin-offem niż pełnoprawną grą z serii. Przez kilka lat gracze mogli jeszcze cieszyć się darmowym Quake Live, jednak po jego przejściu na formę B2P stracił on znacznie na popularności.

Wydawałoby się, że nie będzie wielkiej zainteresowania powrotem do serii. Wszystko zmieniło się prawdopodobnie po sukcesie Overwatcha – inne studia dostrzegły swoją szansę na zarobek w arenowych shooterach. Dlatego też id Software po raz kolejny sięgnęło po Quake’a.

UWAGA: Moje wrażenia pochodzą z tzw. Testu Technicznego, który odbywa(ł) się w dniach 12-21.05.

Co skrywa menu główne?

Zanim uruchomiłem tytuł musiałem zainstalować Bethesda Launcher, który jest wymagany do odpalenia Quake Champions. Szczerze mówiąc – jest to nieco irytujące. Samo narzędzie działa dość wolno, na dodatek lubi wywalić błędem. Zupełnie nie rozumiem czemu nie podpięto gry pod Steam.

Spora część opcji w menu głównym była niedostępna, jednak widać mniej więcej co będziemy mogli zakupić w sklepie tego tytułu F2P. Spodziewam się rotacji darmowych bohaterów lub ewentualnie jeden z grona 9 będzie darmowy, pozostałych zaś będzie można nabyć w sklepie lub wylosować w paczkach. W tych, poza bohaterami, możemy znaleźć dodatkowe skiny czy ikony. Słowem – nie ma mowy o żadnym P2W, co należy zdecydowanie pochwalić.

Dla chcących śledzić własne statystyki przygotowano ekran profilowy. Oprócz informacji o naszej skuteczności mamy również do dyspozycji cały wachlarz achievmentów. Dzięki Bogu ekran profilowy zresetowany po poprzednich beta testach, więc nie muszę się chwalić dość słabymi wynikami :-)

W Quake Champions do dyspozycji będziemy mieli 3 waluty – premium dostępną za prawdziwe pieniądze, Favor zdobywany za każdą rozgrywkę i zadania dzienne oraz Shardy, dzięki którym będziemy mogli wytwarzać interesujące nas elementy. Podobny system nie jest niczym nowym w grach F2P.

Zdobywanie kolejnych poziomów doświadczenia niewiele zmienia – ot co jakiś czas zdobędziemy nową skrzyneczkę do otworzenia czy inną pomniejszą nagrodę.

Tryby gry? Póki co udostępniono 4 z 6 – Death Match, Team Death Match, Duel oraz Sacrifice. Ten ostatni przypomina nieco CTF – musimy przejąć „duszę”, która odradza się na planszy, donieść ją do swojej bazy oraz utrzymać przez określony czas, by została ona poświęcona dla bogów. Szczerze mówiąc – ten tryb najbardziej przypadł mi do gustu.

Rozgrywka

Niezależnie od wybranego trybu Quake Champions w tej fazie oferuje jedynie 2 mapy do wyboru. Niewiele, ale są one nieźle przemyślane. Portale, jump pady, multum wąskich pomieszczeń i kilka otwartych przestrzeni – już po pierwszej partii możemy poczuć się jak w starym, dobrym Quake’u 3. Tempo rozgrywki również nie spadło, ba, gra jest szybsza niż Arena (albo przynajmniej taka się wydaje). Nadal warto poruszać się skokami (zwłaszcza, że przyspiesza to naszą prędkość poruszania się), a sukces leży przede wszystkim w opanowaniu mapy, dzięki czemu „w ciemno” możemy wykonać kolejne ruchy.

Do dyspozycji póki co oddano nam kilka broni – Railgun, Rocket Launcher, Gauntlet, Shotgun, Machinegun , Lightning Gun i Nailgun. Jeśli opanowaliśmy te bronie w „trójce” to nie powinniśmy mieć z nimi większego problemu w Champions.

Z samej rozgrywki jestem zadowolony, jednak mój początkowy entuzjazm nieco ostygł. Być może jestem już za stary, ale często zdarzały się sytuacje, które wyglądały jak strzelanie „na pałę” niż konkretne celowanie w przeciwnika (zwłaszcza częste podczas używania „startowych” broni).

Pewną nowością (i nawiązaniem do Overwatch) są skille naszych bohaterów. Każdy z nich posiada zawsze jedną aktywną zdolność i przynajmniej jedną pasywną. Ranger np. korzysta z kuli zadającej obrażenia i umożliwiającej teleportację, Scalebearer może zaszarżować na przeciwnika, a Nyx potrafi zniknąć. Umiejętności są ciekawym urozmaiceniem, ale szczerze mówiąc – nie wprowadzają do rozgrywki aż tak wiele. Bardziej istotne wydają się różnice w punktach życia, pancerzu i prędkości poszczególnych bohaterów.

Grafika

Czas na kilka słów o grafice. Ta stoi na naprawdę wysokim poziomie. Mapy są dość szczegółowe z fajnymi „bajerami” (gigantyczne oko wymiata!), postacie są szczegółowe, efekty broni prezentują się nieźle (czego moim zdaniem nie można powiedzieć o ich modelach, dla mnie są brzydkie). Niestety nie mogę powiedzieć równie miłych słów o optymalizacji. To, co widzicie na screenach to średnio-wysokie detale. Gra stale działała w 60fpsach, nie uświadczyłem żadnych spadków klatek. Po zmianie ustawień graficznych na najwyższe gra najpierw przestała odpowiadać… a potem już więcej nie chciała się uruchomić (wymagany był reinstall). Zdaję sobie sprawę, że to nadal faza beta i prawdopodobnie takie błędy zostaną naprawione, jednak warto odnotować, że można mieć problemy z grą (zwłaszcza jeśli korzystasz z procesorów Intela z linii 2k – informacja z forum gry). Nieco dziwi również dość długi czas wczytywania gry, jednak byłem na to przygotowany po perypetiach z poprzednimi wersjami id Tech Engine.

Quake czy Unreal Tournament?

Po 18 latach to pytanie znów staje się aktualne. Oba tytuły (tj. Quake Champions oraz Unreal Tournament znajdujący się obecnie w fazie pre-alpha) będą szybkimi, darmowymi arenowymi shooterami (UT – w pełni darmowy, Quake – F2P). Który wybrać? Kwestia gustu. Quake wydaje się bardziej oldschoolowy – poza umiejętnościami postaci dostajemy właściwie to samo, co w 1999 roku w dużo ładniejszej grafice. Natomiast Unreal Tournament jest nieco wolniejszy (co nie znaczy, że wolny), natomiast daje całą masę możliwości poruszania się jak uniki czy bieg po ścianie. Niezależnie od naszego wyboru – obie gry są warte uwagi i przetestowania.

 

promocja