Ponad rok temu Śmierć powrócił w Darksiders II: Deathinitive Edition, tym samym THQ Nordic dało nowe życie przygodowej grze akcji studia Vigil Games. Poprawiono liczbę klatek wyświetlanych na sekundę, odświeżono tekstury, a także znalazło się kilka dodatków. Udany remaster dwójki spowodował, iż wielu fanów serii zaczęło zastanawiać się, czy oryginalne Darksiders doczeka się powrotu w równie dobrej jakości. No i stało się odgrzany Darksiders Warmastered Edition wylądował na naszych talerzach. Kotlet z 2010 roku podany został w sosie z wysokiej rozdzielczości 4K  (PS4 Pro i PC) z domieszką stałych 60 klatek na sekundę. Pytanie, czy aby tak apetycznie wyglądająca gra nam (i zrujnowanemu światu Darksiders) nie zaszkodzi?

Darksiders Warmastered

Moim zdaniem, wszystko zależy od tego jak wielkimi fanami Darksiders jesteśmy. Produkcja to mieszanka przeszukiwania lochów w stylu Zeldy połączonych z dynamiczną i satysfakcjonującą akcją przypominającą Bayonettę, czy przygody Dantego (Devil May Cry). Szlachtowanie dziesiątków demonów pieszo lub na grzbiecie ognistego rumaka – Pożogi w płynnych 60FPS jest ucztą dla naszych zmysłów. Co prawda przymknąć oko musimy na podrdzewiały silnik gry (6 lat to dla gry wideo prawie wieczność), lecz całkowicie rekompensuje go świetny design pochodzący od jednego z mistrzów komiksu – Joe Madureira. Tak jak w oryginale fabułę produkcji rozpoczyna spisek rozpoczynający wojnę pomiędzy Niebem i Piekłem. Oczywiście walki toczą się pomiędzy nimi, czyli w świecie ludzi (którzy zostają przy okazji unicestwieni). O całą aferę i spoufalanie się z demonami oskarżony jest oczywiście główny bohater, jeden z czterech Jeźdźców Apokalipsy – Wojna. Po stu latach więzienia stajemy przed Radą Spopielonych, gdzie próbujemy oczyścić się z zarzutów. Koniec końców wyruszamy do ziemskiego wymiaru, gdzie udowadniamy swą niewinność wybijając demony, które się tam zasiedliły.

Darksiders Warmastered

Z pewnością o Darksiders Warmastered Edition nie można powiedzieć, że brakuje w niej szerokopojętego ekwipunku dostępnego dla gracza. Podobnie jak w wielu innych produkcjach nasz ”bohater” zostaje odarty z wszelkiego rodzaju umiejętności i broni. W trakcie przemierzania kolejnych lokacji i wyrzynania przeciwników odbudowujemy swój pokaźny arsenał. Grę rozpoczynamy dzierżąc ogromny miecz – Pożeracz Chaosu. Niedługo później do naszej dyspozycji trafią takie bronie jak ręka wice bojowe, kosa, czy pistolet, którego pozazdrościł by nawet antybohater Devil May Cry – Dante. Oczywistością jest dla tego typu gier możliwość ulepszania broni. Zwiększyć śmiercionośność ekwipunku możemy w specjalnych sklepach demona Vulgrima rozsianych po całym świecie gry. Podbijanie zdolności skutkuje w odblokowywaniu dziesiątek nowych ruchów. Ponadto narzędzia zagłady można rozwijać nakładając dodatkowe efekty i bonusy. Personalizacja broni, a co za tym idzie rozgrywki sprawia, iż Darksiders Warmastered Edition jest jeszcze bardziej osobistym doświadczeniem. Inną rzeczą, dzięki, której rozgrywka w Darksiders Warmastered Edition nie wieje monotonią jest to jak szybko zmienia się rozgrywka. Przemierzamy budynki zrujnowanego miasta, a chwilę później odpala się sekwencja lotu na gryfie, aby za moment złapać za śmiercionośną kosę odpierając falę demonów. Niestety te elementy przerywnikowe nie są aż tak widowiskowe jak całość rozgrywki. Sprawiają też wrażenie minimalnie za długich, przez co tracą swój urok. Trzeba jednak pochwalić Vigil Games za próbę urozmaicenia rozgrywki, szczególnie kiedy pokonanie jednej lokacji to bagatela kilka godzin.

Darksiders Warmastered

Szczególne wrażenie wywiera oprawa audio. Ścieżka dźwiękowa została doskonale dobrana. Usłyszeć możemy zróżnicowanie, a utwory idealnie wpasowują się w rozgrywkę na kolejnych etapach. Produkcja śmiga w płynnych 60 klatkach, co jest wymaganym standardem jeśli mówimy o jakichkolwiek remasterach. Jak wcześniej wspominałem Darksiders Warmastered Edition otrzymał nową szatę graficzną w wysokiej rozdzielczości, przez co tytuł sprawia wrażenie jeszcze bardziej dopracowanego niż oryginał z 2010 roku. Co prawda oprawa nie dorównuje obecnie wydawanym produkcjom AAA, lecz dzięki wyjątkowemu stylowi artystycznemu cieszy oko. Zatem czy warto powrócić do świata Darksiders w najnowszym remasterze? To zależy, zmiany względem wersji z 2010 roku, to czysta kosmetyka. Nie znajdziemy tu nic poza zawartością oryginału, którą pewnie wielu z Was ograło. Z drugiej strony ciężko polemizować z ceną – 79zł (PlayStation Store), którą uważam za niewygórowaną w porównaniu do innych odświeżanych kotletów. THQ Nordic zdało test z odnawiania gier śpiewająco, czego przykładem Darksiders Warmastered Edition.