Przepustka sezonowa do każdej z odsłon Call of Duty od lat składa się z czterech rozszerzeń. W przypadku Infinite Warfare w każdym z dodatków znaleźć mogliśmy cztery mapy do trybu dla wielu graczy oraz kolejny scenariusz dla trybu Zombie. Po Sabotage, Continuum i Absolution przyszedł czas na finałowe Retribution.

Oczywiście i to DLC nie zmienia swojej formy pod względem zawartości. Podobnie jak w poprzednich otrzymujemy rozszerzenie do multiplayera w postaci nowych plansz oraz ostatni odcinek przygody z nieumarłymi. Rozpocznijmy tym razem od jednej z odnowionych map — Heartland. Jeśli mieliście okazję dłużej postrzelać do innych graczy w Call of Duty Ghosts, to z pewnością zauważycie podobieństwa do Warhawk. Zmian względem oryginału zaszło tu naprawdę niewiele. Taktyka prowadząca do dominacji na tej planszy jest identyczna z pierwowzorem i sprowadza się do ogarnięcia trzech klasycznych linii oraz otwartego środka. Przyznam, że zdziwiło mnie wyjątkowo duże zainteresowanie graczy, co świadczy o wyjątkowo ciepłym przyjęciu nowej-starej lokacji.

Retribution

Call of Duty Infinite Warfare Retribution zawiera oczywiście trzy zupełnie nowe mapy. Carnage to postapokaliptyczny tor wyścigowy. Cóż mogę powiedzieć, jeśli lubicie klimaty Mad Maxa i Fallouta to będziecie wniebowzięci. Zresztą, cytując Infinity Ward, jest to „doskonałe miejsce na kolejny film z Tomem Hardym”. Rolę osłon pełnią porozrzucane po terenie wraki samochodów, a aktywne pułapki tylko czekają na chwilę nieuwagi lub koncentracji tylko na przeciwnej drużynie. Zupełnie inną estetykę prezentuje zawarta w Retribution Altitude. Tym razem z wrogimi graczami zmierzymy się w ekskluzywnym centrum handlowym, umiejscowionym w unoszącej się nad Ziemią budowli. Ta mapa z kolei jest istnym rajem dla fanów SMG, szybkich zmian pozycji i flankowania przeciwników. Altitude utrzymane zostało w podobnym klimacie co dodana wcześniej Turista. Neonowe szyldy oświetlające dość wąskie przejścia, sterylne pomieszczenia przeplatają się z widokiem wodospadów i skał. Układ ścian bardzo faworyzuje graczy lubujących się w krótkich dystansach.

Retribution

Ostatnią mapą rozszerzającą zawartość trybu dla wielu graczy jest Depot 22. Moim zdaniem jest to jedna z ciekawszych propozycji, spośród tych, które oferowały wszystkie dodatki do Call of Duty Infinite Warfare. Oczywiście nie mogło zabraknąć klasycznego dla serii układu. Taktykę oprzeć musimy jak zwykle o trójliniowy schemat. Co ciekawe spora część lokacji znajduje się pod dachem, więc zabawa toczy się głównie na jednym poziomie. Korzystnie wypadają także oferowane wyjątkowo duże przestrzenie, a także miejsca zachęcające wręcz do korzystania z umiejętności biegu po ścianie. W kwestiach wizualnych i estetycznych zawarta w Retribution mapa Depot 22 również wypada wyjątkowo dobrze. Możliwość biegania po jadącym pociągu, kontrastującą z odlatującym statkiem? Bomba!

Retribution

Wisienką na torcie jest jak zwykle tryb Zombie. Ostatni, piąty scenariusz to ukłon w stronę fanów walki kooperacyjnej przeciw generowanym przez grę przeciwnikom. Tym razem film nawiązuje do klasyki science fiction — serii Obcy. Twórcy jednak częściowo skorzystali ze starszych pomysłów, gdyż tym razem naszym przeciwnikiem są znani z Extiction w Call of Duty Ghosts kosmici. Z drugiej strony Infinity Ward kompletnie odwróciło rozgrywkę, do której byliśmy przez ostatni rok przyzwyczajani. Po wylądowaniu na planetarnej stacji kosmicznej otrzymujemy porządną broń — karabin OSA, a dziury w ścianach, z których standardowo powinni wyłazić nieumarli, są w nienaruszonym stanie. Nasze pierwsze zadanie to jak można się domyślić uruchomienie zasilania. Jednak nie jest to takie proste, gdy goni nas wygłodniała sfora krwiożerczych kosmicznych psów. Po tym wstępie rozgrywka na szczęście nieco zwalnia, pozwalając odetchnąć po istnej gonitwie.

Retribution

Jak wspomniałem, The Beast from Beyond odwraca sporo znanych schematów, na szczęście twórcy nie zapomnieli o kluczowych dla tego trybu współpracy, silnych przeciwnikach i sporej ilości easter-eggów. Rozszerzenie Retribution do Call of Duty Infinite Warfare z pewnością nie jest zbyt oryginalne. Choć nowe mapki są wyjątkowo grywalne, towarzyszy im niestety uczucie, odgrzanego kotleta. To wszystko już było przedstawione w bardzo podobnych formach. Postapokaliptyczne widoki oraz nadmierna futurystyczna sterylność w przypadku Call of Duty została nadmiernie wyeksploatowana. Tryb Zombie jak zwykle zamiast być przysłowiowym dodatkiem stał się daniem głównym, choć i tu mimo przełamania utartych schematów powróciło kilka mniej świeżych pomysłów.

promocja