Czy tablety już wymarły? Ich sprzedaż znacząco spadła i nie są to już tak mocno pożądane urządzenia jak było to… dosłownie parę lat temu. Można powiedzieć iż nadal istnieje dla nich miejsce na rynku. Czy w tę niszę może wpisać się MediaPad M3 Lite autorstwa Huawei?

Tablet Chińczyków zaraz po wyjęciu ze skromnego, acz ładnie prezentującego się pudełka, budzi bardzo pozytywne wrażenie. Prezentuje się on naprawdę stylowo, co jest związane z dużym naciskiem projektantów na minimalizm. Może MediaPad M3 Lite nie wybija się zbytnio wyglądem spośród szeregu urządzeń konkurencji, ale też nie odstaje od nich w tym bardziej negatywnym znaczeniu. Pomimo iż jest to sprzęt warty niezupełnie 1000 złotych, nie daje o tym sobie poznać, przynajmniej pod kątem wizualnym.

Niby nie wszystko złoto co się świeci, bo w końcu nie kupujemy kawałka elektroniki dla samego wyglądu. MediaPad M3 Lite to niezwykle cienki, lekki i jak na 10-calowy ekran wydaje się niezwykle poręczny, zarówno podczas trzymania w pionie jak również w poziomie. Może nie obsłużymy go jedną ręką, nie mniej jednak wrażenia z użytkowania pozostawia po sobie wyjątkowo dobre. Waży on jedynie 460 gramów, co czyni jego obecność praktycznie nieodczuwalną czy to w ręku, czy to w plecaku.

Wykonanie również stoi na poczciwym poziomie. Z przodu standardowo mamy do czynienia z ogromną taflą szkła, które po bokach zostało obite aluminium. Plecki wytworzone zostały przy pomocy plastiku, choć z daleka może się wydawać jakby był to metal przez zastosowanie odpowiedniej tekstury. Nie mam tu akurat nic do zarzucenia, bo żaden element nie wydawał się jakby został potraktowany po macoszemu przez dział kontroli jakości.

Konsumpcja mediów

Najsilniejszą stroną tabletów jest tak naprawdę to co oferują w kwestii konsumpcji multimediów różnej maści. Choć w stosunkowo niewielkiej bryle możemy upchnąć już ponad 6-calowe ekrany (patrzy Galaxy S8 Plus lub Galaxy Note 8), to nadal oglądanie na nich pełnometrażowych produkcji filmowych jest według mnie mało komfortowe. Nie dość, że mogą nam przez to umknąć niektóre szczegóły, to w dodatku zużywamy cenny akumulator, który potem może okazać się niezbędny przy wykonywaniu ważnych połączeń telefonicznych. Podobnie jest zresztą z czytaniem, gdzie duże wyświetlacze są w stanie zmieścić na sobie większe ilość tekstu.

Nic zatem dziwnego, że oglądanie filmów, czytanie czy granie jest na Huawei MediaPad M3 Lite tak komfortowe. Tablet wyposażony został w wyświetlacz o powierzchni 10,1 cala, który wykonano w technologii IPS. Dysponuje on rozdzielczością 1920 na 1200 pikseli, co daje nam zagęszczenie pikseli rzędu 224 ppi. Niby przy zbliżeniu widać już piksele czy lekko rozmazującą się czcionkę, ale ciężko uznać to za jakąś ogromną wadę. Kto w końcu korzysta z tabletu pod mikroskopem?

Cyferki to jednak nie wszystko i tak wyświetlacz w tym urządzeniu wypada naprawdę nieźle. Kontrast jest porządny, kąty widzenia jak na IPS są na bardzo wysokim poziomie, a kolory zostały świetnie odwzorowane. Czerń jest odpowiednio czarna, co docenią osoby kochające się w oglądaniu Netflixa. Warto też dodać, że producent zamieścił filtr światła niebieskiego, który możemy aktywować o dowolnej porze. Przeglądanie stron w łóżku przy wyłączonym świetle jest zatem bardziej komfortowe.

Jak i ekran to musi być też odpowiedni dźwięk. Tutaj akurat MediaPad M3 Lite imponuje. Wyposażony został on w 4 głośniczki Harman Kardon, dzięki czemu audio świetnie się rozchodzi i brzmi. Nie ma co jednak oczekiwać po niej jakiejś niewiarygodnie wysokiej jakości. Przy większych poziomach głośności pojawiają się lekkie przestery oraz zniekształcenia. Wątpię jednak, żeby ktoś chciał słuchać na niej muzyki. W swojej głównej roli, czyli podczas oglądania filmów czy innych materiałów wideo sprawdzają się one jednak znakomicie, co z uśmiechem na ustach przetestowałem na wielu produkcjach.

Czy moc jest silna w tym padawanie?

Tablet kosztował podczas premiery 1500 złotych, jednak jego cena spadła o pół tysiąca. Czemu ponownie wspominam o cenie? Ano dlatego, że MediaPad M3 Lite napędzany jest przez procesor Snapdragon 435 z jednostką graficzną Adreno 505 oraz 3 GB pamięci RAM. Taka specyfikacja ma ręce i nogi, kiedy mówimy o sprzęcie za 1000 złotych. Telefony warte podobną kwotę dysponują zwykle tą samą jednostką, choć trzeba pamiętać, iż wisimy tu na bardzo cienkiej granicy. Urządzenia kosztujące kilkaset złotych więcej posiadają już wbudowanego Snapdragona z serii 6xx z wydajniejszym układem graficznym. Dzięki temu lepiej sprawdzą się w bardziej wymagających zadaniach.

Snapdragon 435 wystarczy jednak w zupełności do przeglądania sieci, korzystania z szeregu codziennych aplikacji, oglądania filmów w bardzo dobrej jakości czy w dużej części gier. Nie jest to jednak wydajnościowa bestia, stąd jeśli nagle przywidzi nam się wykorzystać MediaPad M3 Lite do poważniejszych zadań, może zabraknąć nam mocy. Dlatego też radzę omijać chociażby bardziej wymagające gry.

Bateria i aparaty

Tablet wyposażony został w akumulator o pojemności 6660 mAh, co jest bardzo imponującą liczbą. Niby musi ona napędzać ekran o powierzchni 10,1 cala, ale o rozdzielczości Full HD, co daje całkiem niezły czas pracy na baterii. Przy niewielkim użytkowaniu, czyli obejrzeniu serialu raz na dzień lub dwa akumulator potrafił wytrzymać mi nawet niecały tydzień. Przyznam szczerze, że w trakcie 2-tygodniowego okresu testowego ładowałem ten tablet może maksymalnie 3 albo 4 razy i nigdy przy pojemności niższej niż 20%. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że przy bardzo wymagającym użytkowaniu możecie szybciej zużyć ten akumulator, choć mi nie udało się go wyczerpać w mniej niż dwa dni. Tak, moim zdaniem wynik jest naprawdę bardzo dobry.

Pozostaje jeszcze kwestia aparatów, którą trzeba traktować jako „na marginesie”. Są dwie kamerki o rozdzielczości 8 MP, ale ich jakość nie powala i to zarówno za dnia, jak również przy nieco gorszym świetle. Bądźmy jednak ze sobą szczerzy – kto w ogóle robi zdjęcia 10-calowym tabletem? Tak, to jest stosunkowo obciachowe, a w dodatku piekielnie niewygodne oraz nieporęczne. Moim zdaniem najważniejsza jest kamerka przednia, którą wykorzystamy np. podczas posiedzeń z rodziną czy znajomymi na Skype. Przedni sensor wypada akurat całkiem nieźle jak na sprzęt za 1000 złotych.

Tutaj możecie zobaczyć próbkę przedniej kamerki, oraz moją opinię o niej. I tak… pod koniec filmiku zasłoniłem przypadkiem mikrofon za co z góry przepraszam.

3 grosze na koniec

Huawei MediaPad M3 Lite w cenie 1000 złotych to tablet jak najbardziej godny polecenia. Może nie jest to bestia pod względem wydajności, ale moim zdaniem świetnie nada się do tego, do czego tego typu sprzęt został w dużej mierze stworzony – konsumpcji mediów. Ma silną baterię, solidne wykonanie, świetny ekran, czwórkę porządnych głośniczków i jest na tyle lekki, żeby zabrać go ze sobą praktycznie wszędzie. Czy można wymagać czegoś więcej od tabletu za te pieniądze? Raczej nie… choć obstawiam, iż każdy będzie miał inne zdanie w tej kwestii.