Jednym z popularniejszych gatunków pośród gier wideo są horrory. Oczywiście możemy także wyróżnić poszczególne nurty i trendy. Przykładowo tematyka zombie lub dziennikarz, który zbiera materiały w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym. Podobnie jak pośród filmów pojawiają się odpowiedniki raczej niskobudżetowych produkcji klasy B, gdzie na grupkę nastolatków czyha potwór lub seryjny morderca. Do tych ostatnich nawiązuje Dead by Daylight.

Dead by Daylight pośród innych gier-horrorów wyróżniają przede wszystkim dwa kluczowe elementy. Pierwszym z nich jest rozgrywka sieciowa, o której opowiem za chwilę, drugim natomiast, możliwość gry jako seryjny morderca. No właśnie, w produkcji Behaviour Interactive możemy wcielić się w ucieleśnienie mroku i zła, a następnie oddać się dzikim instynktom zabijania bezbronnych, wirtualnych nastolatków. Oczywiście możemy także stanąć po drugiej stronie barykady i spróbować uciec przed oprawcą. No dobrze, ale co ma do tego multiplayer? Ano to, że w role zabójcy i przerażonych dzieciaków wcielają się prawdziwi gracze, zamiast sztucznej inteligencji.

Jeśli szukacie produkcji pokroju Silent Hill lub The Evil Within od razu przystopujcie entuzjazm. Dead by Daylight NIE oferuje żadnej fabuły, no może poza krótkim filmikiem otwierającym menu główne. Z racji, iż jest to gra sieciowa, nie uświadczymy typowej kampanii dla pojedynczego gracza. Natomiast jedynymi wskazówkami, jaki jest cel naszej zabawy, są również krótkie, aczkolwiek wyjątkowo treściwe samouczki.

Dead by Daylight

Zapewne słyszeliście o Evolve, grze, w której wcielamy się albo w potwora, albo członka czteroosobowej grupy łowców? Dead by Daylight także reprezentuje rzadko spotykany gatunek asymetrycznego multiplayera, gdzie jedna silniejsza postać zmaga się z grającymi w kooperacji słabszymi. Oczywiście w produkcji Behaviour Interactive tak jak w każdym filmie klasy B, im szybciej uda nam się zmasakrować uciekinierów, tym łatwiej o wygraną. Z kolei uciekając, im dłużej wytrzymamy, uruchamiając generatory prądu, tym będziemy bliżej zwycięstwa. Odpalenie pięciu pozwoli na otwarcie bram do wolności i końca koszmaru. Aby nie było tak łatwo, gracze napotykają na swej drodze sporo Quick Time Eventów.

Rozgrywka wydaje się jednostronną. Jeden wyposażony w topór, nóż, czy też piłę potwór przeciwko czterem bezbronnym ściganym. Na szczęście zachowano odpowiedni balans. Grając jako ten zły, operujemy z perspektywy pierwszej osoby, pozostali gracze widzą swoje postacie zza pleców. Różnica niby niewielka, jednak ma ogromny wpływ na zabawę, gdyż umożliwia o wiele lepszą kontrolę otoczenia. W praktyce to właśnie przed mordercą stoi większe wyzwanie. Zlikwidowanie każdego z graczy wcale nie należy do łatwych zadań. Najpierw musimy delikwenta znaleźć, później dogonić. Następnie obalić na ziemię. Ostatecznie podnieść ciało i nabić na rzeźnicki hak. Uwaga! To jeszcze nie koniec, gdyż koledzy z przeciwnego obozu mogą jeszcze nieszczęśnika uratować i postawić na nogi. Przyznam, iż jest to dość frustrujące, zatraca się przez to wrażenie przewagi nad ofiarami. Niestety w tym przypadku „Piątek Trzynastego” robi to lepiej. Jedyną znaczącą przewagą są podświetlone generatory prądu oraz nasze haki.

Dead by Daylight

Grając, zaobserwowałem, iż praktycznie idealną taktyką w przypadku roli uciekiniera jest ciągłe ukrywanie się i skradanie. Wystarczy wyczekać na odpowiedni moment i dopiero ruszyć z celem misji. Znacznym ułatwieniem jest wsłuchiwanie się w bicie serca naszego bohatera. Im szybsze tętno, tym bliżej znajduje się nasz przeciwnik. Choć schemat zabawy jest niezmienny, teoretyczną różnorodność zapewnić ma możliwość wybrania jednego z sześciu morderców, bądź siedmiu ocalałych. Oczywiście każda postać ma swój unikalny wygląd oraz umiejętności delikatnie zmieniające samą rozgrywkę. By Dead by Daylight nie znudziło nam się po kilku meczach, twórcy wprowadzili swego rodzaju walutę, którą oczywiście zarabiamy w trakcie zabawy. W zamian za nią wykupimy dla naszych podopiecznych nowe umiejętności oraz zmodyfikujemy delikatnie ich wygląd.

Dead by Daylight

Pozostało jeszcze kilka słów o kwestiach artystycznych i technicznych. Oprawa wizualna nie należy do najlepszych, aczkolwiek nadal krąży wokół pewnego konsolowego standardu. Ścieżka dźwiękowa dobrze wtapia się w rozgrywkę, nadając produkcji Behaviour Interactive odpowiedni klimat. Nie są to jednak melodie, które na długo zapadną nam w pamięć. Choć Dead by Daylight, zanim trafiło na platformy MicroSoftu i Sony ogrywać mogliśmy na PeCetach we wczesnym dostępie, wersja konsolowa nie jest idealna. Sporadyczne błędy oraz okazjonalne dość znaczne spadki płynności potrafią irytować. Tym bardziej, iż jest to gra sieciowa, w której kooperacja ma spore znaczenie.

Dead by Daylight jest naprawdę ciekawą i nietypową produkcją, która ma w zasadzie tylko jednego bezpośredniego rywala — Friday the 13th: The Game. Choć produkcji Behaviour Interactive brakuje kilku szlifów, sprawdzi się jako doskonała odskocznia od tytułów posiadających standardowy tryb zabawy wieloosobowej.