Rynek komiksowy w Polsce pełen jest nowości czerpiących z różnej tematyki. Większość najciekawszych albumów kosztuje jednak krocie, dlatego warto sprawdzić czy uda nam się znaleźć jakąś perełkę do 30 złotych.

Propozycje komiksowe do kwoty symbolicznych 30 zł? Wydaje się to nieco abstrakcyjne, biorąc pod uwagę ceny większości albumów. Mimo tego warto podjąć się zadania wytypowania pozycji, która nie zrujnuje kieszeni czytelnika, a przy tym będzie w stanie uprzyjemnić czas. Oczywiście w tym przedziale bez problemu wskażemy całą masę mangowych tomów, ale w naszym przypadku skupimy się wyłącznie na europejskich pozycjach. Na naszej liście znajduje się pięć różnych propozycji; sprawdźmy, która warta jest uwagi?

Przygody Asteriksa

Na pierwszy ogień pójdzie nowy album Asteriks w Italii, kosztujący niecałe 20 zł. Komiks zatytułowany Asteriks u Piktów mówiąc delikatnie zawiódł oczekiwania. Nieco wiary w awanturniczego gala odzyskaliśmy podczas lektury Papirusa Cezara. Fakt ten możemy przypisać sporym nawiązaniom do tomów pisanych jeszcze ręką Goscinny’ego. Czy Jean-Yves Ferri i tym razem stanął na wysokości zadania?

Historia rozpoczyna się całkiem ciekawie, bowiem pewien rzymski senator spędzający dnie na orgiach zaniedbywał swoje obowiązki, do których należało doglądanie stanu dróg cesarstwa. By bronić swojego honoru wpadł na pomysł godny samego Cezara – zaproponował wyścig Transitalijski, którego trasa prowadzi z północy Italii na południe, do Neapolu. Udział mogą wziąć wszyscy, zarówno obywatele imperium, ludy podbite jak i barbarzyńcy. Oczywiście jest to niebywała okazja do pokazania wyższości Rzymu nad innymi, dlatego według dokładnych instrukcji naczelnego wodza wspomniany senator dołoży wszelkich starań by to rzymski duet stanął na podium.

Starzy wyjadacze z pewnością przywołają z pamięci Wyprawę dookoła Galii, wydaną w Polsce ponad ćwierć wieku temu. W ogólnym rozrachunku opisywanej lekturze daleko do klasyki swojego gatunku. Wszakże rysunki wykonane ręką Didiera Conrada stoją na bardzo dobrym poziomie, to całość niespecjalnie śmieszy, stanowiąc zlepek szybko przewijających się scen z niewykorzystanym potencjałem miejsc i postaci. Młodemu odbiorcy może to specjalnie nie przeszkadzać, ale w tym wypadku podopiecznym w imię sensownej edukacji komiksowej lepiej dać do rąk jeden ze starszych albumów.

Detektyw i podróże w czasie

Perypetie Sherlocka Holmesa mieliśmy już okazję recenzować przy okazji albumu Crime Alleys. Jest on wręcz kanoniczną postacią w kulturze popularnej, wykorzystywaną na wiele sposobów, również w komiksie. Cienkie zeszyty drukowane na dużym formacie kosztują niespełna 30 złotych i zamykają daną historię w dwóch tomach. Jak dotąd ukazały się kolejno Wampiry z Londynu, Necronomicon i wspomniane Crime Alleys – scenariusz wszystkich pisał Sylvain Cordurié. Z poprzednimi tomami łączy jeszcze postać Axela Gonzalbo odpowiedzialnego za kolory, natomiast zmianie uległ rysownik – teraz w tej roli wystąpił Vladimir Krstic Laci.

W dziwnych okolicznościach znika profesor McBride uznawany za szalonego naukowca. Ni stąd, ni zowąd pojawia się dwadzieścia lat później, aby ostrzec przed potworami planującymi podbić Ziemię. Stworzenia te władają już naszą planetą, ale w odległej przyszłości, gdy ludzkość wyginęła, skąd właśnie, jak się okazuje, wrócił profesor McBride. Tymczasem Sherlock od dłuższego czasu nie jest już detektywem, prowadząc spokojne życie księgarza. Zostaje jednak wezwany do samej królowej na dywanik, gdzie monarchini powierza mu misję odnalezienia McBride’a uznanego przez koronę za kryminalistę.

Tak rozpoczyna się historia o podróżnikach w czasie, których działalnością jest zainteresowane brytyjskie Ministerstwo Wojny. Scenariusz rozwija się na kilku wątkach jednocześnie, zaś całość podobnie jak poprzednie komiksy utrzymano w klimatach mocnego science fiction. Nie każdemu może przypaść do gustu takie ujęcie Sherlocka Holmesa, ale w ogólnym rozrachunku to całkiem zręcznie utkana historia zamknięta w zwartej formie dwóch zeszytów.

Kajko i Kokosz mówią w esperanto

Kajko kaj Kokoŝo – Trezoroj de Mirmilo jest specjalną edycją komiksu Janusza Christy Kajko i Kokosz – Skarby Mirmiła przetłumaczonego na język esperanto. Cykl opowiada o dwóch wojach, którzy bronią Mirmiłowa przed atakami niecnych Zbójcerzy pod wodzą Hegemona. Seria powstawała w latach 70. i 80., będąc wizytówką czasopisma młodzieżowego „Świat Młodych”. Skarby Mirmiła pierwotnie opublikowano w odcinkach w 1980 roku, a pięć lat później w formie zbiorczej. Od 2003 roku Egmont wznowił i odświeżył klasyczne albumy Christy.

Album kosztujący 25 zł – z polskiego na esperanto – przetłumaczył Przemysław Wierzbowski, prezes Białostockiego Towarzystwa Esperantystów. Sens nabycia tego egzemplarza jest dwojaki: chęć nauki i szlifowania esperanto, albo motyw podyktowany wyłącznie celami kolekcjonerskimi. Przekład ukazał się wyłącznie z okazji urodzin Ludwika Zamenhofa, przypadających 15 grudnia i na zakończenie 2017 roku ogłoszonego przez UNESCO rokiem twórcy języka esperanto. Akcja miała bardziej wymiar PR-owy, choć podobno na obecny rok Egmont planuje przetłumaczyć niektóre albumy Kajko i Kokosza na język angielski.

Dwaj słowiańscy wojowie powrócili ostatnio w „nowych przygodach” pisanych i rysowanych ręką współczesnych rysowników. Pierwszy album spotkał się ze słabym odbiorem, zaś drugi tom Łamignat straszliwy podciągnął do góry ogólną formę, pozostawiając już lepsze wrażenie. Tym samym pomysł będzie prawdopodobnie kontynuowany, dlatego warto przyglądać się temu, co przyniosą kolejne lata.

Czterdzieści lat minęło

Serii przygód Thorgala chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Komiks o czterdziestoletnim stażu, stworzony przez legendarny już duet Rosiński – Van Hamme, stanowi filar europejskiej sztuki komiksu. Owocem ich współpracy było łącznie 29 albumów. Przez następne pięć rysunki stworzył Rosiński, ale za scenariusz odpowiadały już inne osoby.

Do naszych rąk trafiły grube na 50 stron dwa różne albumy, należące do oddzielnych sag, każdy w cenie 30 zł. Jak przystało na Thorgala są one wydane na dużym formacie i obite w twardą okładkę. Pierwszy album zatytułowany Silvia autorstwa R. Surżenko (rysunki) oraz Yann’a (scenariusz) należy do serii Młodzieńcze Lata. Opowiada on historię dziejącą się na długo przed tym, co zaprezentował Rosiński z Van Hammem w głównym pionie fabularnym. W tym konkretnym przypadku widzimy zupełnie odmienne podejście do tematu – mitologia i elementy science fiction pokazano w mniejszej ilości, zaś sam Thorgal stanowi wyłącznie tło spajające narrację, co generalnie nie przeszkadza. Jednocześnie pojawia się trochę wątków dających się powiązać z oryginalną serią.

Niemniej za Młodzieńcze Lata warto chwycić, bo nie wymaga znajomości całej opowieści o Thorgalu, stanowiąc dobrą „bazę wypadową” na wcześniejsze tomy stworzone przez oryginalnych autorów. Ponadto urodzony w Marsylii scenarzysta Yann (Yannick le Pennetier) uchodzi za jednego z bardziej szanowanych w tym fachu, o wieloletnim doświadczeniu szczególnie w kwestii opowieści o zabarwieniu historycznym. Równie dobrze wypada rosyjski ilustrator Roman Surżenko namaszczony przez Rosińskiego, jako rysownik, który powinien kontynuować opowieść o Thorgau. Lepszej rekomendacji nie da się wystawić.

Po przeciwnej stronie stoi komiks Góra Czasu, będąca elementem składowym serii Kriss de Valnor. Przy tym projekcie ręce maczali Frederic Vignaux (scenariusz) i Xavier Dorison oraz Mathieu Mariolle (rysunki).

Jest to siódma część serii poświęconej losom awanturniczki Kriss de Valnor, chcącej uratować syna uprowadzonego do odległego Bag Dadhu. Dominują motywy fantastyczne, jak choćby tytułowa góra czasu, ale cały album rodzi nieco mieszane uczucia. Artystycznie prezentuje się dobrze, choć przy Surżence wypada nieco słabiej. Najbardziej dokucza scenariusz, pełen luk i nieścisłości z tym, co mieliśmy okazję przeczytać w innych opowieściach. Słowem pojawiają się wątki i rozwiązania fabularne wciśnięte jakby na siłę. Ponadto tom podzielono na dwie osobne, zupełnie odmienne historie o różnych postaciach. Obie urywają się w dość newralgicznym momencie, co wręcz irytuje czytelnika.

Polskie podziemie na kartach komiksu

Pora przybliżyć jedną z najciekawszych premier 2017 roku, która jest w dodatku naszą rodzimą pozycją. Komiks Bradl przygotowali scenarzysta Tobiasz Piątkowski wspólnie z ilustratorem Markiem Oleksickim. Oba nazwiska dla polskiego czytelnika powinny wiele znaczyć, bowiem stanowią fundament pokolenia twórców, których kariery nabrały rozpędu w okolicach 2000 roku. Marek ma na swoim koncie sporo polskich komiksów, jak i współpracę z zagranicznymi scenarzystami – warto wymienić serie 28 Days Later, The Darkness, Zero. Tobiasz natomiast zasłynął choćby dzięki Status 7 i 48 Stronom. Od lat pozostawał na „komiksowej emeryturze”, dlatego Bradl to jego powrót do tego świata.

Komiks zabiera nas do okupowanej Warszawy roku 1939. Wojna w Europie dopiero nabiera rozpędu, a mimo klęski kampanii wrześniowej pozostałości po polskiej armii i administracji zawiązują pierwsze podwaliny państwa podziemnego i konspiracji. Scenariusz naturalnie w większości jest fikcyjny, ale bazuje w dużej mierze na prawdziwych postaciach odnosząc się do historii, która miała miejsce.

Za Bradl należy chwycić z dwóch powodów. Po pierwsze, to świetnie poprowadzona awanturnicza historia, pełna zwrotów akcji i nietuzinkowych dialogów utrzymana w klimatach noir idealnie podkreślając realia tamtych czasów. Po drugie komiks bardzo zręcznie radzi sobie z tematyką, z jaką miały problem rodzime wysokobudżetowe produkcje filmowe czy serialowe. Nie jest on przesadnie wzniosły, promując wyidealizowaną czy monumentalną wizję historii narodowej. To komiks akcji o zręcznie ukutej narracji, dzięki któremu choć w pewnym stopniu możliwe jest zrozumienie tamtych czasów.

Słowem podsumowania

Nasz przegląd zdominowały komiksy opublikowane głównie przez Egmont. Jest to wydawca posiadający całkiem liczną ofertę pozycji tanich, serwując jednocześnie spore obniżki. Większość rodzimych wydawnictw komiksowych, nie licząc kilku wyjątków, posiada w swoim portfolio przeważnie albumy droższe. Dopiero w ostatnich latach, zasadniczo dzięki propozycji od Hachette i Eaglemoss, komiksy zbliżyły się do przedziału cenowego 30-50 złotych. Dlatego pokaźny zasób tytułów do przedziału 40 złotych znajdziemy u innych wydawców, którzy poprzez sprzedaż on-line potrafią mocno ciąć ceny ku zadowoleniu czytelników. Sytuacja ta podyktowana jest zalewem wydawniczym jaki miał miejsce w ostatnich miesiącach, dlatego warto być wytrwałym w swoich poszukiwaniach. Różnorodność jest duża, tak więc każdy znajdzie coś dla siebie – początkujący kolekcjoner, niedzielny czytelnik lub osoba chcąca odświeżyć sobie serie czytane lata temu.

Za udostępnienie komiksów dziękujemy wydawnictwu Egmont