Entuzjaści tacy są – daj im sprzęt, a weekend będzie z głowy. Tym razem sprawdzimy jak w boju wypada czteroletni układ graficzny Nvidii – GTX 760. Testujemy jego ostatnią reinkarnację, sygnowaną logiem ASUS Striker.

W okolicach listopada na łamach WhatNext przeprowadzaliśmy już wspólnie dziwne eksperymenty. Dla przypomnienia, jak składaliśmy bardzo budżetowy komputer z odzysku, odsyłamy Was do poniższego artykułu. Tym razem jednak pobawimy się nieco droższym sprzętem, docelowo szukając rozwiązania dla najnowszych gier.

Dwa lata temu do redakcji trafiły dwie karty GeForce GTX 760 produkcji ASUS sygnowana nazwą Striker. I tak, już zostały. Model ten ukazał się gdzieś w połowie 2014 roku, czyli gdy seria 700 miała nieco ponad rok na karku. Był to swego czasu najdroższy GTX 760. Ceny wahały się w granicach 1100-1300 zł, co było podyktowane powiększoną ilością VRAM do 4GB, podkręconymi zegarami, jak również nietuzinkowym wyglądem.

Wtenczas układ ten był nieopłacalnym zakupem, bowiem w tym przedziale cenowym mogliśmy nabyć mocniejsze GPU. Dziś na rynku wtórnym regularnego GTX 760 damy radę „ukraść” w przedziale ok. 400 zł. Jeśli natrafimy na model Striker – prawdziwa rzadkość na serwisach aukcyjnych – przyjdzie nam wydać niespełna 500 zł. Za takie pieniądze krążą karty pokroju GTX 950, albo najnowszy GTX 1050. Czy warto zatem zawracać sobie głowę starszym produktem?

Entuzjastą dobrze być…

Przez kilka lat przewinęło się przez redakcję sporo kart graficznych. W potencjalnych testach, to bohater dzisiejszego eksperymentu służył za bazę porównawcza. Dziś jednak zagra pierwsze skrzypce. Musimy zatem zadać bardzo ważne pytanie: czy prawie czteroletni układ graficzny za niemal 500 zł jest wart zachodu?

Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. Pierwsza to, kiedy składamy od podstaw nowy komputer z myślą o grach, multimediach i pracy, ale ogranicza nas budżet. Nowe tytuły stawiają mocno na cztery fizyczne rdzenie procesora, dlatego usilnie staramy się zainwestować w i5 – trzeciej, czwartej, albo szóstej generacji. Już ten zakup uszczupli nam mocno kieszeń. Drugim scenariuszem będzie plan aktualizacji już posiadanego sprzętu, ale ponownie budżet nie pozwala sięgnąć za droższe układy graficzne.

760-tka to spora karta, przekraczająca 30 cm długości. Do zasilania potrzebne są dwie końcówki: 6pin + 8pin.

GTX 760 to ciekawy GPU, albowiem, jako sprzęt z „średniej półki cenowej” jest bezpośrednim poprzednikiem późniejszego i bardzo cenionego GTX 960. 960-tka zyskała sobie przychylność konsumentów, szczególnie pod względem małego poboru energii, niskich temperatur pracy i sensownej wydajności. Był to również popularny układ w notebookach, ale w platformach mobilnych mieliśmy do czynienia tak naprawdę z podkręconym GTX 860M. Warto o tym pamiętać.

Docelowo bawimy się w najnowszych standardach, dlatego zebrane gry – kilka leciwych, a także najnowszych pozycji – sprawdzimy w rozdzielczości Full HD, QHD oraz 4K. Jak się bawić, to na całego! Wszystkie pomiary wykonano na platformie uzbrojonej w procesor Intela czwartej generacji i5-4460, wspomaganego przez 8GB pamięci RAM.

GTX 760 Striker wkracza do akcji

Zanim przejdziemy do konkretów, warto zaznaczyć, iż podarujemy sobie testy w benchmarkach. Są to procedury czasochłonne, i czasem zakłamujące faktyczną wydajność posiadanego sprzętu. Są one wyłącznie przydatne przy układaniu większych rankingów. Dlatego przejdźmy od razu do konkretów, czyli testów przeprowadzonych podczas faktycznej rozgrywki w rozdzielczości 1080p.

Testy przeprowadziliśmy w ośmiu tytułach – nowszych i starszych – w różnych ustawieniach graficznych, prezentując uśredniony wynik klatek na sekundę. Największym wyzwaniem okazał się Wiedźmin 3, przy ustawieniach detali ultra balansując na pograniczu płynności. Nie lepiej wypadł również Quantum Break, ale w tym przypadku winę ponosi słaba optymalizacja gry.

Reszta testów nie pozostawia złudzeń – GTX 760 Striker posiada spory potencjał. Przeważnie uzyskiwał podobne wyniki do karty ASUS GTX 960 Strix, ale w tytułach takich jak Crysis 3, GTA V czy Tomb Raider przewaga potrafiła sięgać powyżej dziesięciu klatek na sekundę. To naprawdę sporo! Ponadto „staruszek” w przygodach o wiedźminie prezentował stabilniejszy frame rate, rzadko serwując nagłe spadki wyświetlanych klatek.

Dla ciekawości przeprowadziliśmy jeszcze kilka testów w wybranych tytułach z użyciem rozdzielczości 2560 x 1440 (QHD) i 3840 × 2160 (4K). Dla standardu QHD na detalach wysokich w Crysis 3 uzyskaliśmy średnio stabilne 40 klatek na sekundę, a Project CARS wygenerowało 46 klatek. 960-tka przy takich ustawieniach niekiedy balansowała na granicy płynności.

Rozdzielczość 4K okazałą się momentami zbyt wymagająca: Tomb Raider – 26 fps, GTA V – 24 fps. Dopiero obniżenie detali do poziomu medium pozwoliło na otrzymanie stabilnych 40 klatek na sekundę. Warto przy tym zaznaczyć, iż w niektórych grach dla takiej rozdzielczości wąskim gardłem może być również procesor – w naszym przypadku i5 czwartej generacji. Ogromnym zdziwieniem okazał się jednak Titanfall 2! Przy maksymalnych ustawieniach grafiki utrzymywał stabilne 35 do 40 klatek. Do się nazywa dopiero optymalizacja silnika graficznego.

Temperatury, hałas i opłacalność

GTX 760 Striker pokazał, że można na nim grać bez przeszkód. Jednak jak się domyślacie, wydajność okupiona jest dość wysokim poborem energii. Nasza platforma testowa w spoczynku konsumowała 63W energii, gdzie zestaw z GTX 960 zamykał się w granicach 51. Dramatu jeszcze nie ma, ale pod obciążeniem 760-tka pochłaniała 228W energii, podczas gdy młodszy brat zadowalał się 170W.

Podobnie wypadły natomiast karty w pomiarze temperatur – średnio pod obciążeniem uzyskaliśmy 65°C. Poziom hałasu był również niski, bowiem przez większość czasu układy pozostawały wręcz niesłyszalne. O obciążeniu GTX 760 sygnalizuje podświetlany diodą LED znaczek ROG na boku karty, świecąc na odpowiedni kolor. Drobna rzecz, a cieszy :)

Pora, zatem podsumować: czy ASUS GTX 760 Striker, tudzież inny dowolny model układu GeForce GTX 760 w roku 2017 jest jeszcze opłacalny? Odpowiedź brzmi… Tak! Jeśli ogranicza Was budżet, a zależy jednak na ustawieniach detali wysokich w grach przy rozdzielczości 1080p, to 760-tka poradzi sobie znakomicie. Co więcej, jak pokazały wybiórcze testy nawet zabawa w tytuły z wyższej półki w standardzie QHD czy nawet 4K jest możliwa. Karta jest zwyczajnie szybsza od GTX 960, a do GTX 950 nawet nie ma sensu porównywać. Testy wykonano z użyciem sterowników 378.49 i GPU zachowywało się stabilnie w każdym tytule.

Zaboleć po kieszeni może jedynie pobór energii. W dłuższej skali czasu oznacza dla nas dopłatę do naszego zakupu. Co więcej, warto przypomnieć, iż 760-tki nie należą do małych układów graficznych. Ich PCB jest znacznie dłuższe niż w przypadku swoich następców, dlatego złożenie komputera typu small form factor sprawi trochę problemów.

Jeśli stajecie po stronie ekologii, z jednoczesną chęcią zaoszczędzenia na rachunkach i nie potrzebujecie najwyższych detali, by cieszyć cię grami, to GTX 950 i 960 wciąż są dobrym wyborem.