To nie ważne, że producenci ujawniają swoje autorskie modele aż dziesięć tygodni po oficjalnej premierze kart. Ważne, że w końcu jakoś to ruszyło. Już niebawem Radeon RX Vega 64 Gaming OC z rąk Gigabyte wejdzie w szereg najciekawszych niereferencyjnych edycji zaraz obok Sapphire Nitro.

Jak sama nazwa wskazuje, propozycja tajwańskiego przedsiębiorstwa jest fabrycznie podkręconą wersją RX Vega 64. Wprawdzie różnice w częstotliwości zegarów GPU są małe, bo z bazowych 1247 MHz i 1546 MHz w trybie turbo wskoczono na kolejno 1276 MHz i 1560 MHz, ale lepsze to niż nic. Za to 8 GB pamięci HBM2 pracującej na 2048-bitowej magistrali pozostawiono na standardowych 1.89 Gb/s. Dla porównania PowerColor w modelu Red Devil podbił możliwości rdzenia graficznego na 1417 MHz oraz 1607 MHz, co stawia produkt Gigabyte na nieco gorzej pozycji. Jestem jednak pewien, że manualne podkręcenie zatrze tę różnicę.

W przypadku systemu chłodzenia zdecydowano się na ulepszoną wersję WindForce 2X. Spośród innych konstrukcji wyróżnia ją pięć w pełni miedzianych ciepłowodów nałożonych bezpośrednio na rdzeń. Wspomaga je aluminiowy radiator z kątowymi finami oraz dwa 100 mm wentylatory działające w pół pasywnym trybie. Dodatkowo backplate posiada miedzianą wstawkę (zaraz nad GPU) oraz jeden heatpipe, który dba o odpowiednią temperaturę elektrycznych elementów PCB.

Jedną z kluczowych zmian jest przebudowanie laminatu, które zaowocowało ulepszeniem sekcji zasilania do schematu 12+1. Zapewni to nieco niższą temperaturę MOSFETów oraz znacznie stabilniejsze napięcia doprowadzane do rdzenia graficznego za pośrednictwem dwóch ośmiopinowych złączy PCI. Wyjścia wideo również prezentują znacznie wyższy poziom — na śledziu znajdziemy aż trzy HDMI 2.0 oraz trzy DisplayPorty.

Cena i kwestia dostępności została tradycyjnie pominięta, ale pogłoski mówią, że premiera będzie miała miejsce już w grudniu. Co ważne, Radeon RX Vega 56 również przywdzieje barwy Gigabyte, ale na ten moment nie znamy jej dokładnej specyfikacji.

Źródło: Gigabyte.com

promocja