Po testowaniu smartfonów z wyższej lub najwyższej półki, takich jak np. Xperia XZ od Sony, bardzo miło w ramach odskoczni przyjrzeć się czemuś, co wartością nie przekracza puli 1000 złotych. Taką też propozycją jest właśnie ZTE Blade V7 Lite 4G, który na naszym rynku kosztuje 699 złociszy. Jedno pytanie nasuwa się jednak na język – czy można uznać zakup tego telefonu za opłacalny? Z udzieleniem pozytywnej odpowiedzi na to pytanie, może być jednak pewien problem.

Wykonanie klasy premium

Pierwsze wrażenie z ZTE Blade V7 Lite jest jednak bardzo, bardzo pozytywne. Telefon prezentuje się bardzo dobrze, jak na niższą półkę cenową. Urządzenie prawie w całości złożone zostało z aluminium. Prezentuje się świetnie, jest całkiem cienki i w ręku sprawia wrażenie produktu klasy „premium”. Krawędzie są stosunkowo proste oraz ostre, dzięki czemu ZTE Blade V7 Lite trzyma się w dłoni bardzo wygodnie oraz pewnie. Wykonanie mocno przywodzi na myśl iPhone’y, przynajmniej jeśli chodzi o tył wraz z bokami. Przód psuje nieco całą kompozycję, dodając kolor biały z niebieskimi akcentami w postaci klawiszy dotykowych, choć nadal wrażenie wizualne pozostaje jak najbardziej pozytywne (oczywiście mowa tu o otrzymanej przeze mnie jasno-srebrnej wersji urządzenia). Zaznaczę też od razu, bo niektórych może to zainteresować, że aparat wystaje lekko ponad krawędź tylnej powierzchni. Niespecjalnie mnie to cieszy, ale widocznie inżynierzy mieli jakiś powód, by obiektyw odstawał od reszty konstrukcji.

Zastosowany tu wyświetlacz wykonany w technologii IPS ma przekątną 5 cali i rozdzielczość 1280 na 720 pikseli. Mamy tu zatem do czynienia z zagęszczeniem rzędu 294 pikseli przypadających na cal. W praktyce sprawdza się on całkiem nieźle i nie widać gołym okiem tego, iż użyto ekranu o rozdzielczości mniejszej niż standardowe Full HD. Kolory są całkiem niezłe, jak na sprzęt w tej półce, wyświetlacz jest widoczny pod słońce, kontrast jest dobry, tak samo jak kąty widzenia.

Zanim włączymy telefon mogłoby się wydawać, że ten pozbawiony został jakichkolwiek krawędzi, a jego wyświetlacz rozpościera się w całości od lewej do prawej strony telefonu. Wystarczy jednak aktywować urządzenie, żeby zauważyć, iż właściwy ekran otaczają nieduże, ciemne ramki. Wygląda to strasznie nieciekawie, kiedy wyświetlacz rozpoczyna wyświetlanie jaśniejszych barw.

Dalej jest już znacznie gorzej

Zewnętrzne aspekty ZTE Blade V7 Lite potrafią obudzić w użytkowniku pozytywne, pierwsze wrażenie, które jest jednak skutecznie zagrzebane przez inne aspekty telefonu. Wystarczy spojrzeć na specyfikację techniczną.

  • Wymiary: 143.8 x 70.2 x 7.9 mm
  • Waga: 133 g
  • Wyświetlacz: IPS, 16 milionów kolorów, rozdzielczość HD
  • Procesor: MediaTek MT6735P (4-rdzeniowy o taktowaniu 1.0 GHz)
  • Procesor graficzny: Mali-T720
  • Pamięć RAM: 1 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 8 GB z możliwością rozszerzenia dzięki kartom microSD (do 32 GB)
  • Aparat główny: 13 MP AF, f/2.2, nagrywanie wideo w 720p i 30 fps
  • Aparat przedni: 5 MP FF, f/2.0, nagrywanie wideo w 720p i 30 fps
  • Bateria: Li-Ion 2500 mAh, niewymienialna
  • Łączność: Bluetooth w wersji 4.0, A-GPS, GSM / HSPA / LTE (150/50 Mb/s)
  • Inne: czytnik linii papilarnych, hybrydowy dual sim w trybie stand-by

MediaTek MT7635P w połączeniu z 1 GB RAM nie jest zbyt potężną kombinacją, jeśli chodzi o osiągi i łatwo można to odczuć. Telefon potrafi się czasem zatrzymać i zastanowić, a aplikacje nie mają tendencji do szybkiego uruchamiania się. Codzienne użytkowanie było okropną katorgą. Z 1 GB pamięci RAM coś takiego jak multitasking praktycznie nie istnieje, a procesor graficzny Mali ma spore problemy z utrzymaniem stałej, dobrej ilości klatek na sekundę w większości gier. Nie zdarzyło mi się, żeby telefon w trakcie trwania testów się zwiesił, co w kwestii jego wydajności jest chyba największą zaletą. Oczywiście da radę z niego zadzwonić, napisać SMS-a czy poprzeglądać internet, albo użyć jakiejś prostej aplikacji, ale nie ma co w tej kwestii szaleć, bo ZTE Blade V7 Lite może się przy tym wszystkim pogubić.

Zwykle też nie narzekam na coś takiego jak pamięć wewnętrzna, ale 8 GB miejsca na dane w dzisiejszych czasach ledwo starczy na sam system, a co tu dopiero mówić o programach zewnętrznych. Przestrzeni starczy dosłownie na kilka prostych aplikacji, resztę trzeba już instalować na karcie microSD, która przy tak niewielkiej pojemności wydaje się wręcz obowiązkowym zakupem.

Oprogramowanie pozostawia wiele do życzenia

Uderzmy od razu również w kwestie związane z systemem, bo te jakby nie patrzeć po części łączą się z wydajnością. Stworzona przez ZTE nakładka nie wprowadza znaczących zmian w systemie. Graficznie kilka rzeczy wygląda oczywiście inaczej, ale większych różnic w poruszaniu się oraz ogólnym działaniu nie znalazłem.

Oprogramowanie dostarczone przez ZTE nie należy jednak do zbyt dobrze zoptymalizowanych. Tak, Blade V7 Lite nie działa na zbyt silnych specyfikacjach, ale podczas zabawy z tym telefonem napotykałem się na mnóstwo problemów czysto związanych z softwarem. System gryzie się z większością współczesnych aplikacji. Niektóre z nich po prostu lubiły się crashować, a taki YouTube przy próbie połączenia telefonu z konsolą PS3 zmuszał mnie do restartu telefonu, z racji wysypania się całego Androida (!). Takich sytuacji miałem podczas zabaw z tym smartfonem multum, co znacznie zniechęcało mnie do dalszego obcowania z nim.

Jeśli chodzi o funkcjonalność samego systemu, to wszystko wydaje się być tu na swoim miejscu. ZTE oczywiście nie uzbroiło swojego urządzenia z niższej półki w ogromny szereg możliwości, co jest raczej zrozumiałe. W ustawieniach możemy jednak znaleźć sporo opcji dotyczących sterowania telefonem przy pomocy gestów, a także wywoływanie niektórych elementów przez czytnik linii papilarnych czy specjalny tryb aktywujący się przy założeniu specjalnego, skórzanego case’a. Reszta to czysty standard.

Pod względem multimediów jest nienagannie. ZTE postanowiło 2 głośniczki z tyłu obudowy… a raczej jeden działający, bo drugi jest jedynie atrapą. Sam głośnik jest raczej średniej jakości, choć mogę powiedzieć, że potrafi być nieco głośny. Odsłuch przez słuchawki był za to całkiem niezły, choć do ZTE Blade V7 Lite nie podłączałem jakiegoś lepszego zestawu. Dla zwykłego słuchacza muzyki w MP3 oferowana tu jakość audio powinna wystarczyć.

Aparat? Działa i niewiele ponad to

Aparaty w budżetowych telefonach to prawdziwa loteria. Czasem zaimplementowane sensory robią niezłe wrażenie, a czasami fotografie uzyskane przy ich pomocy wołają o pomstę do nieba. Matryca główna w Blade V7 Lite robi dobre zdjęcia, choć trzeba zaznaczyć, że muszą towarzyszyć ich robieniu bardzo dobre warunki oświetleniowe. Choć nadal te pozbawione są dużej ilości szczegółów i ich kolory nie są tak bardzo soczyste. Aparat ma też spore problemy z utrzymywaniem ostrości, dlatego osoby z trzęsącą się ręką będą miały okropnie rozmyte fotki. Warto też dodać, że nocne sesje mijają się przy tym urządzeniu z celem. Sensor kompletnie nie potrafi odnaleźć się w gorszym świetle. Rozmywa większość obiektów, nie potrafi znaleźć ostrości i wszystko oblewa masą niemiłej dla oka kaszy. Co ciekawe aplikacja aparatu ma kilka ustawień manualnych, ale i one niewiele pomagają w większości przypadków.

Przedni obiektyw spisuje się całkiem nieźle, o ile robimy nim to, do czego został stworzony, czyli strzelamy nim selfiaki. Trzeba jednak uważać, żeby nie robić sobie nim przypadkiem zdjęć w nocy, bo tak jak większy brat w ogóle nie sprawdzi się w takich warunkach.

Filmiki nagrywane są maksymalnie w 720p oraz 30 klatkach na sekundę i nie ma tu co liczyć na jakąkolwiek stabilizację obrazu. Nagrane przez obydwie kamerki materiały są średniej jakości, choć śmiem twierdzić, iż wystarczą do nagrania kilku prostych filmików z wakacji, o ile nie będzie się nam zbytnio trząść ręka.

Bateria i łączność na plus?

Bateria w ZTE Blade V7 Lite ma pojemność 2500 mAh i jak na urządzenie z rozdzielczością HD, jest to w zupełności wystarczająca ilość. Telefon potrafi przeżyć cały dzień lub półtora w zależności od tego, ile się z niego korzysta. Nie jest to oczywiście wynik powalający, ale nie ma też co zbytnio narzekać. Poziom naładowania nie ucieka na naszych oczach za szybko.

W kwestii łączności, to z ZTE nie miałem jakichkolwiek problemów. Telefon nie gubił zasięgu, choć czasem nie potrafił pobierać danych od operatora. Wystarczył restart urządzenia, albo ponowne uruchomienie funkcji transmisji. GPS całkiem nieźle radzi sobie z umiejscowieniem użytkownika w przestrzeni. Nasz sygnał odnajdowany jest stosunkowo szybko jak na budżetowe urządzenie i lokalizacja jest dość precyzyjna.

Czytnik linii papilarnych to kompletna klapa

Zaimplementowany w tym urządzeniu czytnik linii papilarnych to jeden z większych jego atutów… przynajmniej na papierze. Sensor nie jest aktywny, zatem trzeba wpierw nacisnąć klawisz odblokowania, żeby można było z niego skorzystać. Niestety, jego działanie pozostawia wiele do życzenia. Rzadko kiedy zdarzało mi się, żeby kilka razy pod rząd z sukcesem odblokował urządzenie. Czasem trzeba mocno nacisnąć na powierzchnię czytnika, by ten zaczął łapać jakikolwiek sygnał, innym razem wystarczyło lekkie przyłożenie palca. Zwykle zdarzało mi się jednak, że moje linie papilarne nie były w ogóle dobrze czytane, więc w końcu sensor w akcie frustracji wyłączyłem. Wielu producentów potrafi wykonać ten element lepiej, nawet w tej półce cenowej.

Warto? Nie, nawet jak za taką cenę

Przyszła pora na wydanie werdyktu w sprawie opłacalności kupna ZTE Blade V7 Lite. Jak już wspomniałem urządzenie kosztuje 699 złotych, jednak w trakcie testowania nie znalazłem rzeczy, która uzasadniałaby ten koszt. Bądźmy szczerzy, cena urządzenia jest strasznie zawyżona. Xiaomi Redmi 3S w wersji z 2 GB RAM oraz 16 GB pamięci wewnętrznej kosztował (słabsza wersja nie jest już w sprzedaży) około 700 złotych i oferował nieporównywalnie większą wydajność, lepszy aparat, a także pojemniejszą baterię. ZTE Blade V7 Lite 4G to w zasadzie smartfon, który ma problemy z podołaniem „smart” funkcjom z racji na słaby procesor, niewielką ilość pamięci wewnętrznej oraz biedny 1 GB RAM-u. Jedyną jego zaletą jest w zasadzie wygląd wraz z wykonaniem.

Warto jednak pamiętać, że mówię to z perspektywy użytkownika wymagającego. Osoby, która rozbiera smartfony na części pierwsze i bardzo krytycznie ocenia poszczególne elementy. Telefon ten jest zaś skierowany do osób, które od swoich urządzeń oczekują naprawdę niewiele. Po prostu tyle, żeby zadzwoniły, wysłały prostą wiadomość, a i ewentualnie czasem zrobiły zdjęcie czy pozwoliły na zmianę statusu na Facebooku. One będą zadowolone z ZTE Blade V7 Lite, bo ten oferuje to w zupełności, a i przy okazji wygląda jak sprzęt z wyższej półki. Babcia, dziadek czy starszy rodzic z pewnością się z tym budżetowym ZTE polubi. Reszta pokręci już na niego nosem.

promocja