Do dziś BlackWidow X Chroma jest dla mnie jedną z najlepszych klawiatur mechanicznych, jakie miałem okazję dzierżyć w swoich dłoniach. Absolutnie się w niej zakochałem, stąd też zdecydowałem się wyposażyć moją „stację bojową”, którą zwie się potocznie komputerem, w jeden jej egzemplarz. Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Nie, nie w celu przechwałki. Dzięki temu mam jakiś punkt odniesienia do sprzętu, który przybył do mnie całkiem niedawno, a mowa tu o nowym członku rodziny Czarnych Wdów – Chroma V2. Czy po dłuższym obcowaniu z nią nagle poczułem potrzebę przesiadki na ten akurat model? No właśnie nie bardzo.

Na wstępie winien jestem jednak kilka wyjaśnień, bo posiadana przeze mnie X Chroma nieco różni się od standardowej Blackwidowki. Tej drugiej niestety nigdy nie dane było mi sprawdzić, dlatego zmian pomiędzy edycją standardową i tą V2 jako takowych nie wymienię, bo zwyczajnie nie jestem w stanie. Jednakże po krótkiej konsultacji z internetem okazało się, że tych niestety jest naprawdę niewiele. Stąd też poświęcanie kompletnie oddzielnego testu dla tej klawiatury raczej mija się z celem. Tekst będzie zatem miał formę małego porównania BlackWidow Chroma V2 z moją BlackWidow X Chroma, a przy okazji między wierszami przemycę trochę swoich wrażeń i informacji na temat nowego produktu.

Nieco inna konstrukcja

Zacznijmy od wskazania głównej różnicy między BlackWidow X a edycją podstawową, która przejawia się w innym podejściu do konstrukcji. W przypadku X-a mamy do czynienia z brakiem zabudowy klawiszy. Przełączniki odstają bezpośrednio od górnej, aluminiowej płyty. Klawisze wydają się zatem znajdować relatywnie wysoko, w stosunku do nadgarstka postawionego na blacie biurka.

Takie rozwiązanie ma oczywiście swoje wady i zalety. Z jednej strony przy dłuższym korzystaniu, niektórzy mogą odczuwać zmęczenie dłoni, głównie przez brak obecności podstawki na nadgarstki, która wyrównałaby poziom ułożenia dłoni względem klawiatury. Poza tym same przełączniki uderzają bezpośrednio o metal, a dźwięk kliknięcia nie jest w żaden sposób tłumiony. Skutek? X potrafi być naprawdę głośna w stosunku do wielu innych klawiatur. Taka konstrukcja ma jeden spory plus – czyszczenie sprzętu to zwykła pestka. Dodatkowo czuć też nieco większą kontrolę przy wciskaniu przełącznika, ale to akurat może być moje subiektywne odczucie.

BlackWidow Chroma V2 posiada jednak zabudowę, w tym przypadku wykonaną głównie z plastiku. Przełączniki schowane są nieco głębiej, przez co nie odstają tak znacznie od samej konstrukcji. Usprawnia to przede wszystkim wygodę użytkowania, bo nadgarstek i palce mniej muszą się gimnastykować. Dodatkowo samo uderzenie klawisza o powierzchnię z tworzywa sztucznego generuje mniejszy hałas, ale dodatkowo ten jest lekko tłumiony przez zabudowę. Ma się przez to wrażenie, iż te same przełączniki (a mowa w tym przypadku o Razer Green) są cichsze.

Wady konstrukcji BlackWidow Chroma V2? W zasadzie przeciwieństwa zalet wymienionych przy okazji X. Klawiaturę ciężej doczyścić, a dodatkowo klawisze wciska się moim zdaniem nieco łatwiej.

Podkładka pod nadgarstki z super poduszką

Problem związany z niewygodą BlackWidow X Chroma byłby rozwiązany, gdyby klawiatura miała doczepianą podstawkę na nadgarstki. Graczom może zrobiłoby to niewielką różnicę, ale osoby, piszące dziennie setki słów na klawiaturze (czytaj np. ja), bardzo doceniłyby obecność tego dodatku.

Razer przypomniał sobie jednak o takich osobnikach i tak jak przy Ornacie, tak tutaj dorzucił wielką poduchę, na której dłonie mogą spokojnie oraz wygodnie spocząć. Dolna część BlackWidow Chroma V2 ma zabudowany magnes, do niego doczepia się dostawka, a na niej znajduje się bardzo gruba, mięciutka i miła w dotyku poduszka. To naprawdę świetny dodatek, który od czasu jego implementacji w Ornacie został nieco poprawiony. Pisanie elaboratów było dla mnie czystą przyjemnością, bo nie męczyło tak bardzo moich dłoni. Naprawdę miło byłoby, gdyby inni producenci wzięli przykład z Razera i zaimplementowali podobne rozwiązanie w swoich klawiaturach.

Nowe przełączniki

Premiera BlackWidow Chroma V2 była też pretekstem do obwieszczenia światu nowych przełączników od Razera. Jak do tej pory mieliśmy możliwość pozyskania klawiatur jedynie z wersją Green, które są odpowiednikiem MX Blue od firmy Cherry. Teraz katalog producenta Czarnej Wdowy poszerzył się o edycje Orange oraz Yellow, kolejno wzorowane na MX Brown i MX Red/Speed. Niestety, mój sample testowy posiadał przełączniki Green, do których zdążyłem się przyzwyczaić, korzystając z mojej BlackWidow X. Gdy będę miał okazję korzystać z innych niż Green konstrukcji, na pewno dam o tym znać w stosownym tekście.

Niestety, należy też pamiętać, że na dzień dzisiejszy nowe przełączniki są dostępne jedynie w BlackWidow Chroma V2. Jeśli chcecie BlackWidow X z takimi Yellowami, to przyjdzie Wam zapewne nieco poczekać. Z pewnością i ta edycja też doczeka się odświeżenia, albo przynajmniej implementacji nowych switchy.

Przyciski do macro i do tego mini-jack z gniazdem USB

W BlackWidow Chroma V2 pojawiają się też dodatki, które dla garści osób mogą okazać się rzeczą wręcz zbawienną, a brakuje ich w wersji X. Z boku, a konkretniej po prawej stronie, zaimplementowany został jeden port USB oraz jedno 4-pinowe gniazdo mini-jack. Po lewej stronie zaś, już na powierzchni klawiatury możemy zauważyć 5 przycisków, do których przypisać możemy sobie różnego rodzaju macro. Myślę, że tą funkcjonalnością nie pogardzą osoby grające w MMO. Osobiście dodatek ten był mi w zasadzie mocno obojętny.

Kilka nowych trybów podświetleń w Chroma

W kwestii podświetlenia Chroma nie zmieniło się praktycznie nic, poza dodaniem może jednej lub dwóch dodatkowych animacji. Trzeba jednak przyznać, że w zamkniętej konstrukcji LED-y o wiele ładniej się prezentują, bo światło nie ucieka gdzieś po bokach, a jest scentralizowane w zamkniętej przestrzeni. Także wrażenia na biurku BlackWidow Chroma V2 robi większe.

3 grosze przed końcem

Jeśli zależy Wam na mobilności, to trzeba też od razu przyznać, że V2 jest nieco większa od X. Dodatkowo po rozstawieniu V2 wraz z podstawką na biurku, klawiatura zajmuje piekielnie sporo miejsca, co trzeba mieć na uwadze. Zdjęcia nie potrafią tego zbytnio oddać, więc w tej kwestii musicie uwierzyć mi na słowo. Jeśli chodzi o ich ciężar, to w tej kwestii jest podobnie – obydwie ważą około 1,5 kilograma.

I na tym koniec

Tak, więcej znaczących różnic między tymi dwoma klawiaturami nie dostrzegłem. Musicie przyznać, że względnie nowości jest tu naprawdę niewiele. Nie znaczy to jednak, iż BlackWidow Chroma V2 jest produktem przeciętnym. Wręcz przeciwnie! To kawał naprawdę świetnej klawiatury, którą z miejsca mogę polecić każdej osobie mogącej wydać około 750 złotych.

Z drugiej jednak strony, taki zakup rekomendowałbym tylko osobom, które albo nie posiadają obecnie swojej BlackWidow, albo akurat poprzedni model się im zepsuł i szukają zamiennika od tej samej firmy. Jako właściciel wersji X nie poczułem nagłej potrzeby przesiadki… choć podstawkę pod nadgarstki akurat z chęcią bym sobie przywłaszczył.

promocja