Dziennikarstwo nie jest popularnym tematem dla filmowców. Na palcach jednej ręki można policzyć te najbardziej udane produkcje o pracy dziennikarzy, czy to prasowych czy telewizyjnych. Twórcy łapią się tylko najgłośniejszych tematów, jak przedstawiona we „Wszystkich ludziach prezydenta” afera Watergate. Tom McCarthy swoim najnowszym filmem przypomina jak ważna jest praca dziennikarza, szczególnie w dzisiejszym świecie, w którym redaktorzy nie cieszą się ogromną estymą społeczną, nie będący już od dawna autorytetami dla młodych osób. Przedstawiona w „Spotlight” grupa dziennikarzy śledczych przywraca prestiż, szacunek, ale co najważniejsze znaczenie dla całego dziennikarstwa.

S_09159.CR2

„Spotlight” opowiada historię grupy dziennikarzy śledczych nagrodzonych Pulitzerem za serię artykułów o księżach pedofilach. W filmie przedstawiony został początek całego śledztwa i dalszy jego ciąg, aż do opublikowania pierwszego tekstu rozpoczynającego całą aferę, nie tylko w Bostonie, ale i w kraju a w końcu na całym świecie. Tematem jako pierwszy zainteresował się nowy redaktor naczelny Marty Baron (Liev Schreiber), oczekujący od specjalnej komórki złożonej z dziennikarzy śledczych w „Boston Globe”, podjęcia się kontrowersyjnego tematu. Szef Spotlight Walter „Robby” Robbinson (Michael Keaton) wraz z Sachą Pfeiffer (Rachel McAdams), Michaelem Rezendesem (Mark Ruffalo) i Mattem Carrollem (Brian d’Arcy James) rozpoczynają śledztwo, które dotyczy aż 70 księży w samym tylko Bostonie. Wkrótce odkrywają, że o całej sprawie wiedział Watykan, a za sprawą prawników, dochodziło do cichej ugody i tuszowania przestępstwa.

Tom McCarthy wraz z Josh Singer wykonali kawał świetnej scenopisarskiej roboty. Głównym bohaterem filmu jest śledztwo i przede wszystkim na tym skupia się cała produkcja. Spotlight jak i liczni bohaterowie drugo i trzecioplanowi to tylko tło, które nie wybija się ponad to co jest kluczowe. Dlatego zapomnijcie o zarysowaniu jakiegoś szerszego kontekstu afery, która sięgała aż trzydzieści lat wstecz czy głębokich rysów psychologicznych dziennikarzy śledczych czy ofiar molestowania. Nie ma na to zwyczajnie miejsca, bo akcja cały czas przeskakuje po kolejnych wątkach, postaciach i nazwiskach, w których od nadmiaru można się pogubić. „Spotlight” to film wymagający pełnej uwagi widza i nawet chwilowe wyłączenie się powoduje, że możemy stracić jakiś ważny element, a historia pomimo swojej często niepotrzebnej dosłowności, nie kojarzy nam się z poszczególnymi postaciami.

2

W „Spotlight” praca dziennikarza śledczego pokazana jest jako ciekawa i dynamiczna, coś na wzór detektywa, choć w rzeczywistości to często mozolne i nieprzynoszące żadnych wymiernych efektów przez długie miesiące zajęcie. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wciąż aktualny temat. McCarthy w sposób bezkompromisowy ukazuje skalę spisku sięgającego od lokalnych diecezji po sam Watykan. Nie szczędzi też osób pośrednio związanych z tą aferą, jak np. prawników zarabiających grube pieniądze na ugodach czy osób, które milczały w tej sprawie przez wiele lat. I właśnie ta retoryka „Spotlight” najbardziej może się podobać, jak i przyczynić się do znienawidzenia filmu przez środowiska katolickie. Szczególnie, że wykreowany obraz ofiar jednoznacznie wskazuje, że przykre wydarzenia z młodości wywarły na nich traumatyczny wpływ na całe życie.

Doskonałą robotę wykonali aktorzy wcielający się w dziennikarzy śledczych. Na szczególne brawa zasługuje Mark Ruffalo (popularny Hulk z  Avengers), który nigdy nie stroni od trudnych ról, ale tym razem przeszedł samego siebie. Jego Michael Rezendes to postać w pełni poświęcona swojej pracy, nieustępliwa w dążeniu do celu, niezwykle inteligentna, a przy tym żywo przejmująca się tematem, więc o jakiejkolwiek bezstronności nawet nie ma mowy. Dla Michaela Keatona po „Birdmanie” jest to dużo spokojniejsza rola, co nie znaczy, że nie równie doskonała, tym bardziej, że Keaton brzmi i zachowuje się jak prawdziwy szef, często studzący nadmierny zapał swoich podwładnych. Nieco mniejsze role, ale też znaczące dla rozwoju fabuły mają Rachel McAdams i Brian d’Arcy James. Nieco szkoda, że to McAdams przypadła rola pocieszycielki często płaczących na ekranie ofiar molestowania. Na uwagę zasługują również postacie wykreowane przez Johna Slattery’ego i Stanleya Tucciego, którzy nie mają zbyt wiele ekranowego czasu, a mimo to dotrzymują kroku głównym bohaterom. Jedynie bohater grany przez Lieva Schreibera wydaje się zupełnie niewykorzystany. Pojawia się w paru przypadkowych miejscach na początku filmu, żeby później zniknąć na długie minuty z ekranu i pojawić się dopiero pod koniec. Mimo że to Marty Baron rozpoczyna w zasadzie całe śledztwo, to jego późniejsza rola jest marginalna.

3

„Spotlight” to bez wątpienia najlepszy film o dziennikarstwie od czasów „Wszystkich ludzi prezydenta” i pozycja obowiązkowa dla wszystkich młodych adeptów reporterskiej sztuki. Śledztwo poprowadzone przez duet McCarthy i Singer może i nie wbija jakoś szczególnie w fotel, to dzięki kontrowersyjnemu tematowi i odkrywaniu przez bohaterów kolejnych poszlak i osób zamieszanych w ten proceder, potrafi trzymać w napięciu i żywo zainteresować tematem, nawet jeżeli grupa dziennikarzy często zbyt łatwo trafia na kolejne poszlaki. Film daje do myślenia, tym bardziej, że wnioski są przykre, bo pomimo historii sprzed 14 lat i wszelkich starań wielu ludzi o zmiany w Kościele, wciąż dochodzi do głośnych afer z udziałem księży pedofili. Tom McCarthy przypomniał nam tym filmem czym jest dziennikarstwo i jak ważne ma ono znaczenie, sprawiając tym samym, że sami chcemy brać w nim udział i rozpracować jakiś ważny temat.