Większość z nas marzyła kiedyś o zostaniu sławnym poszukiwaczem przygód, takim jak Indiana Jones lub Lara Croft. Wyruszyć w nieznane, zdobyć sławę i bogactwo, odkryć niezbadane tereny, a przede wszystkim przeżyć ten ekscytujący dreszczyk emocji, gdzie strach miesza się z odwagą. Stawiać czoła niecodziennym wyzwaniom, to dewiza wszystkich delikatnie szalonych archeologów. Dzięki Diamentom, autorstwa Brunona Faiduttiego (Cytadela, Maskarada, Łowcy Smoków, Magazyn 51) i Alana R. Moona (seria Wsiąść do Pociągu) możemy wcielić się w niestrudzonych odkrywców w nieco bardziej komfortowych warunkach, pośród domowych pieleszy.

Blask Skarbów

W niedużym kwadratowym pudełku znajdziemy ponad 50 kart, 100 plastikowych kamieni szlachetnych, 8 figurek poszukiwaczy, 8 kartonowych skrzyń, 5 znaczników blokady, planszę oraz krótką instrukcję. Wszystkie komponenty zostały wykonane z największą starannością oraz wielką dbałością o szczegóły. Gra po prostu cieszy oko. Kamienie szlachetne są duże, przez co szybko się nie zgubią (o co łatwo, gdy gramy z dziećmi), a pionki odpowiednio spersonalizowano, żeby jeszcze lepiej oddać klimat niebezpiecznej wyprawy, choć mogłyby się bardziej odznaczać kolorystycznie, gdyż w ferworze gry nietrudno o pomyłkę. Karty Ekspedycji są grube, wytrzymałe, ładnie się błyszczą i przede wszystkim są zróżnicowane graficznie, więc nasza jaskinia za każdym razem będzie wyglądać inaczej. Najlepszym gadżetem pozostają jednak skrzynki na Rubiny, które pozwalają nam na ukrycie naszych zdobyczy przed innymi graczami. Nie tylko świetnie wyglądają, lecz także zostały zabawnie podpisane. Co tu dużo mówić – Diamenty to naprawdę przepiękna gra.

Instrukcja jest krótka, bogato zilustrowana, opatrzona przykładami i przy tym nie straszy błędami interpunkcyjnymi bądź ortograficznymi. Wszystkie schematy, strzałki i dopowiedzenia stanowią wielką pomoc dla mniej zaawansowanych graczy. Brakowało mi tylko całościowego opisu pełnej rundy gry. Oczywiście tytuł ten nie jest na tyle skomplikowany, aby wywoływać większe niepewności, lecz taki kompletny opis zawsze świetnie się sprawdza. Niemniej jednak już po 10 minutach możemy bezproblemowo siadać do stołu.

Jak zgarnąć skarb?

Mechanika Diamentów opiera się na push-your-luck (ryzykujemy, by zgarnąć więcej) połączonej z prostą eksploracją oraz blefowaniem. Zasady bez zbędnych ceregieli wytłumaczymy w pięć minut, a nawet najbardziej początkujący fani gier bez prądu nie będą mieli kłopotów z ich błyskawicznym opanowaniem.

Gra trwa 5 rund. W trakcie każdej rundy gracze decydują, czy chcą przeszukiwać jaskinię, czy też wolą wrócić do obozowiska. Pojedyncza runda składa się z następujących faz:

  1. wejścia do jaskini – odkrywamy pierwszą kartę eksploracji ze stosu. Jeśli jest to Karta Skarbu, to bierzemy tyle Rubinów, ile pokazano na karcie. Rozdzielamy je równo między tych graczy, którzy nadal pozostają w jaskini. Resztę kładziemy na odkrytej właśnie karcie. Natomiast kiedy jest to Karta Pułapki, to w przypadku odkrycia danej pułapki po raz pierwszy – nic się nie dzieje, a Ekspedycja trwa dalej. Jeżeli ta sama pułapka pojawi się po raz drugi – gracze w jaskini tracą swoje kamienie szlachetne i automatycznie wracają do obozowiska z pustymi rękami.
  2. decyzji graczy – przed odkryciem kolejnej karty Ekspedycji każdy gracz w jaskini musi postanowić, czy chce dalej odkrywać skarby, czy też woli wrócić do obozowiska i zabezpieczyć swoje zdobycze w Skrzyni (nie może ich wtedy stracić). W tym celu wybiera między dwoma kartami:
  • Brawura – eksploracja trwa dalej
  • Powrót – powrót do obozu, przy czym uczestnik rozgrywki zbiera wszystkie Rubiny, znajdujące się na odkrytych do tej pory Kartach Skarbu. Gdy jaskinie opuszcza więcej niż jeden gracz, to są one rozdzielane po równo między nimi.

Runda kończy się na dwa sposoby:

  • wszyscy gracze wrócili do obozowiska
  • ta sama pułapka została odkryta po raz drugi

Po 5 pełnych rundach wszyscy podliczają punkty za zgromadzone kamienie szlachetne. Ten kto zdobył najwięcej punktów może chlubić się zwycięstwem. W przypadku remisu – dzielimy się wygraną.

Ponadto możemy zdecydować się na wariant gry z Kartami Reliktów. Jeśli jaskinię opuści dokładnie jeden gracz, to bierze on wszystkie odkryte w trakcie partii relikty, co zwiększa jego końcowy wynik.

Raport z Ekspedycji

Muszę szczerze przyznać, że po pierwszym poznaniu Diamentów miałam dość mieszane uczucia. Po lekturze instrukcji nie spodziewałam się zbyt wiele. Ot, wszystkiego wydawało mi się za mało. Czy wykładanie kart może wywołać jakiekolwiek emocje? Na szczęście prostota okazała się pełna wrażeń. Połączenie paru podstawowych mechanik zaowocowało tutaj w trzymającą w napięciu do samego końca grę, która jest zarówno idealnym fillerem, jak i genialnym wprowadzeniem do świata współczesnych gier planszowych.

Przepiękne wydanie przyciąga wzrok, łatwe zasady nie odstraszają, a emocje pojawiające się w trakcie rozgrywki bez przeszkód generują syndrom jeszcze jednej partii. Dreszcz niepewności przy wykładaniu kolejnej Karty Skarbu zapewnia mnóstwo zabawy. Wielokrotnie przy naszym stole pojawiały się różne okrzyki: zawodu, żalu, szczęścia, radości lub rozgoryczenia. Nie było czasu ani na nudę, ani na niecierpliwe oczekiwanie na koniec partii, ponieważ Diamenty nie umożliwiają nam żadnego zamulania. Rundy toczą się błyskawicznie ze względu na zastosowanie symultanicznego wykonywania akcji. Zabrakło tutaj miejsca dla irytującego downtime’u.

Regrywalność również stoi na wysokim poziomie. Losowy dociąg Kart Ekspedycji sprawia, że każda partia różni się od poprzedniej. A im dalej w las, tym decyzje stają się coraz bardziej niebezpieczne. Blefowanie nie jest tu tylko i wyłącznie kwiatkiem doczepionym do kożucha. Umiejętność zachowania kamiennej twarzy nie tylko pozwoli nam zdobyć upragnione Karty Reliktów, lecz także pomoże w zgarnianiu morza Rubinów. Dobrze, że błyskawiczny set-up pozwoli nam na szybkie odegranie się ze ewentualną, wcześniejszą porażkę.

Jak na tak rodzinną grę to całkiem sporo tutaj klimatu. Z powodu przeżywanych uczuć (i to całego kalejdoskopu!) możemy poczuć się jak rasowy poszukiwacz przygód. Oczywiście, nie zmienimy się w Indianę Jonesa, ale zastosowane mechaniki świetnie oddają nastrój zdobywania skarbów, co ułatwiają fantastycznie wykonane komponenty. Aczkolwiek nie ma tu mowy o bezmyślnym wykładaniu kart. Nie raz i nie dwa zmęczymy nasze szare komórki. W tej, niewątpliwie prostej grze, odnajdziemy dużo wyborów, które będą wymagały przemyślenia. Czy ryzykować odsłonięcie kolejnej karty? Czy wrócić do obozu? Kto posiada więcej Rubinów? Kto będzie wychodził z jaskini? Ile Pułapek zostało w talii? Czy on nie blefuje? Losowość nie jest nieubłaganym Fatum, ale prowokuje do podejmowania taktycznych decyzji!

Należy jednak trochę ponarzekać na skalowanie. Diamenty zdecydowanie lepiej sprawdzają się w większym gronie, chociaż optymalna liczbą graczy wynosi dla mnie 6 osób. Kiedy do stołu zasiądzie więcej grających, to rozgrywka staje się zbyt chaotyczna. Trudno przewidywać ruchy przeciwników, a rundy trwają za krótko. Szala przechyla się bardziej na stronę szczęścia niż myślenia. Natomiast w 3 bądź 4 osoby obserwowanie innych jest za łatwe, przez co nietrudno odsadzić w punktach początkujących. I emocji jest dostrzegalnie mniej.

Warto także przyznać, że nie jest to tytuł do ogrywania w nieskończoność. Możemy go zamęczyć, a wtedy z ulgą odłożymy go na półkę. Mimo wszystko jest to filler, toteż raczej nie będzie występował w roli głównej atrakcji wieczoru. Raz na jakiś czas musimy od niego odsapnąć, żeby nam się nie przejadł. Wtedy zamiast dobrej zabawy dostaniemy schematyczność i powtarzalność. Inaczej jest jeśli zamierzamy grać z dziećmi. Zauważyłam, że one nigdy nie mają dosyć tej pozycji!

Diamenty to fantastyczny filler/gra rodzinna, która sprawdzi się zarówno wśród początkujących w świecie gier bez prądu, jak i u bardziej zaawansowanych graczy, którzy poszukują przyjemnego przerywnika między cięższymi tytułami. Piękne wydanie, wysoka regrywalność, elegancka mechanika oraz wielkie emocje to niepowątpiewalne plusy tego tytułu. Warto wydać trochę złociszy, żeby raz jeszcze odkryć w sobie zamiłowanie do poszukiwania przygód.