Xiaomi jako marka strasznie mi się przejadła w ostatnim czasie. Choć Chińczycy oferują kawał dobrej technologii, to jednak ciężko znaleźć u nich w katalogu jakieś specjalnie porywające urządzenia. Na widok Xiaomi Mi A1 zapaliła mi się jednak pewna lampka. Tani smartfon z Androidem One i o całkiem niezłej specyfikacji? Czy to może się nie udać?

Brat iPhone’a i One Plus 5?

Zacznijmy od tego, że Mi A1 jest naprawdę ładnym telefonem. Oddana mi do testów, złoto-biała wersja prezentuje się naprawdę cudnie, co zresztą znajomi często potwierdzali. Przód wygląda mocno standardowo przez brak cienkich ramek czy ekranu 18:9. Za to tył urządzenia dostał więcej miłości od strony designerów. Szczotkowane aluminium jest świetne w dotyku, anteny płynnie komponują się z urządzeniem, a aparaty jakoś lepiej pasują do całej kompozycji. Czuć tu ewidentnie inspiracje zaczerpniętą z iPhone’a czy OnePlus 5, ale jak już coś kopiować to robić to dobrze i od najlepszych.

Xiaomi Mi A1 posiada 5,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1920 na 1080 pikseli, który został wykonany w technologii LTPS IPS LCD. Zagęszczenie pikseli wynosi zatem 403 pikseli na cal, co jest wynikiem jak najbardziej pozytywnym. Jasność jest naprawdę dobra i za dnia nie miałem problemów  z korzystaniem z samego smartfona. Kąty widzenia również świetnie się spisują, jak zresztą przystało na IPS. Kontrast też niczego sobie. Muszę się jednak przyczepić kolorów, które są mocno nijakie i najzwyczajniej w świecie nie imponują. Barwy są średnio odwzorowane i ich niezbyt dobre nasycenie również rzuca się w oczy. Na czymś trzeba przyoszczędzić.

Jak na 5,5-calowy ekran ze standardowymi ramkami, Xiaomi Mi A1 bardzo dobrze oraz pewnie leży w ręku. Nie miałem większych problemów, ani nie odczuwałem dyskomfortu podczas obsługiwania urządzenia. Lekko szczotkowane aluminium ma tendencję do wylatywania z kieszeni czy okazjonalnego ślizgania się w dłoni, ale poza tym nie mam się czego zbytnio przyczepić.

Moc jest tu silna

Xiaomi Mi A1 napędzany jest przez Snapdragona 625 w parze z jednostką graficzną Adreno 506 oraz aż 4 GB pamięci RAM. Warto nadmienić, że jest to telefon, który można dostać już w okolicach 1100 złotych. Jak na tę półkę cenową specyfikacja robi pozytywne wrażenie, a w praktyce jest równie dobrze. Snapdragon 625 bezproblemowo pokonuje większość powierzonych mu zadań życia codziennego jak przeglądanie internetu czy obsługa całej masy aplikacji. Doświadczenie związane z grami jest również jak najbardziej pozytywne i smartfon w zupełności radził sobie z całą masą tytułów. Warto jednak mieć na uwadze, że nie jest to flagowy chip, więc wymaganie od niego czegoś ponad jego siły jest mocno nie na miejscu.

Czysty Android w Xiaomi?

Największą zaletą tego smartfonu jest jego system operacyjny. Normalnie Xiaomi implementuje w swoje urządzenia ich autorską nakładkę w postaci MIUI. Mi A1 jest w tym przypadku wyjątkiem i to nadzwyczajnym, bo należy do programu Android One. Znaczy to mniej więcej tyle, że mamy tu do czynienia z czystą wersją Androida, która w dodatku jest oficjalnie wspierana oraz aktualizowana przez Google. W przypadku Mi A1 w trakcie okresu testowego zauważyłem comiesięczne pojawianie się aktualizacji zabezpieczeń, ale większego update’u do 8.0 Oreo nie uświadczyłem. To oczywiście kwestia czasu, a i tak Mi A1 startuje wysoko, bo z wersją 7.1.2.

Czysty Android w połączeniu z niewielką ceną Xiaomi oraz stosunkowo mocną specyfikacją to naprawdę imponująca mieszanka. Przyznam szczerze, że pod tym kątem nie mam telefonowi nic do zarzucenia, a wręcz mogę go mocno pochwalić. Nie ma tu żadnego bloatware’u, co samo w sobie jest sporą zaletą, a smartfon przyjeżdża do nas z wyłącznie bazowym pakietem aplikacji od Google. Najważniejsze jest jednak to, że Android w takiej postaci, zapewnia naprawdę przyjemne doświadczenia z użytkowania. Żadnych crashy, spowolnień czy innych niemiłych mankamentów. Nie wiem, czy w tej kwocie można otrzymać równie przyjemne doświadczenie związane z Androidem.

Warto tu z miejsca nadmienić, że jeśli podoba Wam się zwyczajnie ten telefon, ale Android One niespecjalnie do Was przemawia, to zainteresujcie się Xiaomi Mi 5X. To w zasadzie to samo urządzenie, jednakże z nakładką MIUI. Ach, no i ten model nie jest też oficjalnie dostępny w Polsce, w przeciwieństwie do Mi A1.

Aparat to nie jest akurat #XiaomiLepsze

Przyszła pora na aparaty, które nigdy nie były najsilniejszą stroną Xiaomi i w tym przypadku nie jest zresztą znacznie lepiej. Są dwa obiektywy, ale ich obecność pozwala jedynie korzystać z trybu portretowego oraz bezstratnego dwukrotnego zoomu. Nie ma szerokokątnych ujęć czy monochromatycznych sensorów, ale czego w sumie można się spodziewać po telefonie za niespełna 1100 złotych? Kamerki mają (kolejno zaczynając od głównej) 12 MP z przesłoną f/2.2 i 12 MP z przesłoną f/2.6. Rewolucji pod kątem technicznym nie ma i takowej po efekcie końcowym w postaci zdjęć tez nie ma co się spodziewać.

Zdjęcia robione głównym aparatem wychodzą naprawdę ładnie jak na tę półkę cenową. Ilość detali jest naprawdę zadowalająca, reprodukcja kolorów stoi na odpowiednim poziomie, kontrast również oceniam pozytywnie. Przy gorszych warunkach oświetleniowych robi się już jednak gorzej. Pojawiają się lekkie artefakty, są zakłócenia i trochę kaszy, a sensor ma problem ze znalezieniem ostrości.

Selfie robione Xiaomi Mi A1 są po prostu dobre i wiele ponad to nie mam do powiedzenia. W nocy również trzeba mieć na uwadze słabszą jakość.

Jakość nagrywanych materiałów wideo również stoi na bardzo dobrym poziomie jak na tę półkę cenową. Filmiki za dnia są bogate w szczegóły, sensor nie ma też większego problemu z łapaniem ostrości. Boli jednak brak jakiejkolwiek odczuwalnej stabilizacji obrazu, na czym znacznie cierpi efekt końcowy. Lekkie potrząśnięcia smartfonem są bardzo widoczne, a to w wirze akcji potrafi zamienić wideo w istne piekło.

Ile Mi A1 przetrwa?

Pozostaje kwestia baterii, która tutaj posiada pojemność 3080 mAh. Niby nie jest to wiele, ale wyniki są naprawdę zadowalające. Xiaomi Mi A1 spokojnie potrafił przetrwać ze mną jeden dzień, żeby następnego jeszcze przywitać mnie z około 30% naładowania. Wyniki SOT sięgały około 5 godzin, więc jest jak najbardziej pozytywnie. Czegoś zabrakło? Technologii szybkiego ładowania i to chyba byłoby na tyle.

Warto?

Xiaomi Mi A1 to kawał świetnego urządzenia, którym naprawdę się podekscytowałem a obcowanie z nim było dla mnie bardzo przyjemnym doświadczeniem. Rzadko kiedy mówię o telefonie w takich słowach, zwłaszcza w tej półce cenowej. W dodatku mam cały czas z tyłu głowy to, że Mi A1 smartfonem idealnym nie jest i ma pewne mankamenty (nie ma tu np. NFC). Jestem mu jednak w stanie sporo wybaczyć, głównie przez obecność czystego Androida, który czyni użytkowanie naprawdę przyjemnym.

Jeśli dorwiecie ten telefon za około 1000 złotych, to absolutnie polecam. Jego jedynym konkurentem jest Moto G5S, ale jeśli zależy Wam głównie na systemie, bo z aparatu rzadko korzystacie, to kierujcie swój wzrok w stronę Xiaomi Mi A1. Moim zdaniem to jak na razie król budżetowców, którego pozycję ciężko będzie osłabić.