Klawiatury Tesoro nie przestają mnie zadziwiać. Po bardzo solidnej Lobera, przyszedł czas na Durandal Ultimate. Nie, nie będę was trzymał w niepewności do końca tekstu, bo to trzeba powiedzieć od razu, głośno i wyraźnie: jestem zachwycony!

Już po rozpakowaniu z pudełka (bardzo estetycznego, nota bene) Durandal robi spore wrażenie. Określenie „ciężka” nie oddaje tutaj pełni prawdy – klawiatura jest po prostu masywna! Gdyby był to sprzęt bezprzewodowy, mogłoby to utrudniać trzymanie go na kolanach, jednak w tej sytuacji świetnie wróży sztywnemu, solidnemu trzymaniu się biurka. Korpus po bokach stylizowany jest na metalową blachę, co tym bardziej potęguje wrażenie mocarności. I faktycznie – podczas użytkowania ani razu nie zdarzyło mi się przypadkowo przesunąć Durandala, co przy graniu w dynamiczne FPS-y jest sprawą kluczową. Klawiatura łączy się z PC za pomocą grubego, oplecionego tkaniną przewodu, zawierającego nie tylko kabel USB, ale też dwie końcówki typu jack, wpinane do portu audio i mikrofonu. Dzięki temu mamy możliwość podłączenia peryferiów bezpośrednio do korpusu sprzętu. Uczciwie przyznam, że rzadko zdarzało mi się korzystać z tego rozwiązania, niemniej zawsze miło, gdy taka opcja istnieje. Dodatkowo, twórcy postanowili zastosować w Durandalu pięciostopniowe podświetlenie klawiszy (brak, lekkie, średnie, mocne i pulsujące). Nie tylko daje to dodatkowe wrażenia wizualne, ale również pozwala na komfortowe granie lub pisanie w nocy, przy zgaszonym świetle.

1

Durandal Ultimate w akcji – cysterna miodu

Używanie Tesoro Durandal Ultimate to czysta przyjemność. Zastosowano w nim przełączniki typu Cherry MX Black, o wymaganej sile nacisku 60g. Jeżeli nie mieliście nigdy do czynienia z tego typu sprzętem, pisanie na nim można przyrównać do starych klawiatur z początku lat 90-tych. Każde wciśnięcie klawisza jest doskonale odczuwalne pod palcami, dobrze wyprofilowane przyciski wciskają się równomiernie, nie ma ryzyka „omsknięcia” się palca. Musicie jednak mieć świadomość głośności klawiatury. Często używam komputera rano, gdy narzeczona i córka jeszcze śpią, a miarowe kliki potrafią być na tyle słyszalne w drugim pokoju, że muszę zamykać drzwi. Nie zmienia to faktu, że nawet odgłos pisania jest nad wyraz przyjemny dla ucha.

Również bez zarzutu działają wtyki do słuchawek, mikrofonu i urządzeń USB. Nie powodują żadnych zakłóceń, usytuowane są w wygodnym miejscu, na tylnej ściance obudowy. Wprawdzie osobiście używałem ich jedynie podczas testów, gdyż zwykle korzystam z bardziej tradycyjnych rozwiązań, jednak mogą być przydatne dla tych, którzy często zmieniają headsety, a sięganie co chwila za obudowę komputera nie jest zbyt wygodne. Warto też wziąć pod uwagę, że do wejść USB nie należy podłączać sprzętu, który wymaga ładowania (telefonów komórkowych itp.). Z kolei tradycyjne pendrive’y współgrają z Durandalem bez zarzutu.

Nie powiem też złego słowa o oprogramowaniu, które warto zainstalować w celu personalizacji klawiatury. Wszystko działa w nim sprawnie, mamy bezpośredni, łatwy dostęp do oferowanych opcji, takich jak nagrywanie makr. To ostatnie też nie stanowi problemu, choć wiąże się z koniecznością zastosowania klawiszy funkcyjnych (o czym za chwilę).

2

Kropelka dziegciu

Tesoro Durandal Ultimate nie ustrzegł się kilku wad lub rozwiązań, które można by wykonać lepiej. Na szczęście są to drobnostki, które raczej nie wpływają na doznania z użytkowania tej wyśmienitej pod wszystkimi innymi względami klawiatury.

Największym problemem, podobnie jak w przypadku Tesoro Lobera, okazał się bardzo krótki przewód łączący klawiaturę z PC. Nawet po ustawieniu blaszaka bezpośrednio pod biurkiem, kabla starczyło jedynie na tyle, by dało się ją ustawić na wysuwanej półeczce. Tym, którzy swojego PC-ta trzymają nieco dalej od stolika, pozostaje zakup przedłużki USB.

Pewne zastrzeżenia mam też do podświetlenia. Po pierwsze, szkoda, że Tesoro nie pokusiło się o podobne rozwiązanie, co w Lobera, w której można było dowolnie zmieniać kolor diod, a nawet niezależnie ustawiać barwę poszczególnym sekcjom przycisków. Tutaj wszystko świeci się na jeden, z góry zdefiniowany, pomarańczowy kolor. Po drugie, podświetlenia nie możemy zmienić ani z poziomu obudowy klawiatury, ani w programie towarzyszącym Durandalowi – musimy nacisnąć klawisz Fn i 8/2 w sekcji numerycznej. Nie jest to znaczącą wadą, jednak musiałem sięgnąć do instrukcji, by dokonać tak prostej zmiany.

Na koniec wreszcie zostawiłem sobie marudzenie na brak klawiszy dedykowanych dla makr. Już dużo tańsza Lobera takie posiadała (dokładnie trzy sztuki), dziwi mnie więc, że Durandalowi poskąpiono tego udogodnienia. Tym bardziej jest to niezrozumiałe, że sprzęt ten ma przecież służyć głównie graczom, dla których używanie makr stanowi nieocenioną pomoc, a dodatkowe przyciski nie zmuszają do remapowania standardowych klawiszy czy ich kombinacji.

3

Jest Moc w Durandalu

Pomimo kilku wytkniętych przeze mnie wyżej wad, Tesoro Durandal Ultimate to klawiatura z najwyższej półki jakościowej. Jest solidna, świetnie wykonana, stylowa z wyglądu i bardzo wygodna w użyciu. Nadaje się zarówno do grania, jak i redagowania tekstów. Ani razu nie poczułem zmęczenia dłoni, palce wręcz same przeskakiwały po klawiszach. Mógłbym teraz pomarudzić na wysoką cenę, wynoszącą ponad 500 zł, jednak za taki sprzęt naprawdę warto wysupłać pieniądze z portfela.

Addendum – MOBA Edition

Oprócz tradycyjnej wersji Durandala, do testów otrzymałem również wersję MOBA Edition. Jako że różnice między oboma typami są raczej kosmetyczne, nie miałoby sensu pisanie osobnego testu, dlatego też swoje wrażenie przedstawię tutaj.

Wersja MOBA różni się od podstawowej przede wszystkim kolorem, a także barwą podświetlenia przycisków. Muszę przyznać, że stylowa, czarna obudowa przypadła mi do gustu znacznie bardziej od odbijającej światło, mniej czytelnej wersji srebrnej. Co gorsza, rodzaj użytej tutaj farby sprawia, że palce momentami ślizgają się po przyciskach, zwiększając ryzyko przypadkowego kliknięcia, co w sprzęcie przeznaczonym do dynamicznych, wymagających niesamowitego refleksu rozgrywek MOBA sprzęcie nie powinno mieć miejsca. Za to odrębny kolor podświetlenia dla grupy przycisków, której używać będziemy najczęściej, jest na pewno miłym dodatkiem. Czy jednak koniecznym? Cóż, rzadko podczas rozgrywki zdarza mi się patrzeć na klawiaturę, więc uznaję to za ciekawy, choć jedynie bajer.

Tesoro Durandal Ultimate MOBA Edition trafił do mnie w wersji Cherry MX Red. Oznacza to, że klawisze wciskają się ze znacznie mniejszym oporem, niż w wersji Black. Osobiście preferuję jednak większą konieczną siłę nacisku, dlatego podstawowy Durandal wydał mi się nieco wygodniejszy. Jest to jednak kwestia preferencji.

Na koniec muszę rzucić kilka kąśliwych uwag odnośnie opakowania. Choć samo w sobie jest ono równie solidne i stylowe, co w przypadku innych sprzętów Tesoro, odniosłem wrażenie, że firma poszła po linii najmniejszego oporu. Okazuje się bowiem, że opakowanie to nic innego, jak karton z wersji zwykłej, z doklejoną na przedzie naklejką, informującą, że jest to edycja MOBA. Co byłoby jeszcze do przełknięcia, gdyby nie fakt, że tył pudełka zajmuje duża wizualizacja klawiatury… w kolorze czarnym, czyli wersji bazowej. Ktoś tu chyba uprawiał nieładny recycling.

Podsumowując, jeżeli jesteście zainteresowani zakupem Tesoro Durandal Ultimate, polecałbym jednak edycję podstawową. Wygląda bardziej schludnie, palce lepiej operują na klawiszach (mniejszy poślizg), a wersja MOBA niczym specjalnym się nie wyróżnia, by argumentować jej zakup.

Tesoro mobas

 

promocja