Niedawno testowałem headset Gamdias Eros 2. Choć stwierdziłem, że posiada pewne mankamenty, całościowo wypadł pozytywnie, przewyższając jakością dźwięku większość innych znanych mi zestawów w podobnej cenie. Gdy przyszedł czas na Hebe 2, okazało się, że sprzęt jest bardzo podobny właśnie do ww. Eros’a 2. Aby uniknąć powtarzania całych akapitów, zdecydowaliśmy się na lekką zmianę konwencji – tekst, który czytasz, ściśle nawiązuje do poprzedniej recenzji, uwypuklę jedynie różnice między oboma headsetami. Dlatego też zanim przejdziesz dalej, warto najpierw zapoznać się z recenzją Eros 2.

1Podobieństwa

Zacznijmy jednak od krótkiego podsumowania elementów łączących Eros 2 i Hebe 2. Oba headsety mają bardzo podobny design – identyczny pałąk i ten sam wygodny, choć nieco mniejszy od Erosa 1 kształt słuchawek. Kabel również został lepiej opleciony niż w poprzednikach, co sprawia, że powinien być mniej podatny na uszkodzenia. Niewiele zmieniło się w przystawce regulacji głośności – jedynie zamiast dwóch przycisków z „+” i „-” mamy teraz płynnie działające pokrętło (do czego jeszcze wrócimy). Hebe 2 odziedziczyło też po swoim bracie-bliźniaku jego największą bolączkę: zaledwie akceptowalny, pośledni mikrofon. A szkoda, gdyż mógłby to być punkt plasujący omawiany sprzęt o klasę wyżej od Erosa 1.

2Różnice

Najważniejszą różnicą między Eros 2 a Hebe 2 jest fakt, że ten pierwszy oferuje dźwięk surround, podczas gdy drugi to zaledwie stereo. I to niestety słychać. Audio jest nieco bardziej płaskie, trudniej wyodrębnić poszczególne dźwięki. O ile podczas słuchania muzyki nie ma to aż tak dużego znaczenia, tak już w grze lub podczas oglądania filmu staje się wyraźne. Różnicę szczególnie słychać w grach, gdzie Eros 2 pozwalał na bezproblemowe wyczucie skąd nadchodzi przeciwnik, natomiast Hebe 2 nie może się taką możliwością pochwalić.

Drugą istotną różnicą jest typ podłączenia do PC. Testowany wcześniej zestaw wykorzystywał USB, tutaj zastosowano dwa odrębne wtyki jack, po jednym dla słuchawek i mikrofonu. Upraszcza to kwestię zmiany głośności, gdyż nie jest ona już zależna od ustawień systemowych, co nie powoduje ryzyka, że przy przełączeniu z głośników na słuchawki nasze uszy zostaną zbombardowane odgłosami na pełnej mocy. Bardziej istotny jest jednak fakt, że tym razem Gamdias zastosował analogowe pokrętło zmiany głośności, zamiast klawiszy plus i minus. Dzięki temu mamy większą kontrolę, mogąc dokonywać płynnej, a nie skokowej zmiany.

Na koniec warto wspomnieć, że Gamdias Hebe 2 ma nieco inne osadzenie nauszników. W Eros 2 było ono zrobione z błyszczącego plastiku, w kształcie bardziej zbliżonym do prostokąta. Tutaj mamy osadzenie okrągłe, z miłego w dotyku, matowego plastiku. Przyznać trzeba, że dzięki temu Hebe 2 wygląda nieco bardziej stylowo i  poważnie od Eros 2. Nie ma to jednak naturalnie większego przełożenia na wygodę użytkowania, a jedynie na względy estetyczne.

3Podsumowanie

Powiem uczciwie: nie rozumiem, czemu Gamdias nie podjął decyzji o wypuszczeniu jednego, ulepszonego modelu headsetu, zamiast tworzyć dwa, tak bardzo do siebie podobne. Różnice są, owszem, jednak na tyle małe, że to wciąż względnie ten sam produkt, kierowany do tego samego grona odbiorców. Przy czym Eros 2 uważam za nieco lepszy, głównie za sprawą dźwięku surround, zamiast stereo. Z kolei Hebe 2 ma lepsze, moim zdaniem, podłączenie (2 x jack). Choć oba zestawy wypadają pozytywnie, wybrałbym jednak Eros 2, tym bardziej, że nawet cenowo jest to ta sama półka (ok. 200-300 zł, zależnie od sklepu).

promocja