Przez całą wiosnę i lato Disney bombarduje nas swoimi produkcjami. Dopiero co bawiliśmy się na „Księdze dżungli” i „Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów”, aby już w czerwcu przenieść się do podwodnego świata Nemo i Dory w kontynuacji hitu sprzed kilku lat, a następnie przeżywać przygody z przyjacielem smokiem. Póki co jesteśmy w samym środku ekspansji Disneya na ekrany kin, a to za sprawą „Alicji po drugiej stronie lustra”, czyli kontynuacji filmu Tima Burtona z 2010 roku. Można było mieć obawy, czy ta kontynuacja rzeczywiście jest potrzebna, skoro tamta produkcja powielała wątki z oryginalnej prozy Lewisa Carrolla. Jednak pomimo kilku poważnych wad, najnowsza propozycja Disneya jest zadziwiająco dobra.

1

Żądna przygód Alicja (Mia Wasikowska) została kapitanem statku odziedziczonego po ojcu. Nieustraszona dziewczyna doskonale zna się na żegludze, dlatego nie straszna jest dla niej ucieczka przed chińską flotyllą. Po powrocie do domu okazuje się, że matka (Lindsay Duncan) zastawiła dom u arystokraty Hamisha (Leo Bill). Mężczyzna chce się zemścić na Alicji po tym, jak dziewczyna odrzuciła jego zaloty i chce wymienić statek w zamian za dom. Alicja nie godzi się na taki rozwój wydarzeń i postanawia coś z tym zrobić. Odkrywa, że w jednym z pokoi pałacowych znajduje się lustro, które przeniesie ją do dobrze jej znanej krainy. Na miejscu okazuje się, że Szalony Kapelusznik (Johnny Depp) popadł w degrengoladę po tym, jak odnalazł dowody na to, że jego rodzina nie zginęła kilkanaście lat temu. Z pomocą Królowej Miranny (Anne Hathaway), Alicja udaje się do królestwa władanego przez Czas (Sacha Baron Cohen), aby odnaleźć urządzenie, odpowiadające  za przeniesienie się w przeszłość.

Fabuła w „Alicji po drugiej stronie lustra” nie jest mocnym punktem filmu. Co prawda nie dostajemy kolejnej powtórki z „Władcy pierścieni” czy „Opowieści z Narni”, jak miało to miejsce w pierwszej części. Tym razem historia jest dużo bardziej osobista i przyziemna, dzięki czemu przez większość filmu nie ważą się losy świata, lecz znając skutki podróżowania w czasie, łatwo przewidzieć, że pod koniec filmu coś się w końcu schrzani. Paradoksalnie jednak, scenariusz Lindy Woolverton jest całkiem sprawnie napisany. Historia opowiedziana w filmie może się podobać lub nie, ale „Alicja po drugiej stronie lustra” w żadnym momencie nie przynudza, nie ma niepotrzebnych dłużyzn, dzięki czemu film ogląda się naprawdę dobrze. Reżyser James Robin ani na moment nie daje nudzić się widzowi, cały czas popychając akcję do przodu. Najlepiej jednak wypadają sekwencję z przeszłości, gdzie poznajemy rodzinę Kapelusznika, wraz z jego zasadniczym ojcem Zanikiem Hightoppem (Rhys Ifans), czy przedstawienie młodości królewny Miranny i jej siostry Iracebeth (Helena Bonham Carter), wraz z okolicznościami powstania jej wielkiej głowy i złej natury.

2

Największą niewiadomą filmu była rola Johnny’ego Deppa. Pierwsza część mocno ucierpiała na zbytnim wyeksponowaniu postaci Szalonego Kapelusznika, a Burtonowi nie udało się okiełznać zbyt dużego ego aktora. Po zmianie reżysera i sześciu latach między obiema produkcjami, na ekranie widzimy zupełnie innego Deppa. Tym razem jego rola została zmarginalizowana (choć fabuła kręci się wokół niego) i to wszyło każdemu na dobre. Mia Wasikowska nie musi zmagać się z nienaturalnym i nad ekspresyjnym szaleństwem towarzyszącemu jej aktorowi, a samo kolejne wcielenie Kapitana Jacka Sparrowa jest oszczędne w swoim wyrazie. Aktor nie przesadza i jest nadzwyczaj spokojny, jak na kolejną tak szaloną postać do odegrania. Na jego tle doskonale wypada Sacha Baron Cohen, który jest skrzyżowaniem Adolfo Pirelliego z „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” i inspektora stacji kolejowej z „Hugo i jego wynalazek”. Komediowy aktor świetnie odnajduje się w swojej roli, nieco zwariowanej, trochę poważnej i odrobinę mrocznej. Gorzej za to wypada cała reszta z niepokazującą niczego nowego Heleną Bonham Carter i irytująco manieryczną Anne Hathaway.

Alice (Mia Wasikowska) returns to the whimsical world of Underland and encounters Iracebeth, the Red Queen (Helena Bonham Carter) in Disney's ALICE THROUGH THE LOOKING GLASS, an all-new adventure featuring the unforgettable characters from Lewis Carroll's beloved stories.

Decyzja o odsunięciu Tima Burtona z reżyserskiego stołka okazała się strzałem w dziesiątkę. James Bobin, reżyser dwóch części „Muppetów”, wprowadził do magicznego świata nieco więcej luzu, humoru i kolorów. „Alicja po drugiej stronie lustra” może nie jest komedią pierwszego sortu, ale ma kilka zabawnych scen, głównie opartych na żartach o czasie, gdzie wymieniane są chyba wszystkie istniejące gagi o tej tematyce. Góruje tu szczególnie scena z Kapelusznikiem, Thackerym (Paul Whitehouse), Mniamałygą (Barbara Windsor) i Czasem, podczas oczekiwana na porę podwieczorkową.

Film jest przepiękny pod względem wizualnym. „Księga dżungli” miała dosyć stonowaną kolorystykę, idącą raczej w realizm niż bajkowy klimat. Tutaj baśń jest przewodnim motywem i to widać w kreacji świata. Pełen żywych barw świat olśniewa swoim urokiem, niezależnie czy to widoki przy chatce Kapelusznika, czy przysypane białym puchem Królestwo z przeszłości. Wykreowany świat przyciąga uwagę od samego początku i choć miejscami jest nieco zbyt przesłodzony, a efekty specjalne nie zawsze dają radę maskować, że aktorzy grają na green screenie, to mimo wszystko strona wizualna filmu stoi na bardzo wysokim poziomie.

4

„Alicja po drugiej stronie lustra” nie była potrzebną kontynuacją, ale skoro już powstała, to warto dać jej szansę. Filmowi wiele brakuje do kapitalnej „Księgi dżungli”, a przez pewną infantylność nie może mierzyć się ze „Zwierzogrodem”, ale film Jamesa Bobina nie rozczarowuje, a jest o wiele bardziej przystępny, ciekawszy i wyrywający się ze schematów od pierwszej części. Idealna rozrywka dla całej rodziny przed niedzielnym obiadem.

7/10

foto: Disney Enterprises, Inc.