Maszyny rodem z Mad Maksa, multiplayer i system free-to-play. Te trzy określenia to podstawy nowej, darmowej produkcji rosyjskiego studia Targem Games — Crossout. Czy gra ma szanse obronić się na rynku pośród stale powiększającej się konkurencji?

Jeśli znacie produkcje typu World of Tanks, czy War Thunder to mniej więcej wiecie czego się po Crossout spodziewać. Podobnie jak w „czołgach i samolotach” toczymy boje na rozległych mapkach w kilku trybach. Czymś, co wyróżnia twór Targem Games oprócz postapokaliptycznego świata, jest budowanie własnych pojazdów. Każdą maszynę, którą później przyjdzie nam prowadzić, składamy z dostępnych części sami. Oczywiście możemy skorzystać z gotowców czy uproszczonych szablonów, jednak twórcy zachęcają do stworzenia czegoś w pełni własnego. Tak czy owak, finalny efekt zależy tylko od naszej wyobraźni, dostępnych części i kredytów w grze. Na polu bitwy natrafimy zarówno na ogromne ciężko opancerzone krążowniki, jak i małe zwinne maszyny wyposażone w lekkie działka. Jak napomknąłem we wstępie, Crossout jest tytułem w pełni darmowym, jednakże jak łatwo się domyślić naszpikowanym (na szczęście w znośnym stopniu) mikropłatnościami. Za realne pieniądze kupimy pakiety części do modyfikowania naszych wehikułów oraz walutę do zużycia w grze.

Crossout

Niestety Crossout to bardzo przeciętna (przynajmniej w tym momencie) produkcja. Od momentu uruchomienia gry ciągle towarzyszyło mi uczucie, że coś jest nie tak, jak być powinno. Zacznijmy od samego menu, po którym poruszamy się za pomocą kursora przypisanego do gałki analogowej. Fakt takie rozwiązanie sprawdziło się w kilku grach, jednak w Crossout jest ono wyjątkowo mało precyzyjne. Menu cierpi także z powodu bugów, a to przycisk nie zadziała, lub zadziała z opóźnieniem, a to tekstura naszego pojazdu i warsztatu doczytuje się na naszych oczach. Na szczęście systematyczne aktualizacje stopniowo naprawiają wcześniejsze babole. Gra składa się z dwóch elementów, jak głoszą materiały promocyjne – „Craft, Ride, Destroy”, znaczną część czasu poświęcimy na przebudowywaniu i ulepszaniu naszego wehikułu. Oczywiście tak jak we wszystkich grach z podziałem na poziomy doświadczenia, tak i tu startujemy z jednym pojazdem i tylko jednym miejscem w wirtualnym garażu.

Crossout

Niestety prowadzi to do problemu, gdy przyjdzie nam ochota na kompletną zmianę stylu rozgrywki. Zanim stworzymy lżejszy bądź cięższy pojazd, dotychczasowy należy rozmontować, dopiero wtedy zaczynamy składać coś nowego. Skoro, mówimy już o budowaniu. Całość przypomina klocki LEGO, łączymy ze sobą różnorakie elementy zdobyte w trakcie rozgrywek bądź kupione w sklepiku za wirtualną gotówkę. Brzmi jak dobra zabawa? W rzeczywistości wcale taką nie jest. Poruszanie się po warsztacie jest kompletnie nieintuicyjne i na dłuższą metę wyjątkowo męczące oraz frustrujące. Widać w pełni, iż gra została stworzona pierwotnie na komputery osobiste — zastąpienie myszy, gałkami analogowymi wyszło najzwyczajniej źle. Ciągłe resetowanie widoku to konieczność, bez tej funkcji, ta część produkcji byłaby najzwyczajniej niegrywalna. Wystarczyło podpatrzeć pracę trybów fotograficznych w grach i już Crossout byłby bardziej przyjazną produkcją dla graczy konsolowych.

Crossout

Skoro udało się nam w końcu zbudować pojazd, wypadałoby go przetestować. Do wyboru mamy proste bitwy i rozgrywki typu przejmij flagę składające się na tryb PvP. Są także zadania specjalne jak niszczenie wież, ochrona konwoju oraz zbieranie rozrzuconych po mapie zasobów. Wymagają one natomiast użycia surowców limitujących możliwość wykonywania tych zadań (warto dodać, iż za ich ukończenie dostajemy więcej punktów doświadczenia). Na szczęście raz dziennie otrzymujemy wystarczający ich zapas.

Crossout

Na obecną chwilę rozgrywka w Crossout kręci się tylko wokół wbijania kolejnych poziomów doświadczenia. W nagrodę otrzymujemy części do modyfikowania naszych pojazdów, odblokowujemy kolejne zadania, a także możliwość przyłączenia się do poszczególnych frakcji. To właśnie od naszej przynależności zależy co ciekawego uda nam się zdobyć. System ten działa równie sprawnie, jak w innych tego typu grach sieciowych. Jednak i tu muszę się przyczepić, ilości punktów potrzebnych do wbicia kolejnych rang są horrendalnie wysokie. Przez to postępy w grze wydają się sztucznie hamowane. Podobnie jak w trybie budowania, tak i w przypadku rozgrywki w Crossout sterowanie jednym słowem leży. Sytuację jako tako ratuje zmiana schematu sterowania na wyścigowy. Pozostałe zmuszony jestem nazwać nieporozumieniem. Przykładem są gracze, którzy jeszcze nie odwiedzili zakładki opcje — co rusz możemy zobaczyć, jak pojazdy wypadają z zakrętu, kręcą tak zwane bączki, ni z tego, ni z owego wjeżdżają w ścianę, bądź nagle zmieniają kierunek jazdy.

Crossout

Przyspieszenie i skręt pod jednym analogiem? – Takiemu połączeniu podziękujemy. Po przypisaniu gazu/hamulca/wstecznego do triggerów można już normalnie grać. Można, ale czy warto? Rozgrywka jest do bólu powtarzalna, przez co bardzo szybko zaczyna wiać nudą. Większość potyczek kończy się najzwyklejszą ucieczką do wyznaczonego punktu w nadziei, iż po drodze nie zostaniemy wyeliminowani. Rywalizacja najczęściej kończy się dobijaniem przeciwników, którzy stracili koło, bronie, lub po nieudanym manewrze ich pojazd utknął na boku, lub dachu (kilkukrotnie zdarzyło się, iż w podobny sposób utknąłem, nie pomagał nawet ekwipunek odpowiedzialny pomoc w powrocie an cztery koła). Bardziej skomplikowanych taktyk w Crossout niestety nie uświadczymy, ot jeździmy po planszy i strzelamy do wszystkiego, co się rusza, a nie jest częścią naszej drużyny. Skoro jesteśmy już przy temacie map, tu też nie jest zbyt dobrze.

Crossout

Na plus z pewnością wpływa ich wielkość, zróżnicowanie i przemyślane ukształtowanie. Na minus ponownie wolno doczytujące się tekstury. W pełni załadowana szata graficzna także nie powala, Targem Games najzwyczajniej utrzymał swoją produkcję w pewnym standardzie obecnej generacji. Pochwalić za to należy oprawę dźwiękową, gdzie wybuchy, odgłosy strzałów ryk silników wypadają wyjątkowo dobrze. Nie zabrakło znanego głównie ze strzelanek efektu ogłuszenia po wybuchu większych pocisków.

Crossout

Crossout dręczy wiele błędów oraz liczne problemy natury technicznej. Sam pomysł na grę jest wyjątkowo ciekawy i najzwyczajniej szkoda byłoby zmarnować jego potencjał. Czy tytuł ma szansę stać się hitem pokroju znanego i lubianego World of Tanks? Oczywiście, jednak produkcję rosyjskiego zespołu Targem Games czeka wiele pracy nad aktualizacjami i optymalizacją. Z racji oryginalnego uniwersum i możliwości stworzenia własnej maszyny bojowej warto dać tej darmowej produkcji szansę.

promocja