Życie recenzenta bywa zaskakujące. Choć widziałeś już wiele, nagle trafiasz na produkt, który działa zupełnie inaczej (na plus lub minus) niż tego oczekiwałeś. Najpierw szukasz problemów u siebie – może masz coś źle ustawione, może jakiś sterownik nie działa jak należy? Gdy okazuje się, że jednak nie, przyrównujesz sprzęt do innych podobnych urządzeń – może coś źle odbierasz, może gdzie indziej jest podobnie? Też nie. Testujesz więc na różnych grach, plikach audio czy wideo. Nie, wszędzie to samo. Stajesz więc twarzą w twarz z faktem: to coś faktycznie działa tak, jak sądziłeś od początku.

Tego typu niemiłą niespodziankę zrobił mi właśnie headset Razer Kraken Pro w edycji World of Tanks. Zawsze uznawałem sprzęt tego producenta za najwyższą klasę, towar, który można kupować w ciemno, gdyż zawsze będzie spełniał przynajmniej podstawowe oczekiwania. Tym razem jednak tak się nie stało – Kraken to headset po prostu słaby, pomimo, że posiada kilka mocniejszych akcentów.

krakenpro_wot_package_front-2Wykonanie i design

Wyjmowanie sprzętu z opakowania sprawiło mi niemałe trudności. Odniosłem wrażenie, że producent chce zabezpieczyć pudełko przed otwarciem tak mocno, by nawet Arsene Lupin miał poważne problemy z dostaniem się do środka. Wewnątrz znalazłem razerowy standard: instrukcja obsługi, jakaś dodatkowa makulatura i oczywiście nieśmiertelne naklejki. Zaczęło się nieźle.

Pierwsze wrażenie po oględzinach Krakena było bardzo dobre. Headset wykonano z wysokiej jakości plastiku, nie pozostawiającego wątpliwości, że mamy w ręku solidny kawał sprzętu. Wierzchnia część pałąka pokryta została skóropodobnym tworzywem z motywem czołgu, z kolei środek to materiał z gąbką, zapewniający komfort. Słuchawki z kolei, zamocowane tak, by mogły się poruszać, dopasowując do głowy, wykończone są delikatnym, przyjemnym w dotyku materiałem, odpowiednio grubym, by zapewnić sporo miejsca na uszy. Co więcej, headset jest składany, pozwalając na łatwy transport. Ciekawie wygląda też mikrofon, schowany wewnątrz lewej słuchawki – jeśli nie jest nam potrzebny, pozostaje zwinięty, nie przeszkadzając w grze, z kolei po wyciągnięciu mamy możliwość odpowiedniego dostosowania go do pozycji ust. Nie powiem, wygląda to bardzo interesująco, a do tego zapewnia wygodę.

Tym jednak sposobem dochodzimy do dwóch poważnych zgrzytów. Pierwszy z nich to przewód, który, w przeciwieństwie do innych topowych headsetów, nie został opleciony tkaniną, a jedynie powleczony gumą. Nie tylko zwiększa to ryzyko uszkodzenia, ale sprawia, że łatwiej o tarcie kabla np. o blat biurka. Co gorsza jednak, producent nie zdecydował się na dodanie pokrętła zmiany głośności, co jest już poważną wadą. Oznacza bowiem, że każdorazowe zwiększenie lub zmniejszenie głośności musi odbywać się z poziomu ustawień systemowych, co znacznie utrudnia korzystanie z headsetu. Na plus zaliczyć należy z kolei fakt, że kabel zakończony jest połączonym wtykiem jack, nie wymagającym podłączania osobnych przewodów słuchawek i mikrofonu (choć w zestawie znajdziemy też wstawkę rozdzielającą, jeśli nie dysponujemy takim złączem).

Muszę też pomarudzić na kształt nauszników, są one okrągłe i dosyć małe. Choć moje uszy nie należą do największych, po założeniu headsetu czułem dość mocne zginanie i zgniatanie małżowin. Ma to swoje zalety – dobrze izoluje dźwięki otoczenia, jednak kosztem wygody.

rzrkrakenpro_wot_wmicDźwięk – znośnie w grach, fatalnie wszędzie indziej

Zwykle nie kupuję wyjaśnień, że coś jest sprzętem wyłącznie gamingowym. Uznaję, że kupując akcesorium za kilkaset złotych, będę go używał ogólnie, do różnych zastosowań. Tym razem jednak postanowiłem zrobić wyjątek – Razer wyraźnie zaznacza przeznaczenie Krakena, więc o jakości działania w innych mediach jedynie wspomnę, nie będzie to jednak miało wpływu na finalny werdykt.

Razer Kraken Pro WoT testowałem w kilku grach różnych gatunków, między innymi Metro: Last Light, World of Tanks, Unreal Tournament, Memoria i Bastion, nie chcąc, by specyfika odgłosów w danej produkcji zaciemniła wynik. Wyłączyłem wszelkie equalizery i inne dopalacze, mając na celu sprawdzić czysty dźwięk.

Producent deklaruje na swojej oficjalnej stronie, że Kraken oferuje mocny bas, przy jednoczesnym zachowaniu czystości tonów średnich i wysokich. Niestety, nie jest to do końca prawdą. Dźwięki najwyższe wydają się brzmieć zdecydowanie zbyt mocno, powodując nieprzyjemny efekt dudnienia. Owszem, sprawdza się to świetnie przy grze w tytuły, w których pojawia się wiele eksplozji – wtedy też każdy wybuch odczuwamy wyraźnie i dogłębnie. Choćby trafienie pociskiem w WoT dostarcza ciekawych doznań, wzmagając wiarygodność scen na ekranie.

Niestety, znacznie gorzej ma się sytuacja w przypadku dźwięków średnich i wysokich. Wydają się one nienaturalnie przytłumione, a w skrajnych przypadkach odnosiłem wrażenie, jakby dźwięk dochodził zza tafli szkła. Co ciekawe efekt tłumienia występuje również wtedy, gdy w grze nie ma basu – wtedy jeden dźwięk słyszalny jest wyraźnie lepiej od innych, choć nie ma po temu przyczyny. Najgorsze wrażenie robi granie w gry charakteryzujące się wieloma różnymi dźwiękami dochodzącymi do gracza jednocześnie. Odgłosy potrafią się zlewać ze sobą, niektóre z niewiadomych przyczyn przejmują rolę dominującą, zagłuszając inne. Całość brzmi bardzo nienaturalnie. Dla pewności na identycznych ustawieniach podłączyłem inne headsety (Razer Carcharias i Gamdias Eros) – w obu przypadkach opisywane problemy nie wystąpiły.

Podsumowując ten akapit muszę powiedzieć, że wrażenie z używania Razer Kraken Pro WoT w grach było co najwyżej średnie. Nie nazwałbym tego tragedią, jednak od headsetu za ~ 370 zł oczekiwałbym znacznie więcej.

Tak jak wspomniałem na początku tekstu, nie będę oceniał Krakena po tym, jak sprawdza się w muzyce i filmach. Muszę jednak niestety nadmienić, że powyższe zarzuty tyczą się również tego obszaru: nienaturalne tłumienie dźwięków, przesadzony miejscami bas, sztuczne brzmienie – wszystko to sprawiło, że po kilkudziesięciu minutach słuchania muzyki (a nie mam w zwyczaju ustawiać głośności na pełen regulator) czułem się po prostu zmęczony.

rzrkrakenpro_wot_side1Mikrofon

O mikrofonie nie będę się długo rozpisywał, gdyż jest to bardzo podstawowe urządzenie. Łapie dość cicho, powoduje spory szum i dużo zakłóceń. W zastosowaniach gamingowych ujdzie, bo wypowiadane kwestie są dla odbiorcy względnie zrozumiałe, jednak jeśli planujecie streaming czy nagrywanie na YouTube, to zdecydowanie nie tędy droga. W porównaniu do Razer Carcharias jest to co najmniej jedna klasa niżej, z kolei w starciu z Gamdias Eros Kraken jest po prostu masakrowany.

rzrkrakenpro_wot_perspectiveSłowem podsumowania

Zwykle po zakończonych testach żal mi zwracać sprzęt. Każdy z nich posiada coś ciekawego, czego będzie mi w przyszłości brakować. Z Razer Kraken Pro WoT rozstaję się bez żalu. Zdecydowanie nie spełnił moich oczekiwań, które wzbudza sama marka Razer. O ile w kwestii designu Kraken wygląda naprawdę interesująco, o tyle na innych polach zawodzi. Gdyby headset ten kosztował ok. 150 zł, uznałbym, że jest to odpowiednia cena za taką jakość, jednak od zestawu za niecałe czterysta złociszy oczekuję znacznie więcej. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że jest to jednorazowa wpadka tego zasłużonego, bądź co bądź, producenta.