Przybycie oryginalnych X-Man do współczesności wywróciło do góry nogami uniwersum Marvela, ale do tej pory byliśmy świadkami konsekwencji tych wydarzeń wyłącznie dla Ziemi. Gdy imperium Shi’ar dowiaduje się o powrocie Jean Grey, postanawia niezwłocznie wytoczyć jej proces za zbrodnie dokonane przez Dark Phoeniksa…

Głównym spoiwem dla komiksu są przygody Jean Grey – telepatki i jednej z oryginalnych członków X-Man. Śledząc serię All New X-Man widzimy jak pierwszy zespół uformowany przez Profesora X, składający się z grupy nastoletnich mutantów, zostaje przeniesiony w czasie do naszej współczesności. Młoda Jean dowiaduje się z biegiem wydarzeń, że jej nieco starsza wersja wywarła ogromne piętno na historii mutantów.

Konsekwencje jej działań miały nie tylko wspływ na Ziemię, ale także na cywilizacje rozsiane w całej galaktyce. Dzieje się tak m.in. za sprawą prastarej i niszczycielskiej kosmicznej siły Phoeniksa, wybierającej na swojego nosiciela głównie potężnych mutantów o zdolnościach telepaty. Mimo że nastoletnia bohaterka jeszcze nie wie, czym jest ów kosmiczny byt, ale to właśnie z jego powodu czekać będzie ją trybunał przeprowadzony przez sąd Shi’ar.

Nierozerwalne trio

Proces Jean Grey to klasyczny crossover, czyli pozycja łącząca w sobie przygody postaci występujących zazwyczaj w oddzielnych seriach. Rzecz niemal niespotykana w europejskiej, czy japońskiej twórczości, ale w amerykańskim komiksie to całkowita norma. Szczególnie, gdy mówimy o gatunku superbohaterskim. Przedstawiona historia wpisuje się oczywiście w szerszą politykę wydawniczą serii Marvel Now!, spajając kluczowe wątki pokazane na łamach wcześniejszych publikacji.

Nad „Procesem” pracowali komiksowi wyjadacze, dobrze znani fanom uniwersum Marvela. Brian Michael Bendis z amerykańskim wydawcą związany jest od 2000 roku. Jego pierwszą pozycją, kontynuowaną zresztą przez niemal dziesięć lat, był Ultimate Spider-Man. W trakcie swojej kariery popełnił wiele komiksów. W ramach serii Marvel Now! ukazują się kolejno All New X-Man, Uncanny X-Man i Strażnicy Galaktyki. Z grubsza wygląda na to, iż Proces Jean Grey służy nie tylko za podsumowanie wydarzeń z wymienionych pozycji, ale także, jako punkt wyjściowy do dalszych przygód.

Od strony wizualnej nad komiksem czuwał Stuart Immonen – kolejne głośne nazwisko w świecie rysunkowych opowieści. Tworzył zarówno dla DC, jak i Marvela. Współpracował z Bendisem jeszcze przy Ultimate Spider-Man, by później rozpocząć inny wspólny projekt zatytułowany New Avengers, a potem wspominany już All New X-Man. Artystycznym wsparciem, dla niemal nierozerwalnego duetu jest Sara Pichelli, pochodząca z Włoch niegdyś animatorka, a dziś rysowniczka komiksów. Na względzie trzeba mieć zatem dość istotny fakt, mianowicie cała trójka zna się jak łyse konie od strony warsztatowej. Dlatego możemy spodziewać się nie tylko spójności z poprzednimi pracami, ale także specyficznej „chemii” nadającej komiksowi unikalnej atmosfery.

Sąd nad Jean Grey

Recenzowana pozycja opowiada przygody dziejące się już po dwóch wielkich wydarzeniach – Nieskończoności i Bitwie Atomu. Dla nas większe znaczenia ma ten drugi tytuł, gdzie dochodzi do walki między X-Man z różnych linii czasowych, a nastoletnia Jean musiała zmierzyć się ze swoją starszą odpowiedniczką z przyszłości. Chcąc, nie chcąc poznała tak skrawki swoich dalszych losów i to, czym może się stać…

Oryginalna członkini X-Man, często występująca pod pseudonimem Marvel Girl, to dość ciekawa postać, mająca duży wpływ na to, jak wyglądało do niedawna całe uniwersum. Dziewczyna posiadała ogromny potencjał przerastający zdolności niejednego mutanta. Podczas wszystkich lat zmagań drużyny profesora Xaviera, Marvel Girl występowała jeszcze pod postacią dwóch klonów, a oryginalnej Jean dane było zginąć dwa, lub trzy razy… to się zdarza, szczególnie w świecie Marvel.

Zanim jednak do tego doszło Jean Grey w połączeniu z mocą Phoenixa zdołała wiele namieszać. Jedną z cięższych zbrodni była śmierć planety wraz z jej mieszkańcami. Prawo do dochodzenia sprawiedliwości za tę zbrodnię rościło sobie imperium Shi’ar. Problem w tym, że nie było, kogo podstawić przed trybunałem do czasu, gdy pojawiła się Jean z przeszłości. Wysuwa się oczywiście motyw natury moralno-etycznej, mianowicie jak można sądzić dziewczynę (zasadniczo nastolatkę), która jeszcze zarzucanych zbrodni nie popełniła i nie ma pojęcia, jakie ciążą na niej oskarżenia. Jak nietrudno się domyślić cała kwestia ma wymiar raczej polityczny, aniżeli realnego dochodzenia sprawiedliwości.

Tam gdzie wielka (kosmiczna) polityka, wiążąca interesy różnych królestw pogrywających losem Ziemi, tam oczywiście swoje trzy grosze dołożą Strażnicy Galaktyki. Nie wchodząc w dalsze szczegóły, by nie zdradzać za wiele, dochodzi do połączenia wspólnego frontu młodych X-Man ze Strażnikami. Odsiecz dla telepatki w opresji wyrusza natychmiast.

Wątków, które porusza Proces Jean Grey jest całkiem sporo, ale zasadniczo wszystko z sobą współgra nie tworząc zgrzytów. Jest to zapewne zasługa tego, że ta sama ekipa rozwija pewną linię fabularną konsekwentnie od dłuższego czasu, mając w zamyśle szerszą perspektywę. Oczywiście nie możemy traktować tego komiksu, jako wielkiego osiągnięcia w dziedzinie opowieści rysunkowych. Ot scenarzysta chwycił za znane od kilku dekad przygody wręcz ikonicznych bohaterów, wyeksploatowanych już na wiele możliwych sposób i postanowił pobawić się nieco konwencją. Tak powstała choćby seria All New X-Man.

Podsumowując, na każdej stronie czuć wspomnianą „chemię” twórców. Dlatego do lektury z przyjemnością przysiądą stali bywalcy komiksowego świata, jak i nowi w temacie dopiero zaczynający swoją przygodę. Ponadto lektura zadowoli zarówno fanów Strażników Galaktyki, jak i zwolenników „Dzieci Atomu”. Słowem komiks wart polecenia.

Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont