Gry wideo o tematyce sportowej (nie licząc piłki nożnej) to w dzisiejszych czasach gatunek bardzo niszowy. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, jednak do tych najważniejszych zaliczyć można z pewnością malejące zainteresowanie nowych graczy, ale także pewną monotonię, a także ogrom czasu wymaganego do „ogarnięcia” jak ugryźć daną produkcję. Clap Hanz stworzyło jednak Everybody’s Golf, by obalić mit skomplikowanych gier traktujących o sporcie dla bogaczy w dziwnych strojach.

Rzeczywiście wydana przez Sony Interactive Entertainment gra w przyjazny sposób wyjaśnia arkana golfa. Bunker, Par, czy Eagle nic Wam nie mówią? Spokojnie, Everybody’s Golf rozszyfruje dla Was te określenia. Cóż dużo mówić, jak sama nazwa wskazuje, gra jest dla każdego i wątpię, czy znalazłaby się równie przystępna konkurencja. Rozgrywka również nie należy do zagmatwanych. Ustalamy kierunek wymachu, uwzględniamy wiatr oraz nachylenie terenu, a także dobieramy siłę uderzenia. W zasadzie do tych czynności sprowadza się cały gameplay. Oczywiście na ekranie wyświetlają się wszystkie zmienne, które musimy wziąć pod uwagę. Ważną kwestią jest także dobór odpowiedniego kija, przykładowo takiego, który ułatwia trafianie do dołka. Niestety przyjazność tytułu Clap Hanz jest jedynym pozytywem pośród wielu minusów.

Everybody's Golf

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda — naszym zadaniem jest wygrać kilkanaście turniejów, a potem pokonać szesnastu określonych zawodników. Po poznaniu zasad i mechanik rządzących Everybody’s Golf nie jest to żadne wyzwanie. Poziom trudności praktycznie wcale nie wzrasta z postępem. Nasze zainteresowanie spada do takiego poziomu, iż najwięcej sensu ma wykonanie zamachu i powrót do innych czynności w oczekiwaniu na swoją kolejkę. Zupełnie nieprzemyślany został system postępu. Nową zawartość odblokowujemy na dwa sposoby — wbijając kolejne poziomy doświadczenia oraz zdobywając wirtualnych fanów. O ile doświadczenie zbieramy w miarę szybko, o tyle nasza popularność to czysty i żmudny grind. A to właśnie ten drugi parametr w głównej mierze odpowiada za odblokowanie nowych map, które choć trochę urozmaicą zabawę. Kilkukrotne naciskanie X na padzie zaczyna mieć sens dopiero w trybach dla wielu graczy. W przypadku kanapowej rywalizacji klimat już po paru chwilach psują nachalne ułatwienia.

Lepiej spawa się ma w trybie sieciowym. Tutaj żywi gracze, mogą się bardziej wykazać. Online podzielone zostało na dwie części. Bitwę Golfową oraz swego rodzaju social space. Ta pierwsza polega na podzieleniu graczy na drużyny rywalizujące w zdobywaniu punktów, druga natomiast to kilka pól golfowych, po których możemy swobodnie się poruszać, szukać dodatkowych ukrytych monet oraz piłek golfowych, a także co najważniejsze ustanawiać dzienne rekordy dla poszczególnych dołków. Skoro w Everybody’s Golf istnieje personalizacja postaci, nie mogło zabraknąć również wirtualnego sklepiku z ubrankami i gadżetami dla naszego awatara. Walutę w postaci złotych monet zdobywamy głównie za udział w turniejach. Otrzymujemy jej jednak na tyle mało, iż pozwolić możemy sobie na jakiś drobiazg od czasu do czasu. Na szczęście jest jeszcze inny sposób, by kupić naszej postaci wymarzoną czapkę, czy buty. Będąc w sklepiku, co chwilę natrafiamy na zakładkę proponującą wymianę prawdziwych pieniędzy na te wirtualne, oczywiście przy niezbyt korzystnym dla nas kursie.

Everybody's Golf

Grając samotnie, między kolejnymi meczami odwiedzamy naszą prywatną wirtualną wyspę. Możemy pobiegać po niej bez celu, możemy zaprosić znajomych z PSN i pobiegać razem po niej bez celu, czy pojeździć po niej meleksem również bez większego celu.  W przerwach możemy również rozwiązywać Quiz z golfowej wiedzy i to jest fajne, bo w przystępny sposób tłumaczy te dziwne zwroty jak Birdie, których używają ludzie znający się na tym sporcie. Oprawa audiowizualna jest, cóż… rozczarowująca. Everybody’s Golf jest po prostu brzydkie. Oczywiście nikt nie wymaga od takiej produkcji wodotrysków, powodujących opad szczęki, twórcy mogli jednak pokusić się o dostarczenie gry odpowiadającej dzisiejszym standardom i mocy sprzętów do grania. Na zrzutach ekranu ciężko to zauważyć, jednak w ruchu, każdy obiekt ma poszarpane krawędzie. Same animacje do płynnych nie należą. Trawiaste pola pokryto zieloną niezbyt ostrą teksturą, a nie liczne źdźbła trawy zobaczyć możemy dopiero na zbliżeniu przy samym dołku. W moim odczuciu poziom przedstawionej grafiki zatrzymał się w początkowych latach życia PlayStation 3. Pod względem muzyki tytuł jest kompletnie nijaki. Ścieżka dźwiękowa nie zachęca do gry, ale na szczęście nie jest irytująca, by odrzucić.

Everybody's Golf

Naprawdę chciałbym powiedzieć coś dobrego o Everybody’s Golf, coś więcej niż to, że jest niezłym wprowadzeniem w arkana golfa. Niestety produkcja Clap Hanz zniechęca bardzo szybko, głównie przez wyjątkową monotonię, niski poziom trudności (nawet podczas rywalizacji z tymi „najlepszymi” przeciwnikami), żmudny mało nagradzający grind, a także oprawę sprzed ładnych paru lat.